Blog > Komentarze do wpisu

Metamorfoza nr 3, czyli w czym na plażę i basen

Po przerwie wracają Metamorfozy – dziś kontynuujemy letni temat kostiumów. Jako modelka występuje Kis-Moho, której serdecznie dziękuję za nadesłane zdjęcia o dużej edukacyjnej wartości.

W przeciętnym sklepie znajdziemy kostiumy kąpielowe z rozmiarówką konfekcyjną. Jak same wiemy, rozmiary te zupełnie nie uwzględniają różnicy pomiędzy „biuściem” a „podbiuściem”, nie wspominając o tym, że czasem przydałby się też inny rozmiar dołu, niż ten dodawany domyślnie do góry kostiumu :). Problem luźnego obwodu rozwiązuje często fakt, że biustonosze są wiązane, niemniej jednak kończy się to sznureczkiem wbijającym się w ciało, nie zapewniającym nawet minimum podtrzymania. Jak prezentuje się taki kostium w rozmiarze 34?

kos1Sznurkowy obwód nie podtrzymuje nic. Prawdę mówiąc, na zdjęciu wręcz sprawia wrażenie, że zaraz przesunie się w dowolne miejsce na plecach, odkrywając wdzięki modelki. Miseczki natomiast jedynie przykrywają biust, pozwalając opadać mu w naturalny sposób. Do opalania się – niemal idealnie, bo zakryta jest niewielka powierzchnia ciała, niemniej jednak podczas poruszania się, czy to pływania, czy grania w siatkówkę plażową, możemy spodziewać się ewakuacji biustu z kostiumu.

A gdy weźmiemy większy rozmiar i po prostu zawiążemy mocniej? Teoretycznie powinnyśmy otrzymać nieco większą miseczkę (w myśl zasady, że im więcej ciała, tym na pewno więcej biustu), zatem spójrzmy na rozmiar  36.

kos2

Hm… W zasadzie bez różnicy, prawda?

Kis-Moho sięgnęła zatem po zupełnie inny rodzaj kostiumu – usztywniany, na fiszbinach, uwzględniający zarówno wymiar pod biustem, jak i w biuście. Bohaterką zostaje zatem Freya Paris w rozmiarze 30DD (65DD).

kos3

Już na pierwszy rzut oka różnica jest kolosalna. Fiszbiny okalają piersi, dzięki czemu zapewnione jest odpowiednie podtrzymanie oraz zebranie biustu na klatce piersiowej. Odpowiednio wysoki pas obwodu trzyma się na ciele, nie przesuwając się ani nie wbijając jednocześnie. Miseczki zakrywają nieco większą powierzchnię biustu, nie pozwalając mu uciekać w żadną stronę. Być może ma to pewne wady przy opalaniu się, ale gra w plażówkę staje się jak najbardziej możliwa ;) Pełnię przemiany ukazuje jednak dopiero zestawienie zwykłych „trójkątów” z Freyą na fiszbinach:

kos4

Czerwoną linią zaznaczyłam biust w trójkątach, zieloną – we Freyi. W kostiumie na fiszbinach biust jest wyraźnie uniesiony (miękkie miseczki w trójkątach nie są w stanie tego dokonać) oraz zebrany, dzięki czemu wyraźnie większy. Warto zwrócić uwagę na kolosalną różnicę pod pachą – fiszbina sięga odpowiednio daleko, zbierając biust do przodu  i nie pozwalając mu uciekać na boki. Modelka chwali także wygodę kostiumu.

Tak więc, drogie Czytelniczki, czy warto oszczędzać na dobrze dopasowany kostium kąpielowy?

Dziękuję Kis-Moho za nadesłane zdjęcia!

niedziela, 30 października 2011, miss-alchemist

Komentarze
2011/10/30 12:20:19
Ja się nie opalam, wakacje spędzam na północy, a po plaży to co najwyżej jeżdżę rowerem, spaceruję, albo puszczam latawca, ale chyba sobie kupię na najbliższe wakacje odpowiedni strój :) Polansuję się z uniesionym biustem na idealnie pustej, duńskiej plaży ;) Przekonałaś mnie :)
-
2011/10/30 14:05:07
co za różnica :) a co do klasycznego bikini to faktycznie bywa ryzykowne na basenie...
A tak w porządnym stroju ładna figura i wygoda.
-
2011/10/30 19:36:18

Ja do leniwego wylegiwania się na plaży, przerywanego spacerami do butki z lodami i taplaniem się w jeziorze noszę trójkąty. Fakt, że biust w nich wygląda na mniejszy, ale to przecież nie znaczy, że gorzej :). Za to nie wyobrażam sobie w trójkątach siatkówki plażowej czy intensywnego pływania. Na takie okazje mam jednoczęściowy, sportowy strój. Niespecjalnie podkreśla walory mojej figury, ale jeśli idę na kąpielisko z zamiarem szlifowania mojej techniki, efekt dekoltowy jest drugorzędną sprawą :). Taki dwuczęściowy kostium na fiszbinach wydaje mi się dobrym połączeniem przyjemnego z pożytecznym, chociaż mi akurat chyba nie jest potrzebny, przyznam, że cena też gra rolę.
-
2011/10/31 00:02:16
Ja noszę wiązane stroje, ale trójkątów na sznurku bym nie założyła - poza zakryciem biustu to tak, jakbym poszła bez stanika...
Z Freyą nie jestem do końca kompatybilna, chyba że właśnie z wersją "trójkąty", może kiedyś na takie trafię.
-
2011/10/31 08:23:30
przypomniałam sobie, ze bywają trójkątne bikini z usztywnieniem, w których biust prezentuje się ciut lepiej :) jednak to nadal tylko trójkąty...
-
2011/10/31 13:04:02
Wiadomo, że nikt nie namawia do biegania w trójkątach, a co jest złego w ubraniu takiego bikini na sznurkach na plażę? To że biust nie wygląda na większy i ma swój naturalny kształt? Nie obraźcie się, ja nie mam nic przeciw optycznemu powiększaniu i podkreślaniu biustu, ale nie uważam, że biust mały = gorszy, który za wszelką cenę należy dopasować do ideału "75C jak połówki pomarańczy". Dla mnie możliwość noszenia trójkątów to jeden z plusów małego biustu.
-
2011/10/31 15:12:57
"pinupgirl_dg:

Wiadomo, że nikt nie namawia do biegania w trójkątach, a co jest złego w ubraniu takiego bikini na sznurkach na plażę?"

To zależy, w co taki kostium chcesz ubrać, czy w pareo, czy w szaliczek i rękawiczki ;-)

Mnie wizualnie najbardziej podoba się modelka w bikini w rozmiarze 36. Jednak widać, że kostium nadaje się tylko do opalania się, ostrożnego stąpania po piasku, bez pochylania się i bez żadnych gwałtownych ruchów. Ja na plaży zachowuję się zupełnie inaczej, biegam, pływam, kopię dołki, buduję zamki, gram w piłkę itp. Nigdy więc nie zdecydowałabym się na założenie czegoś takiego.

Paris jest praktyczniejsza, chociaż wygląda na za dużą - lecz podejrzewam, że jest to kwestia złego ujęcia. W niej można bezpiecznie pokazać się na plaży, bez trzymania się cały czas za kostium :-)
-
2011/10/31 16:04:37
Jak zobaczyłam te zdjęcia, od razu pomyślałam, że w trójkątach lepiej. Paris jest może i dobra rozmiarowo, ale zbyt zabudowana i masywna. Wiadomo, że bardziej praktyczna do uprawiania sportów, ale do normalnego leżenia i spacerowania wolę trójkąty.
Muszę poprzeć Pinupgirl - nie rozumiem, dlaczego eksponowanie, zbieranie i powiększanie biustu to zawsze, automatycznie zaleta? Czy to oznacza, że większy biust jest lepszy i trzeba dążyć do optycznego powiększania małego biustu i podkreślania go? Czy trójkąty są gorsze, bo podkreślają, że biust jest mały?
-
2011/10/31 16:39:47
Nie napisałam nigdzie, że trójkąty są ogólnie złe i be (wręcz przeciwnie, zwróciłam uwagę, że do opalania nadają się lepiej), ale że strój z fiszbinami lepiej zbiera i podnosi (no a nie? ;)) oraz nadaje się do pływania i uprawiania sportu ;). To czy ktoś woli biust mniej zebrany i odkryty to już kwestia gustu, raczej chciałam zwrócić uwagę na praktyczne zastosowanie stroju kąpielowego.
-
2011/10/31 19:36:59
To ja może dodam parę słów z punktu widzenia właścicielki tych trzech kostiumów. Trójkąty wbrew pozorom nie są takie niestabilne na jakie wyglądają. Szczególnie w tym pasiastym bikini mogę spokojnie pływać czy nawet grać w siatkówkę - mam biust w sumie niewielki i mocno związany z klatką piersiową, więc zwykle nigdzie się z własnej woli nie wybiera. Trójkątów nie lubię za to, że mocno mnie spłaszczają - to nie jest tak, jak napisała pinup_girl, że biust ma w nim naturalny kształt. Z przyczyn oczywistych nie chciałam wysyłać zdjęcia bez niczego :o) ale biust saute wygląda zdecydowanie lepiej niż w trójkątach.
Co do zabudowania Freyi - to prawda, ten kostium jest trochę w stylu lat 50., który bardzo lubię, i związku z tym i góra, i dół są raczej zabudowane. Ja się w ogóle nie opalam, więc to nie jest problem, ale jak ktoś lubi nabrać kolorów na plaży to zdecydowanie nie jest odpowiedni krój.
Jestem zdecydowaną fanką kostiumów z fiszbinami, właśnie dlatego, że mnie nie spłaszczają, i że nie mam w nich wrażenia, że mój biust nagle zniknął. Nie ma to wiele wspólnego z optycznym powiększaniem biustu, bo nie są to kostiumy usztywniane gąbką czy innymi wkładkami. Ale widzę, że są biusty, które lubią się z trójkątami, na pewno nie ma jednego kroju, który dobrze wygląda na wszystkich.
@Azytmut - masz sokole oko :o) trochę schudłam i Paris jest leciutko przyduża.
-
2011/10/31 20:24:36
Zapraszam do obejrzenia na balkonetce strojów na przyszły sezon od Audelek. Są i fiszbinowce i fajne trójkąty :)
-
2011/10/31 20:58:36
Ok, ja rozumiem :). Moim zdanie metamorfoza jest bardzo spektakularna, naprawdę. Nie mam nic przeciw podkreślaniu, zbieraniu i powiększaniu biustu, również push-upem. Chętnie bym przeczytała notkę push-upową, bo wokół tego rodzaju bielizny narosło sporo mitów i kontrowersji. Chodzi mi raczej o to, że to nie jedyne wyjście. Moim zdaniem Kis-moho w trójkątach też wygląda super, dla fanek opalenizny to chyba najlepszy kostium. Nie mam wrażenia, że biust gdzieś zniknął (chociaż wierzę Kis-moho, że biust saute prezentuje się inaczej), widzę sylwetkę z drobnym, ładnym biustem, ubranym w niebrzydki kostium (zwłaszcza ten w paski mi się podoba).
A może ja jestem trochę przewrażliwiona, w takim razie, wybaczcie :).
-
2011/11/01 13:30:24
Zgadzam sie co do tego, ze kis-moho bardzo ladnie wyglada w trojkatach. Wlasnie posiadaczki takiego typu biustu (jedrny, mocno zwiazany z klatka piersiowa) moga sobie na trojkaty pozwolic bez ryzykowania nadmiernym dyskomfortem. Ja zazdroszcze :)

Co do Paris, mysle ze wrazenie masywnosci poteguje nadmierne zblizenie i kadr zdjecia. Na ujeciu calej sylwetki na pewno nie prezentowalaby sie tak ciezko.
-
2011/11/02 11:48:53
Witajcie, ja może trochę nie na temat: ale czy są "prawidłowo dopasowane" kostiumy jednoczęściowe? Bo przeglądając propozycje producentów bielizny natrafiam albo na zwykłe dwuczęściowe, albo na tankini. A przy jednoczęściowych (u mnie przynajmniej) dochodzi nie tylko problem rozmiaru stanika ale też wzrostu ;)
-
2011/11/02 12:53:13
an-olimatka - są takie kostiumy, uwzględniają obwód pod biustem i w biuście, często też mają fiszbiny i zapięcie z tyłu, ale niestety nie uwzględniają innych parametrów, tj wzrostu czy obwodu bioder :( Bardzo dużo osób skarży się, że kostiumy z małym obwodem pod biustem są też jednocześnie bardzo krótkie.
-
2011/11/03 10:25:56
Ja się lubię opalać i jak tylko mam możliwość, to opalam się bez biustonosza. Zaletą małego biustu jest to, że dobrze prezentuje się bez niczego. W zeszłym roku zainwestowałam w Effuniaka, w tym sezonie w trójkąty Triumpha. Chciałam mieć jak najmniej zabudowany strój. W efekcie końcowym górę "zgubiłam". Pływam, gram z dziećmi w piłkę, kopię doły i buduję zamki, bez góry, bo mam mały biust, który mi to umożliwia.
-
2011/11/03 15:41:19
Dopisuję się do zwolenniczek ostatniego zdjęcia. Nawet nie chodzi mi o efekt większego biustu, po prostu ten ostatni kostium jest według mnie ładny i elegancki, trafia w mój gust. Widzę się w nim bez problemu, natomiast w tych sznureczkach wyglądałabym, obawiam się, trochę dziwnie - jak pani w średnim wieku przebrana za gimnazjalistkę.
Inna sprawa jest taka, że na plaży wolę brykać bez biustonosza i raczej poczynając od września, ponieważ opalania unikam, za to lubię odświeżające kąpiele dla morsów:)
-
2011/11/09 10:54:17
Metamorfoza naprawdę jest, bo na zdjęciach w trójkątach i w Paris wyglądasz jakby to były 2 różne osoby:) Ale podobasz mi się i to bardzo zarównoi w trójkątach w paski jak i w Paris. I to moim zdaniem fajne, że masz wybór. Przecież nie zawsze musimy wyglądać tak samo :)
-
2011/11/09 12:01:45
Jak napisałam, że to jak bez stanika, to nie miałam na myśli strony wizualnej, tylko samopoczucie :) Jeśli ktoś ma samonośny biust, który sam utrzymuje na sobie te trójkąty, to fajnie, ale ja bym w tym umiała tylko leżeć, bo nawet chodzić już nie...