niedziela, 29 maja 2011

Jako osoba dysponująca niewielką ilością czasu wolnego, za to mająca obowiązek w najbliższym czasie wykonać kilka projektów na uczelnię, przeglądam oczywiście różne głupkowate strony internetowe na D i na K (reklamy im robić nie będę – ale zobaczę co nowego ;)).
Od chyba kilku miesięcy co jakiś czas pojawia się na tego typu portalach obrazek z młodą damą w biustonoszu (zwykle źle dobranym, a jakże) i wielkim napisem 30 MAJA DZIEŃ BEZ STANIKA. Oczywiście, Dzień Bez Stanika ma się odbyć przede wszystkim ku uciesze płci brzydkiej, chociaż wiele pań planuje wziąć w nim udział. 

A Wy?

Tu nagle zostaje postawione pytanie: po co mi, małobiuściastej, stanik? Och, ileż razy słyszałam to od źle ostanikowanych koleżanek z dużym biustem – po co ja właściwie zakładam biustonosz na me maleństwa, skoro same trzymają się klatki piersiowej? Oczywiście, pierwszą moją reakcją jest głębokie zdumienie. Co ja mam im odpowiedzieć?

W zasadzie teoria jest jedna – biustonosz ma podnosić, zbierać i podtrzymywać, do tego ładnie kształtować. Co z praktyką? W moim niewielkim, stożkowym biuście nie potrzeba podnoszenia ani podtrzymania, kształtu to on nie chce zmieniać za bardzo (nie poddaje się biustonoszowi), jedynie dekolt w staniku typu plunge bardziej okazały (bo w pozostałych typach bez zmian). Są też małe biusty potrzebujące tego, czego ja nie potrzebuję, ale jest też wiele takich, u których założenie biustonosza pozornie niewiele zmienia.

Dlatego proponuję Wam, drogie Czytelniczki, byśmy razem zebrały listę powodów, dla których małobiuściaste chcą nosić staniki – oczywiście nie całkiem na poważnie ;)

Dla mnie powód nr 1: nie po to nakupowałam się ślicznych staników, żeby teraz chodzić bez nich ;) 

A która z Was zamierza świętować Dzień Bez Stanika?

14:08, miss-alchemist , Dzieje się!
Link Komentarze (14) »
piątek, 20 maja 2011

Dziś tylko słów kilka, albowiem jestem w szale przeprowadzkowym i głowy nie mam nawet do nauki ;)

Jakiś czas temu dotarła na biuściaste fora informacja o nowym staniku, skonstruowanym przez naukowców Politechniki Łódzkiej. Oczywiście, nie za ich pieniądze (bardzo bym się zdenerwowała, gdyby to było opłacone z finansów uczelni ;)), lecz z kieszeni sponsora tych badań. Co z tego wynikło?

W artykule w „Fakcie” możemy przeczytać, że prace nad superbiustonoszem trwały półtora roku. Dowiadujemy się także, iż Polki kupują biustonosze, które są zbyt małe pod biustem. Lobbystki szybko odkryły, kto jest sprawcą tego całego zamieszania – mianowicie firma Corin, która całą naukową otoczkę wykorzystała do skutecznej promocji.

O tym cudzie techniki mogłyśmy posłuchać w poniedziałek w programie Dzień Dobry TVN. Nie będę wnikać w szczegóły badań, typu zastosowanie kamery termowizyjnej, chciałam jednak zwrócić uwagę na wypowiedź przedstawiciela firmy Corin, który oznajmia wszem i wobec, iż „nie ma możliwości, by Polki potrzebowały obwodów 65 i 60”.

Amen.

Tu mogłabym skończyć tę notkę, bo mnie te słowa po prostu z nóg zwaliły. Nie wiedziałam, czy zostałam właśnie pozbawiona obywatelstwa, czy też przestałam orientować się w ogólnie przyjętych jednostkach miar, ale nijak pod biustem nie chce mi wyjść inaczej, niż 66 centymetrów ściśle mierzone – a specjalnie szczupła to ja ostatnio nie jestem ;). Wyobrażam sobie, że bohaterka jednej z poprzednich notek, indigo-rose, spadła z krzesła po usłyszeniu tych rewelacji ;) (jak wiemy, ma luźno mierzone 65 cm – jeszcze mniej niż ja, a na anorektyczkę zdecydowanie nie wygląda).

W dalszej części programu na szczęście pokazywane są brafitterki, które wyjaśniają całe zamieszanie związane z małymi obwodami. Bardzo mile zaskoczyła mnie prowadząca program i jej profesjonalne podejście – obawiałam się, że będzie bardziej zainteresowana szokującą informacją o superbiustonoszu, niż samym brafittingiem.

Już myślałam, że temat ucichnie, ale nie – w balkonetkowym katalogu pojawił się ten magiczny stanik na prawdziwym biuście. I zdumienie ogarnęło mnie ogromne – on wygląda jak zupełnie normalny, nawet nieźle kształtujący biustonosz! Całe to zamieszanie z kamerą termowizyjną, programami do obliczeń etc sprowadziło się do skonstruowania biustonosza takiego, jaki już powstał w innych firmach, tylko nierzadko w znacznie szerszej rozmiarówce. Przedstawiciele firmy Corin oczywiście zapewniali, że będzie to biustonosz dla każdej kobiety – już ja bym im pokazała, jak na mnie leży balkonetka ;) Trudno mi też sobie wyobrazić model, który pasowałby każdemu, bo przecież każda z nas jest inna.

Zastanawiam się, czy pracownicy Politechniki Łódzkiej zdają sobie sprawę, że zamiast wziąć udział w naukowym przedsięwzięciu, przyczynili się do zwyczajnej akcji promocyjno-reklamowej. Mam nadzieję, że nie, bo inaczej musieliby się trochę za siebie powstydzić ;) Nie zastanowiło Was to, że w filmie, ukazującym ekipę prowadzącą badania, nie znalazły się kobiety? ;)

Na koniec smaczek – stanik w katalogu widziałam w rozmiarze 65G, czyli na nieistniejące Polki. Mniam!

A Wy, moje drogie, jakie macie pomysły na superbiustonosz?

11:20, miss-alchemist , Dzieje się!
Link Komentarze (7) »
niedziela, 08 maja 2011

 Kontynuujemy cykl edukacyjny dla nieco mniej doświadczonych koleżanek ;)
Dziś przedstawiam zacny krój stanika, jakim jest plunge. Nietrudno rozpoznać tego typu staniki – charakteryzują się bowiem niskim mostkiem oraz stromą linią miski.

plunge

Plunge najczęściej są usztywniane, choć nie tylko. Zwykle jednak krój ten ma na celu mocne zbliżenie piersi i wyeksponowanie ich w dekolcie, a w takim zastosowaniu miękka siateczka mogłaby okazać się niewystarczająca.

Cięcia miseczki w typie plunge: najczęściej występuje jedno cięcie ukośne oraz jedno cięcie pionowe. Miseczka w okolicach pach może być dość zabudowana, natomiast w okolicach mostka powinna odsłaniać sporą część piersi.

plunge

Jak już wspomniałam, zadaniem biustonoszy typu plunge jest wyeksponowanie dekoltu, dlatego te biustonosze zwykle nie nadają się do biegania ;). Owszem, podtrzymują pierś, lecz przy niewielkim zabudowaniu nie zapewniają „przymurowania” biustu do klatki piersiowej.

Plunge bardzo często pasuje małobiuściastym ze względu na niewielkie zabudowanie. Znaczna część modeli w tym kroju ma dość otwartą górę miski, dzięki której krawędź nie wcina się w biust – nie jest to jednak ogólna zasada, zatem stożki i kule nie każdy model tego typu będą mogły nosić. Łatwiej za to będzie kropelkom, które jednak mogą mieć problem z pustką w górnej części miseczki – niektóre modele w tym kroju są bowiem zbyt zabudowane w okolicach pach.

Zazwyczaj (choć nie zawsze) modele typu plunge nie nadają się na bardzo zniszczone, miękkie, lejące się biusty, które, pozbawione odpowiedniego podtrzymania w okolicach mostka, mogą „wylewać się” do środka.

Przykładowe plunge:

pl

Ewa Michalak Black

 pl

Audelle Fiore

Następna notka może pojawić się z nieznacznym opóźnieniem, nie drżyjcie jednak ze strachu, nie opuszczę Was! :)