poniedziałek, 21 lutego 2011

Komentarze pod poprzednim wpisem, do którego oczywiście odsyłam (wciąż czekamy na sugestie) skłoniły mnie do napisania tejże notki i wstawienia doń zdjęć ilustrujących sytuację przesiadki z źle dobranego stanika na stanik dobrze dobrany.

Jeszcze nie tak dawno temu, bo minęło ledwie dwa lata, nie przywiązywałam szczególnej uwagi do tego, w co odziewam mój biust. W zasadzie byłam przekonana, że jest on na tyle beznadziejny i mikroskopijny, iż nie ma żadnego znaczenia, jaki stanik zakładam. Kupowałam więc, co wpadło w rękę, jako tako wyglądało i broń Boże nie kosztowało więcej niż dziesięć złotych. Piętnaście to już była zupełna rozpusta. Szaleństwem było natomiast sięgnięcie po metr krawiecki.

Niemniej jednak spróbujmy – przykładowa kobieta (czyli ja) przykłada zatem miarkę do swojego podbiuścia i jest - luźno wychodzi 73 cm. W biuście jakieś 85, 86 centymetrów. Trudno zmierzyć, bo nie przychodzi nawet do głowy stanąć przed lustrem i sprawdzić, czy miarka leży poziomo. Oczywiście wymiary można zignorować i sięgnąć po pierwszy lepszy stanik, który może pasować.

Trudno mi ocenić, jaki rozmiar ma stanik prezentowany poniżej, gdyż nie posiada metki, a kupowany był na miejscowym bazarze, i to nie przeze mnie, a przez moją siostrę. Kupiła go dla siebie, ale okazał się za mały – nic dziwnego, bo siostra to na me skromne oko okolice 65FF, nie wiem jednak dokładnie, bo wyjątkowo oporna w uświadamianiu jest (walczę).

Przyjąć jednak można, że to 75B, bo w tamtych czasach, słusznie minionych, okolice tego rozmiaru nosiłam. Spójrzmy zatem na zdjęcie z profilu. Proszę wybaczyć smużenia i niedoskonałości, jeszcze nie jestem w posiadaniu lepszego aparatu.

 

75B

Celowo na zdjęciu przytrzymuję bluzkę, by wyraźnie widoczna była linia biustu. No cóż, coś wystaje na klatce piersiowej, wcale nie tak mało. Niemniej jednak stojąc przed lustrem, byłam gotowa się załamać, bo połowa stanika to gąbka. Zakładając taki biustonosz, miałam okropne poczucie, że zakładam atrapę biustu. Do tego średnio udaną atrapę, bo za wiele centrymetrów mi nie dodała…

Spójrzmy zatem na tył:

75B

Dla wielu z nas nie wymaga to nawet komentarza, ale pamiętam siebie sprzed dwóch lat – wydawało mi się to całkowicie normalne, iż zapięcie stanika wędruje radośnie w górę, zaś piersi wyskakują z niego dołem – przecież wszystkie dziewczyny tak miały! Tworzą się także wałeczki pod pachami, budujące przekonanie, że jestem gruba, a ciaśniejszy obwód sprawi, że będzie wyglądać to jeszcze gorzej.

Nie należy się jednak poddawać! Zauważam, że coś jest jednak nie tak ze stanikiem… Może gdyby zmierzyć się jednak trochę ciaśniej? Mamy 72 centymetry, więc już obwód o oczko mniejszy, a jaka miseczka? Oczywiście, dawna miss-alchemist wzięłaby oczywiście miseczkę B (bo przecież nie może być więcej!), ale przemiła pani w sklepie na literkę T doradziła miseczkę większą. Zakupiono zatem w promocji za oszałamiającą cenę niecałych 40 zł (rozpusta!) stanik w rozmiarze 70C.

 

70C

Totalna rozpacz – stanik pozbawiony jest gąbki, choć nie całkowicie miękki, taki z nieco grubszego materiału. Pod bluzką chyba jeszcze gorzej niż poprzednio, do tego widoczne jest nieznaczne wybrzuszenie, sugerujące, gdzie sięga miseczka stanika – zwyczajna bułka.

Z tyłu

 

70C

jest nieco lepiej niż poprzednio, ale nadal źle. Obwód stanika znajduje się nieco niżej, a wałeczki nie zrobiły się większe! Nadal jednak nie można podciągnąć zbytnio ramiączek – zapięcie wędruje pod kark, a piersi wyskakują dołem.

Dwa lata temu trafiłam na Lobby Małobiuściastych i nauczyłam się mierzyć :) Stanik pokazywany poniżej dobierany jest na zupełnie inne wymiary: ciasno zmierzone 66 centrymetrów pod biustem, a w biuście 88. Teoretycznie niejedna dziewczyna mogłaby się nawet pokusić na miseczkę więcej, ale w sklepie ta pasowała najbardziej. Prezentuję poniżej swój biust w staniku całkowicie miękkim (bez żadnej gąbki) w rozmiarze 65DD (konkretnie – w brytyjskim 30DD).

 

65DD

Olaboga! Ja mam biust!

A z tyłu?

 

65DD

Gdzie podziały się wałeczki? Dlaczego zapięcie leży prosto, zamiast uciekać? Jakim cudem podciągnęłam ramiączka, a biust nie wypadł dołem? Odpowiedź jest prosta – dobrałam odpowiednio obwód. Nie wędruje po plecach w górę, bo jest odpowiednio ciasny. Co się stało z wałeczkami? Teoretycznie ciaśniejszy obwód powinien mocniej wyciskać plastyczne ciało. Okazuje się, że wcześniejsze „bułeczki” pod pachami pojawiały się, bo obwód stanika, radośnie wędrujący w górę, zgarniał ciało, aż przybrało taką piekarnianą formę. Do tego biust, nie mieszczący się w miseczkach (wszak pierwszy z prezentowanych staników składał się głównie z gąbki), uciekał nie tylko w dół i w górę, ale także na boki pod pachy.

Spójrzmy zatem, co się zmieniło ostatni raz:

 

Porównanie

Różnica nie wymaga szerszego komentarza. Warto jednak pamiętać o tym, że stanik stanikowi nierówny. W pierwszym, dość drastycznym przypadku, nie tylko niedopasowanie grało rolę, ale także jakość wykonania i rodzaj biustonosza. Obwód z pewnością nie pasowałby nawet na osobę mającą nominalne 73-77 centrymetrów pod biustem, zaś w przypadku miseczki przesadzono z ilością gąbki.

O tym, że rozmiar rozmiarowi nierówny, świadczy chociażby fakt, iż obecnie posiadam staniki w trzech rozmiarach – 65D, 65DD a także nawet wspomniane 70C (tylko same staniki znacznie lepszej jakości, niż tu prezentowany).

Drogie koleżanki! Zachęcam Was do znalezienia staników w starym rozmiarze i porównania ich z nowymi, a także do wysyłania zdjęć na maila – miss-alchemist[at]gazeta.pl, gdzie [AT] należy zastąpić @.

10:53, miss-alchemist , Metamorfozy
Link Komentarze (14) »
środa, 16 lutego 2011

Zdaję sobie sprawę z tego, jaką datę ma poprzednia notka, kajam się i biję w pierś (tę z małym biustem :)). Naszło mnie tak w dniu dzisiejszym na pewne przemyślenia i wnioski.

Podczytuję sobie Stanikomanię ostatnio, choć  autorka nie z mej strefy rozmiarowej i zaglądam w komentarze oczywiście i co rusz pojawiają się głowy o milczeniu w kwestii małobiuściastych. Trudno jednak oczekiwać, by Kasica cokolwiek pisała o małych biustach – równie dobrze ja mogłabym pisać o problemach biustów dużych, ale wiele by z tego nie wynikło, poza ogólnymi wnioskami. Pojawia się zatem hasło „Small Cup”, a ja mam ochotę zakopać się pod ziemię, bo pozwoliłyśmy temu projektowi umrzeć.

W zasadzie można go wskrzesić, ale ja raczej nie z tych twórczych i pomysłowych w materii blogowej. Ciężko mi też określić, czego oczekują Czytelniczki – Lobby Małobiuściastych nieszczególnie jest aktywne.

Dlatego też kieruję do Was, drogie Czytelniczki, takie śmiałe pytanie:

Czego oczekujecie po Small Cup?

Może odpowiedzi dadzą natchnienie oraz wenę twórczą, może popchną nas do działania i małobiuściaste znajdą swoje miejsce w blogowym świecie :)

Pozdrawiam ciepło

miss-alchemist

16:30, miss-alchemist
Link Komentarze (22) »