piątek, 09 grudnia 2011

AbOvo wybrało trzy zwycięskie prace! W imieniu AbOvo gorąco dziękuję wszystkim uczestniczkom za udział i przekazuję kilka zdań:

„Bardzo chcielibyśmy nagrodzić wszystkie chętne panie, ale to niemożliwe. Serdecznie zapraszamy do następnych konkursów.
Trzy wygrane prace wyróżniliśmy za różnorodność pomysłów i trzy interesujące odmienne formy przekazu.
Zwolenniczki Gossarda gorąco zachęcamy do śledzenia najnowszych  kolekcji i ubogacania swej kobiecości, a panie pragnące mieć w swej szufladzie bieliznę Gossarda prosimy o zaufanie i czujność, gdyż firma wciąż tworzy  i nieustannie rozwija się.”

Uczestniczki konkursu zastrzegły sobie podawanie imion i nazwisk, zatem podaję zwycięskie nicki.

Kis-moho za pracę „110 lat kobiecości

MADO za pracę „Kobieta Gossarda jest jak…

A.S. za pracę „Kobieta, która mogłaby być…

Wszystkim uczestniczkom dziękuję za zabawę, Czytelniczki zapraszam do zapoznania się z pracami, zaś zwyciężczynie proszone są o kontakt z panią Emilią Staniszewską na mail podany w konkursowym regulaminie ;) (z adresu, z którego wysłana była zwycięska praca).

 

19:33, miss-alchemist
Link Komentarze (5) »
niedziela, 04 grudnia 2011

Po dwóch latach Small Cup znów rozmawia z Agnieszką Sochą, właścicielką marki OnlyHer. Co się zmieniło u Agugabi od tego czasu?

ekipaoh

Ekipa OnlyHer


Small Cup: Dwa lata temu, kiedy udzielałaś wywiadu dla Small Cup, byłaś właścicielką jeszcze raczkującego sklepu internetowego. Jak się czujesz dziś, kiedy pod marką OnlyHer występują jeszcze dwa sklepy stacjonarne oraz linia biustonoszy?

Agnieszka Socha: Podobnie, bo teraz z kolei raczkuje moja marka bielizny. Jestem trochę przestraszona, momentami zniesmaczona, ale pełna nadziei, że się uda i wszystko pójdzie po mojej myśli. Otaczają mnie fantastyczni ludzie i nawet jeśli są momenty, że tęsknię za korporacją, to wciąż mam do kogo wyciągnąć rękę, żeby mnie wsparł. Czuję większą odpowiedzialność.
To już nie jest kilka kartonów z bielizną pod schodami, netbook i strona internetowa. Stoję przed strategicznymi decyzjami, które mają nierzadko konsekwencje, których się nie spodziewałam. Ale jeśli świat dąży do równowagi, to znaczy, że będzie wszystko dobrze :)

SC: Który etap rozwoju OnlyHer był najtrudniejszy?

A.S.: Było kilka takich momentów i obawiam się, że jeszcze niejeden przed nami. 2-3 miesiące po otwarciu sklepu stacjonarnego we Wrocławiu żałowałam tej decyzji i chciałam zamykać OnlyHer. Gdyby nie moja mama i jej pomoc finansowa, pewnie tak by się stało. Trudno podejmuje się decyzje, które mają nieodwracalny wpływ na markę, ale wszystkie kroki mają swój cel. Tak działam, mam konkretne plany, które realizuję, część szybciej, część wolniej niż zaplanowałam. Bardzo trudne było dla mnie to, że musiałam oddać część odpowiedzialności dziewczynom, z którymi pracuję, a było to konieczne, przecież mam tylko jedną głowę i dwie ręce, a obowiązków naprawdę ogrom. To, że ciężko mi przekazać komuś innemu kontrolę, okazało się podczas wakacji, kiedy to kompletnie nie potrafiłam się odciąć, wyluzować i odpocząć. Parę razy dziennie dzwoniłam do Justynki z pytaniem co się dzieje, czy wszystko w porządku. W końcu, kiedy kolejny raz zadałam to pytanie na gadu-gadu, dziewczyny wygoniły mnie sprzed komputera i kazały iść wdychać jod (byłam nad morzem). Dotarło wtedy do mnie, że nie jestem w stanie zrobić wszystkiego sama, nie da się. Dalej mam z tym kłopoty, ale uczę się :)

SC: Skąd pomysł na stworzenie nowej marki biustonoszy? Jakie emocje temu towarzyszyły?

A.S.: Ten pomysł zrodził się w mojej głowie już na początku działalności sklepu, kiedy to małobiuściaste przychodzące do mnie miały do zmierzenia raptem 2-3 modele, czasami nic. Sama po zakończeniu karmienia wypadłam z rozmiarówki wielu firm. Okazało się, że w rozmiarze 65B lub C praktycznie nie miałam wyboru. Nie miałam ochoty na grubą gąbkę, którą wiele firm oferuje w tych rozmiarach, jeśli już je robi. Marka Discover Mademoiselle, którą zdążyłyśmy pokochać, zakończyła działalność. Wtedy postanowiłam, że zrobimy coś same. Tak rozpoczęły się prace nad Espresso. Nie sądziłam, że to będzie takie trudne i emocjonujące. Nieprzespane noce zdarzają się każdemu, zwłaszcza, kiedy ma małe dziecko, ale ja praktycznie przestałam sypiać. Dużo prób, testów i porażek zniechęcało. Wtedy dostawałam przysłowiowego kopa od moich dziewczyn (Justyny, Lucyny i Iwony) i znowu wszystko od początku. Ale teraz kolejne zamówienia i współpraca z nowymi sklepami, które chwalą produkt, napędzają do pracy.  Zbieramy opinie i ulepszamy produkt w miarę możliwości.

SC: Jakie są dalsze plany rozwoju marki OnlyHer? Uchyl rąbka tajemnicy…

A.S.:Minęły prawie 3 miesiące od premiery Espresso. Teraz wyszło Latte i wkrótce nowy krój i Tabasco. Wybieram materiały na kolejne 2 modele i poszerzam rozmiarówkę. Są zapytania o straplessa i stroje kąpielowe – spróbuję swoich sił. W przyszłym roku planuję kilka kolejnych sklepów. Szukam kobiet, które podejmą współpracę z nami. 

SC: Czy Twój sposób postrzegania brafittingu zmienił się przez te lata? Nauczyłaś się czegoś nowego?

A.S.: Patrzyłam na bra-fitting od początku trochę inaczej niż było to przyjęte. Myślę, że miałam swój udział w tym, że w końcu kobiety przestały się nadmiernie ściskać i stawiają głównie na komfort. Nauczyłyśmy się rozróżniać kształty i wiemy jakie kroje pasują któremu biustowi. Coraz rzadziej stożki owijają się miskami fullcupa, a literkomania odchodzi w siną dal. Codziennie się uczę czegoś nowego, a własnymi doświadczeniami dzielę się z innymi, ale jest jeszcze tyle rzeczy, które chciałabym opanować. Każda dziedzina się rozwija, nie wolno spoczywać na laurach.

SC: Jak u Ciebie z wolnym czasem po osiągnięciu takiego sukcesu? Z pewnością masz dużo pracy.

A.S.: A co to jest czas wolny? Każdą wolną chwilę staram się spędzać z dziećmi, mają mnie dla siebie bardzo rzadko. Ale to ze mną Krzych zrobił swoje pierwsze dorosłe siusiu do toalety, a Gabi przeczytała trudne słowo. Cieszę się, że udaje mi się być z nimi w tych momentach. A kiedy już śpią, a ja odpowiem na maile i załatwię najpotrzebniejsze rzeczy, oglądam seriale z moim mężczyzną. Uwielbiam Dextera i Fringe. Ostatnio też wpadłam w wir planszówek i gier karcianych. Polecam Draculę i Władcę Pierścieni. Fajny jest też Warhammer i Horror w Arkham. Świetna odskocznia od codzienności.
Brakuje mi tylko wyjść z moją przyjaciółką na kawę czy zakupy. Obie nie mamy na to już czasu i dzieli nas sporo kilometrów. No, ale nie można mieć wszystkiego. 

SC: Czy dziś, z perspektywy czasu, możesz powiedzieć, że zawodowe związanie się z brafittingiem było dobrą decyzją?

A.S.: Parę dni temu miałam wątpliwości, dziś myślę, że dobrze zrobiłam, pewnie jeszcze nie raz będę miała wahania oceny tej decyzji, w końcu jestem kobietą ;) 

SC: Na sam koniec – zdradź nam jedno swoje marzenie ;)

A.S.: Chciałabym się wyspać, hehehe. A tak na poważnie, to ogromnie marzę o tym, żeby siąść za sterami samolotu :)

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia ;).

19:12, miss-alchemist
Link Komentarze (14) »