poniedziałek, 25 czerwca 2012

Czyli jak ewoluował bra-fitting przez ostatnie kilka lat
(Artykuł całkowicie subiektywny, na podstawie obserwacji i doświadczeń własnych)

Dawno, dawno temu – czyli w czasach gdy odkryłam Lobby Biuściastych i świat dopasowanych staników – najpopularniejszym hasłem było stwierdzenie, że nie da się dobrać zbyt ciasnego stanika – bo takiego nie damy rady zapiąć na plecach.
Że nowy stanik powinnyśmy móc zapiąć na ostatnią, najluźniejszą haftkę, w razie niewygody dopiąć przedłużkę, a poza tym przyzwyczaić się i czekać na jego łaskawe rozciągnięcie ;-)
Osobiście usłyszałam takie stwierdzenie w przymierzalni sklepu oferującego profesjonalny bra-fitting, usłyszałam również „ten stanik jest na Panią za luźny, bo zapięła się Pani na drugą haftkę
Istniało jeszcze kilka takich perełek, a także absolutny dogmat braku „bułeczek” i niewcinania się brzegu miseczki – który, często, także z braku odpowiednich krojów i niewielkiej oferty biustonoszy proponowanych stacjonarnie, prowadził do dobierania zbyt dużych, naciągniętych obwodem i ramiączkami miseczek, o fiszbinach celujących daleeko w plecy… Szczególnie często zdarzało się to u małobiuściastych, którym nie zawsze pasuje krój balkonetki .

Spróbuję tutaj podsumować wszystkie kwestie prawidłowego dobierania stanika, które stworzyłyśmy i odkryłyśmy przez kilka lat istnienia ruchu biuściastych i małobiuściastych, a które służyć mają naszemu dobremu samopoczuciu i maksymalnej wygodzie.

 

OBWÓD

Chcę obalić mit, że obwód powinien być maksymalnie ciasny.
Niestety, da się kupić zbyt ciasny stanik, który nie będzie się nadawał do normalnego funkcjonowania, będzie się wrzynał i zostawiał krwiste lub sine ślady…
Zaniżenie obwodu (w stanikach o standardowej rozciągliwości) o 10 lub więcej centymetrów w stosunku do naszego pomiaru „ciasno pod biustem” uważam za zbytnią nadgorliwość, zwłaszcza wśród małobiuściastych.
Dodatkowo, mocno naciągnięty obwód traci swoje właściwości, staje się sznurkowaty, traci elastyczność, szybko się niszczy i wiotczeje.
Dlatego, po pierwsze, obwód powinien być wygodny.
Ma być na tyle ciasny, żeby nie przesuwał się po ciele, ale na tyle luźny, żebyśmy nie czuły większego oporu i dyskomfortu biorąc naprawdę głęboki wdech. Nie zawsze sprawdza się zasada odciągania od pleców na odległość „dwóch palców”, czy możliwości zapięcia jedynie na najluźniejszą haftkę. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że taki obwód może być całkiem nieprzyjemny w użytkowaniu. Minęły już czasy obowiązkowych gorsetów i miażdżenia żeber – teraz postawmy na prawdziwą wygodę :)
Obecnie, na rynku pojawiło się wiele staników o dobrze pracujących, ścisłych, dobrych jakościowo obwodach – nie da się więc stworzyć ogólnej reguły o konieczności zaniżenia obwodu o 5 czy 10 centymetrów. W zależności od naszej osobistej ściśliwości, głębokości wdechu, miękkości ciałka a także obwodu stanika możemy wziąć obwód zaniżony do najbliższej piątki, zbliżony do naszego wymiaru lub nawet zawyżony o oczko (w przypadku bardzo ścisłych staników).
I tak osoba, mająca około 70 cm pod biustem może się dobrze czuć zarówno w stanikach w obwodzie 65, jak i 70tce czy nawet czasami 75tce
Podstawową zasadą jest więc MIERZYĆ!
I skupić się na odczuciach własnego ciała – stanik lekko cisnący w przymierzalni może się okazać dusicielem w codziennym funkcjonowaniu.
Czasami, może się zdarzyć tak, że obwód który trzyma się idealnie poziomo na plecach, może być już dla nas odczuwalnie za ciasny – dlatego, jeżeli stanik leciutko podjeżdża na plecach, ale pod biustem fiszbiny pozostają nieruchomo (także po podniesieniu rąk do góry) i zapewnia nam uczucie podtrzymania – możemy się zgodzić na taki kompromis.


MISECZKI

Obalam mit, że lepsza za duża miseczka niż zbyt mała.
Najlepsza jest miseczka… idealna :)

Zbyt duża, luźna miseczka nie podtrzymuje piersi, marszczy się – często ulegamy wtedy pokusie mocniejszego podciągnięcia ramiączek czy zapięcia obwodu ciaśniej – co rozciąga fiszbiny i powoduje wrzynanie się ramiączek w okolicach pach. Nie jest to wygodne, może być bolesne, może powodować wbijanie się fiszbin (na mostku, pod pachą albo nawet na całej długości), czy pozostawiać brzydkie, brązowe ślady od zbyt mocno napiętych ramiączek. Często także za duża miseczka ma zbyt szerokie fiszbiny – co również może powodować dyskomfort. (Więcej o fiszbinach będzie niżej, w oddzielnym akapicie)
Musimy także pogodzić się z faktem, że nie każdy krój miseczki będzie pasował do każdego kształtu i rodzaju biustu. (Notki o kształtach biustów i krojach miseczek: tu, tu, tu i tu)
Nie dla każdego będzie nadawał się krój plunge, małobiuściaste i stożkowate mogą mieć problem z dobraniem balkonetki, mniej jędrne biusty mogą się „przelewać” przez krawędź nisko zabudowanych half-cupów. Dlatego tak ważne jest, żeby oprócz dobrego rozmiaru miseczka miała odpowiedni dla nas krój.
Czyli znowu sobie zakrzyknę: MIERZYĆ!

Jeszcze dodam, własną, subiektywną opinię, że jeżeli wybieramy między miseczką minimalnie zbyt małą, gdzie na linii biustu tworzą się bułeczki (ale nie powoduje ona jeszcze wypychania tkanki piersi pod pachy) a miseczką z widocznym luzem – to lepiej wybrać tą mniejszą, zapewni nam lepsze podtrzymanie. Ale najlepiej spróbować innego modelu stanika ;-)
Pamiętajmy też, żeby nie wygarniać piersi maksymalnie i na siłę, tylko po to, żeby wypełnić zbyt głęboką miseczkę – ciało i tak wróci na swoje miejsce, stanik będzie niewygodny, a my tylko porozciągamy sobie delikatną skórę.

 

FISZBINY

Obalam mit, że fiszbina powinna celować w środek pachy.
Przyznam, że już dawno nie spotkałam się z tym wyznacznikiem dobrego dopasowania (na stronach o dopasowaniu stanika) – ale też wiem, że jeżeli ktoś będzie chciał dokładnie zbadać zasady bra-fittingu i przeczytać wszystko, co na ten temat zostało napisane – na pewno na takie stwierdzenie się natknie.
Otóż, fiszbina powinna… dokładnie okalać naszą pierś.
Czyli – ile wielkości i kształtów, tyle specyficznych potrzeb fiszbinowych.
Dla wielu dziewczyn, zwłaszcza małobiuściastych, fiszbina celująca w środek pachy będzie dużo za szeroka – i najprawdopodobniej niewygodna. Jeżeli nie wiesz, gdzie kończy się twoja pierś i czy fiszbiny są dobre – spróbuj stanąć przed lustrem i podnieść ręce do góry – linia odcisku fiszbiny powinna leżeć tuż za linią krągłości naszego biustu. Przy czym „tuż za” nie oznacza w odległości 1 czy 2cm ;-)
Dlatego, nawet, jeżeli miseczka naszego biustonosza jest idealna, ale fiszbiny zbyt szerokie lub zbyt wąskie – nie kupujmy takiego stanika – prawdopodobnie okaże się niewygodny.
Ze zdrowotnego punktu widzenia lepsze są fiszbiny odrobinę zbyt szerokie niż zbyt wąskie.

Drugim kryterium, będzie wysokość fiszbiny od strony pachy – nie może ona być zbyt wysoka, wbijać się w ciało wyciskając fałdki, „chomiczki” lub w ekstremalnych przypadkach kłuć w pachę – ale też, nie spełni swojej roli, gdy będzie zbyt niska, lub będzie mieć zbyt otwarty łuk – będzie „wypuszczać” wygarnięte piersi na wolność, pod pachy.

Przy ocenie fiszbin nie możemy też pominąć kwestii MOSTKA – musi on mieścić się między naszymi piersiami i nie może się w nie wbijać.
Pamiętajmy, że im bliżej siebie osadzone są nasze piersi tym mostek musi być węższy – i czasem niższy.
Ta zasada obowiązuje też dla krojów stanika – im mocniej stanik zbiera piersi z boków, tym węższy musi on mieć mostek – dlatego taka sama szerokość mostka może nam w różnych modelach pasować... lub nie.
Istnieją też dziewczyny, które nie mogą nosić staników w innym kroju niż plunge – ze względu na niewielką odległość pomiędzy piersiami.
Istnieją również takie, które będą potrzebować mostków szerokich, bo przy wąskich, w miseczkach od strony mostka będą się tworzyć puste „kieszonki”.
Czyli, powtórzę jak mantrę: MIERZYĆ!

I dodam jeszcze, że jakiejkolwiek szerokości i długości powinny być fiszbiny – muszą one być dla nas WYGODNE!

 

PRZYLEGANIE MOSTKA

Obalam mit, że mostek musi przylegać do ciała zawsze i bezwzględnie.
Owszem, powinien. Ale istnieją staniki i istnieją piersi przy których przyleganie mostka (mimo dobrze dobranego rozmiaru!) jest niemożliwe.
Jeżeli stanik jest wygodny, dobrze podtrzymuje i nie posiada innych (poza lekkim odstawaniem mostka) oznak złego dopasowania (w tym np. bułeczek sugerujących zbyt małą miskę) a mostek mieści się między piersiami i nie wbija się w nie - to nie ma większego problemu.
Czasami, przy bardzo blisko osadzonych piersiach przyleganie mostka jest wręcz niemożliwe lub po prostu bolesne.

 

PODSUMOWANIE

Jak widać, niestety, stanikologia nie jest nauką ścisłą, dlatego, każda z nas powinna (niestety, najczęściej metodą prób i błędów) poznać własne wymagania w kwestii estetyki i wygody – i przede wszystkim słuchać swojego ciała, tak, żeby móc dobrać stanik idealny dla siebie.
Skupmy się przede wszystkim na własnej wygodzie :-)
Na szczęście, sytuacja na rynku stanikowym poprawia się z roku na rok, możemy mierzyć i kupować coraz więcej dobrych jakościowo i konstrukcyjnie modeli. Możemy testować nowe marki i coraz rzadziej musimy godzić się na kompromisy - w kwestii estetyki i dopasowania.
Ja na przykład (pisałam, że będzie subiektywnie) nie wybieram już staników, które wyciskają mi wałeczki, „skrzydła” na plecach – przy szerokich ramionach i mocno rozszerzających się plecach (od linii podbiuścia w górę) wybieram staniki, które górną część obwodu mają skonstruowaną „anatomicznie” z górną krawędzią nieco szerszą niż dolną – pomaga mi to uzyskać zarówno efekt dobrego podtrzymania, jak i gładkości pleców.

Dodam jeszcze, że dobierając stanik warto wziąć pod uwagę kwestie takie jak własną wrażliwość na ściskanie, delikatną skórę, którą mogą drapać koronki, rodzaj wykonywanej pracy – np. przy pracy siedzącej będziemy potrzebować nieco szerszych obwodów, których taśma nie wrzyna się w brzuch pod piersiami, a jeżeli prowadzimy samochód, zwróćmy szczególną uwagę, czy ramiączka nie "odcinają nam ramion" przy wyciągnięciu rąk do przodu. Warto zwrócić nawet uwagę na porę roku – w upały niektórym zdarza się nieco puchnąć i potrzebują możliwości przepięcia biustonosza na luźniejszą haftkę. Warto mieć też w szufladzie staniki z różną głębokością miseczek – jeżeli nasz biust zmienia wielkość w zależności od momentu cyklu w którym się znajdujemy.

Polecam też przeczytanie zawsze bardzo aktualnego eseju Kasicy: "Przychodzi baba do bra-fitterki"

I już na pewno wiecie, co na zakończenie powtórzę…
MIERZYĆ!
I… jeszcze raz mierzyć :)

Wszystkiego Biuściastego!