poniedziałek, 24 sierpnia 2009

I gdy wyłonił się świat z łona chaosu, stworzyli bogowie kobietę i mężczyznę. (…) Kobiecie zaś dano krągłości, by mogła wodzić z ich pomocą na pokuszenie.

Stąpały po Ziemi różne niewiasty o kształtach rozmaitych. Żyła pośród nich nimfa imieniem DeeDee, o której mawiano, że Bogini Płodności odmówiła jej krągłości. A że w sercach mieszkańców Ziemi oprócz dobrych uczuć mieszkała też zawiść i niechęć, to znajdowały się takie kobiety (a i czasem mężczyźni), które ze śmiechem opowiadały o tym, że nimfa taka jak ona atrakcyjną i pociągającą być nie może.

-------------------------


A oto i pierwsza notka z serii Małobiuściasta Mitologia! Zaczynamy z grubej rury, a mianowicie obalamy mit, że mały biust nie może być atrakcyjny dla mężczyzny.

Ale ale! O co ten cały hałas? Przecież nasz biust ma być atrakcyjny dla nas (ewentualnie dla naszego chłopaka/narzeczonego/męża [niepotrzebne skreślić]). Po co zatem cała ta notka, przecież to kwestia tak oczywista?

Problem tkwi w tym, że kwestia atrakcyjności niedużego biustu nie dla wszystkich jest prosta i jasna. Przez stereotypy niejedna dziewczyna tudzież kobieta ma kompleks małego biustu. Zupełnie niesłusznie! Z głupotą otoczenia wygrać się nie da, ale z problemem niedoceniania siebie – owszem! Notka ta nie ma na celu deprecjacji dużego biustu, a jedynie zaznaczenie, że mały biust nie równa się gorszy biust.

Ponieważ na ten temat można bardzo wiele powiedzieć, to chciałabym odeprzeć dziś tylko te najgłupsze argumenty „potwierdzające” tę tezę. Po co w końcu pisać o oczywistościach, skoro można o ciekawostkach – zebrałam tu trzy najbardziej dziwaczne opinie, jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się usłyszeć.


Obiegowa opinia nr 1: „Duży biust oznacza płodność i dużą ilość pokarmu dla ewentualnego potomka”.



Zbieramy szczęki z podłogi! W mózgach niektórych przedstawicieli gatunku ludzkiego znajdują się pozostałości atawistycznych zachowań i starożytnego światopoglądu na temat płodności kobiet, jednakowoż głośno krzyczymy: nie ma żadnych badań, które potwierdzałyby tę, dość kontrowersyjną, tezę! Kto nie wierzy, niechaj sprawdzi i porozmawia z małobiuściastymi mamami – najwyraźniej są jednak płodne :). Potomkowie ponoć też nieszczególnie narzekają.


Obiegowa opinia nr 2: „Dziewięciu na dziesięciu facetów woli kobiety z dużym biustem. Ten dziesiąty woli tych dziewięciu

Podnosimy nasze szczęki po raz kolejny! To, zabawne skądinąd, powiedzonko (choć jak najbardziej niesłuszne), łatwo napotkać, przeglądając fora internetowe, a i czasem pojawia się w literaturze. Kiedy już otrząśniemy się z oburzenia, możemy zapytać* pierwszego lepszego chłopaka (oczywiście, nie takiego z ulicy, mimo wszystko lepiej zaufanego :)), o to, czy zgadza się z tym twierdzeniem. I, wbrew pozorom, mamy duże szanse, by usłyszeć odpowiedź negatywną! Z racji charakteru mojej uczelni studiuję ze stadem panów różnego rodzaju i najciekawszą wypowiedzią, jaką kiedykolwiek usłyszałam na temat małego biustu było: „najlepszy cycek to taki, który mieści się w dłoni”. Dłonie są różne, zatem można wywnioskować, że najlepsze „cycki”, jak to zostało dosadnie określone, również są różne :). 

Oczywiście, tu i ówdzie można usłyszeć pojedyncze głosy, że „duży biust jest lepszy, bo mi się taki podoba”, ale czymś takim nie zamierzamy się przejmować, bo ponoć o gustach się nie dyskutuje. Od osób, który dyskryminują nas ze względu na cechy fizyczne, na które nie mamy wpływu, trzymajmy się jak najdalej.

A teraz czas na mojego faworyta!


Obiegowa opinia nr 3: „Tylko duże biusty występują w filmach dla dorosłych

Oto i nasze szczęki mają już dosyć! Opinia raczej nie obiegowa, ale autentycznie zasłyszana. Pomińmy w naszych rozważaniach jej niewyobrażalną głupotę i sprawdźmy fakty. Z przyczyn oczywistych zamieścić odpowiednich linków nie mogę, jednakowoż w celach stricte badawczych podpytałam tu i tam, zaglądnęłam tam i owam (fuj!) i nawet z męskich ust usłyszałam, że małe biusty w filmach dla pragnących mocnych wrażeń panów (i pań) występują równie często. „Argument” zatem nie tylko porażająco idiotyczny, ale też nie znajdujący potwierdzenia w rzeczywistości.

Rzekł niegdyś Albert Einstein: „Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.” Traktujmy zatem trzy powyższe jako zwykły przejaw tego drugiego, a nie jako prawdę objawioną :)

Keira Knightley

Pamiętajmy! Mały biust można i trzeba nosić z dumą, bo kobiecość nie kryje się w naszych kształtach, lecz umysłach!

A na koniec najznakomitszy przykład atrakcyjnej małobiuściastej, czyli Keira Knightley.

Źródło fotografii: http://www.gossipboulevard.com/2008/01/01/keira-knightley-named-top-beauty-icon/1394/

-------------------------


Lecz wiedziała owa nimfa, że nie w krągłościach tkwi tajemnica. A uroku i wdzięku miała tak wiele, że wciąż przychodzili doń nowi zalotnicy, przecząc powszechnym opiniom.

-------

*gdyby któraś z Czytelniczek się odważyła, to chętnie przeczytam relację :)

sobota, 22 sierpnia 2009

Miałam okazję rozmawiać z Agnieszką Sochą, właścicielką sklepu internetowego OnlyHer.pl. Zainteresowana narodzinami i rozwojem jednego z moich ulubionych miejsc w sieci z przyjemnością przedstawiam wywiad z „Agugabi” :)

SmallCup: Skąd pomysł na otwarcie sklepu internetowego z bielizną dla kobiet?

Agugabi: Na ten pomysł wpadł mój mężczyzna. Ale może od początku. Po burzliwym okresie w moim życiu, po rozstaniu z mężem zaraz po urodzeniu się mojej córeczki, po trudach samotnego macierzyństwa i decyzji, że już nigdy więcej z nikim się nie zwiążę, zaczęłam pisać bloga, jak tysiące szczęśliwych i nieszczęśliwych, chcących z innym podzielić się swoimi myślami. Nie będę wchodzić w szczegóły tej banalno-niebanalnej historii miłosnej, bo to nie temat tego pytania, powiem tylko, że niewinne rozmowy nocą zamieniły się w sprzedaż domu w Poznaniu, przeprowadzkę do Wrocławia, nową pracę i dwie kreski na teście ciążowym. Do pracy jechałam godzinę w jedna stronę, co od razu nie spodobało się mojemu organizmowi oraz nowemu, rosnącemu we mnie, jak również lekarzowi, który w trymiga zabronił pracować i wysłał mnie na zwolnienie. Pewnego popołudnia zadzwonił do mnie kolega z pracy z informacją, że mój nowy pracodawca widział mnie na zakupach, a ja przecież jestem na zwolnieniu i powinnam leżeć plackiem w domu. Tym samym nie mam co wracać po macierzyńskim i mam szukać sobie czegoś nowego. W pierwszym momencie się załamałam. Potem się zdenerwowałam, a następnie stwierdziłam, że to musi być znak, że czas na kolejną zmianę w moim życiu. Praca w domu! Przecież ułatwiłoby mi to opiekę nad dwójką dzieci i byłabym w końcu sama swoim statkiem, sterem i kapitanem. Mimo, że jestem tłumaczem z wykształcenia – nie lubię ślęczenia nad tekstem, dobija mnie brak kontaktu z żywym człowiekiem. 8 lat sprzedawałam maszyny do PCW, potem praca w dziale zakupów i ciąża. Pomysł na sklep z bielizną powstał jednego romantycznego wieczora, kiedy to rozprawialiśmy z TŻ na temat łóżkowych fatałaszków. Pierwotnie miał być to sklep wyłącznie z bielizną do alkowy, jak sugerował TŻ, ale w końcu zapadła decyzja, że będzie to sklep, w którym będą mniej dostępne marki w Polsce, lub wcale, do których należy np. Lola Luna, Mimi Holliday, Jezebel czy Falke.

SC: Jak powstawał sklep - co było najtrudniejsze?

A: Najpierw bardzo długo wyszukiwałam dostawców, spędziłam całe tygodnie na wysyłaniu zapytań ofertowych, na negocjacjach oraz przygotowaniu projektu sklepu. Wszystko to działo się w ostatnich miesiącach ciąży. Z brzuchalem przed laptopem próbowałam zrobić coś co dałoby mi nie tylko pieniądze, ale i satysfakcję. Jeszcze dzień przed porodem toczyłam dyskusje na temat rozwiązań funkcjonalnych z informatykiem. Najtrudniejszy był jednak okres zaraz po narodzinach mojego synka, kiedy okazało się, że ma zapalenie płuc. Spędziliśmy prawie miesiąc w szpitalu. Patrzyłam wtedy na małą główkę, w której sterczał wenflon do podawania antybiotyku i czułam, że nie mogę teraz zrezygnować. Że od tego czy podołam, bardzo wiele zależy, przede wszystkim byt tego małego chłopczyka oraz zbuntowanej czterolatki. Woziłam synka na wlewy co 12 godzin, tęskniłam za córeczką, a po nocach ślęczałam przy komputerze, kiedy reszta noworodków ze swoimi mamami spała smacznie obok. Wszystko inne, czyli dogadanie się z mężczyzną informatykiem w kwestii tworzenia kalkulatora rozmiaru lub perypetie z cłem, to pestka. Wierzę, że dzięki samozaparciu i wsparciu, które nieustannie otrzymuję od bliskich oraz wielu moich klientek, jakoś uda się przetrwać i rozwinąć interes na tyle, żeby móc w przyszłym roku spokojnie pojechać na wakacje :)

SC: Zasługujesz na nie ;) A od jak dawna jesteś uświadomiona w kwestii prawidłowego rozmiaru?

A: Nie wstydzę się przyznać, że od momentu kiedy zaczęłam szukać potencjalnych marek do mojego sklepu. Wtedy trafiłam na Lobby Biuściastych i Małobiuściastych. Przekopałam się przez wszystko możliwe. Pomierzyłam i bardzo ucieszyłam, że ze smętnego 75A albo B zrobiło się 65D. Teraz za to jestem nie do zniesienia w kwestii prawidłowo dobranego rozmiaru. Mój TŻ się śmieje, że pewnie tylko dlatego, żeby nie narobić wstydu, nie podchodzę do wszystkich Pań, wytykając im obwód biustonosza na szyi.

SC: Jaki jest planowany zakres rozmiarów biustonoszy w OnlyHer.pl?

A: Bardzo bym chciała móc zaoferować coś każdemu biustowi oraz nogom (w końcu w ofercie są też pończochy). Na tę chwilę można kupić staniki od 60A do 85GG. Nie ma obecnie całej rozmiarówki wszystkich modeli, bo na to trzeba tak ogromnego kapitału, że gdybym go miała, pewnie nie przyszłoby mi do głowy otwierać sklep. Ale robię co w mojej mocy, żeby zaoferować jak najwięcej w przystępnych cenach.

SC: Patrząc na ofertę Twojego sklepu można zobaczyć marki, które dotychczas były niedostepne w Polsce albo są mało popularne. Nie chciałaś wprowadzić "bezpiecznej bazówki"?

A: Myślałam o tym, ponieważ jest jeszcze na pewno miejsce na sklep z „bezpieczną bazówką”. Ale ja jestem ambitna bestia. Chciałam stworzyć alternatywę i pokazać, że są inne równie dobre marki, niekoniecznie sporo powyżej 150 zł. Wprawdzie ta ambicja może się okazać zgubną cechą w biznesie „stanikowym”, gdzie szał na popularne Freye i Panache jest chyba nie do ogarnięcia :) Liczę jednak na to, że chęć poznawania i próbowania nowości wygra, a moje klientki znajdą coś dla siebie w Onlyher.pl. Przecież w końcu tyle jeszcze jest kobiet do uświadomienia, prawda?

SC: Na szczęście ten temat staje się coraz bardziej popularny i coraz więcej kobiet wie, co powinno nosić. Wiem, że rozmiar, który akurat kogoś interesuje, nie zawsze musi być dostępny. Czy masz możliwość spełnienia "kaprysu" klientki i sprowadzić brakujący rozmiar danego modelu?

A: Oczywiście. Staram się spełniać wszystkie kaprysy moich klientek. W tej chwili u dwóch głównych producentów czyli Pour Moi? oraz Keia Pink robię regularne zamówienia co ok. 3 tygodnie. Na stronie sklepu umieszczam zawsze informację o tym, że w danym terminie robię zamówienie i zbieram życzenia na konkretne modele oraz rozmiary, nawet jeśli nie ma ich w ofercie sklepu, a ktoś upatrzył sobie coś gdzie indziej. Mam nadzieję, że z czasem będzie coraz więcej dostępnych modeli oraz rozmiarów, ale póki co lepiej robić zakupy pod konkretne życzenia niż trafiać kulą w płot. W końcu jeśli nie znamy tak dobrze tych marek, to trzeba najpierw przetestować, żeby móc stwierdzić co jest lepsze, co gorsze, co warte nadwyrężenia budżetu, a co najlepiej schować pod dywan. I ja sama jeszcze się uczę. Nie znam wszystkiego, nie potrafię jeszcze porównać z każdym innym modelem czy marką dostępną na rynku. Z góry za to wszystkie swoje klientki przepraszam. Jedno mogę obiecać na pewno. Żadnej nie zignoruję, nie pozostawię niezadowolonej i zrobię wszystko, żeby nie być tylko stroną w Internecie. Z wieloma klientkami mam już teraz świetny kontakt. Staram się pamiętać co u której, wydzwaniam i dopytuję lub chociaż mailuję, żeby mieć pewność, że zakup nie trafił na dno szuflady, a zwróconego biustonosza nie da się może zastąpić jakimś innym, bardziej odpowiednim. Wciąż bardzo zachęcam do zadawania pytań. Po niespełna 2 miesiącach działania sklepu mam jedno główne „zastrzeżenie”, jeśli można to tak nazwać, do klientek. Wiele z nich nie stawia pytań! Zamawiają w ciemno, bo w domu mają stanik w rozmiarze takim a takim, więc zakładają, że następny też taki będzie. Zachęcam do zadawania pytań, zarzucania mnie pytaniami wszelkiego rodzaju, o rozmiary, o wymiary, o fasony. Warto nawet przesłać mi swoje zdjęcie w mierzonym modelu, żebym mogła pomóc w doborze fasonu czy rozmiaru. Myślę nawet, że poproszę informatyka o dodanie przy rejestracji dodatkowej rubryki „wymiary”. Jestem pewna, że zaoszczędziłoby to wielu wymian oraz zwrotów. Nie każdy biustonosz pasuje na każdy biust i nie każdy biust może sobie pozwolić na dowolny krój. Ale też bez przesady… to, że cały czas nosimy staniki usztywniane, nie oznacza, że nie możemy sobie pozwolić na miękki. Zachęcam do eksperymentowania. Zamawiania w miarę możliwości finansowych nawet kilku rozmiarów obok siebie. Bo może się okazać, że ta słynna niekompatybilność z modelem zniknie po zmniejszeniu obwodu lub zwiększeniu miseczki. W końcu wchodząc do byle jakiego sklepu stacjonarnego utrzymujemy dialog ze sprzedawcą, prawda? Pamiętajmy, że sklep internetowy to nie tylko automat do przyjmowania zamówień. Tam po drugiej stronie też jest człowiek, wprawdzie czasami bardziej lub mniej wyspany z powodu jęczącego nad uchem syna, któremu już czwarty tydzień wychodzi pierwszy ząb i nie chce się przebić, albo zmęczony, bo córcia czterolatka jest w fazie fascynacji różem i wszystko musi być w tym kolorze, nawet widelec. Proszę zatem o deko cierpliwości i dialog. To na pewno wyjdzie obu stronom na dobre :)

SC: Wiele kobiet ma wielkie wątpliwości co do zamawiania staników - szczególnie tych mniej znanych - "z internetu". Co im poradzisz?

A: To co zwykle powtarzam jak mantrę :) Pytać, pytać i jeszcze raz pytać o wszystko. Ja po to jestem, żeby udzielać odpowiedzi. W celu ułatwienia zakupów wymyśliłam, że przy każdym produkcie będzie link do odpowiedniego odnośnika na blogu (właśnie nad nim pracuję), gdzie będą umieszczone zdjęcia danego modelu na biustach moich klientek oraz opisy poszczególnych rozmiarów. Będą tam zawarte takie dane jak szerokość fiszbiny, rozstaw, głębokość miseczki, obwód w spoczynku i po naciągnięciu. Myślę, że to pomoże i pozwoli zaznajomić się z nowymi markami i obalić wiele mitów, np. o biustonoszach firmy Pour Moi?, które uchodzą za szerokofiszbinowe.

SC: Miałam okazję nabiustnie zorientować się jak daleki od prawdy jest mit szerokofiszbinowości Pour Moi? ;) Chociaż bywają zarówno wąsko jak i szerokofiszbinowe modele. Planujesz wprowadzenie kolejnych marek?

A: Jeśli tylko sklep rozkręci się na tyle, że mnie będzie stać, to jak najbardziej. Mam na oku co najmniej 3 marki, niestety 2 z nich w tym roku jeszcze nie przewidują ekspansji na Polskę. Zbieram kapitał, żeby w tym roku móc zaproponować coś nowego. Obiecuję, że nic nie stanie się bez wiedzy i współdecydowania z Wami. W końcu sklep jest dla Was i ma być miejscem, do którego się wraca, bo warto.

Jeśli mogę to chciałam bardzo podziękować oficjalnie za wszystkie miłe słowa, które otrzymuję, za konstruktywną krytykę również. Przepraszam też, jeśli zmiany na stronie nie postępują tak szybko jakbyście sobie tego życzyły. Czasami po prostu wybieram sen, bo wiem, że tylko wypoczęta będę mogła prowadzić ten sklep tak jak powinnam. Ciągle się wzruszam widząc np. na balkonetce zdjęcia, gdzie kupiony w Onlyher.pl  biustonosz pięknie leży, a właścicielka mianuje go swoim ulubionym.

Oby tak dalej, prawda? :)

SC: Oby :) Serdecznie dziękuję za poświęcenie czasu na tę rozmowę. Życzę sklepowi OnlyHer.pl efektownego rozwoju i wielu zadowolonych klientek. Sama z pewnością będę kontynuować zakupy w tym sklepie i z czystym sumieniem polecam go pozostałym!


19:06, ametyst89
Link Komentarze (12) »
środa, 19 sierpnia 2009

Chociaż Small Cup jest projektem realizowanym przez dwie małobiuściaste, to jednak nigdy by nie powstał bez udziału osób trzecich. Niewątpliwie każda z nich zasługuje na podziękowania z naszej strony :)

W pierwszej kolejności chciałybyśmy podziękować Lobby Małobiuściastych – o jego zasługach dla naszych biustów dużo by można mówić, więc skupimy się na jednym: jesteśmy głęboko wdzięczne za podlinkowanie naszego bloga na LMB. To naprawdę wielki zaszczyt :)

Dziękujemy również wszystkim, którzy nasz projekt podlinkowali na swoich blogach/stronach – każdy odnośnik jest dla nas bardzo miły i przyczynia się do popularyzacji Small Cup.

Kolejne wyrazy wdzięczności kierujemy w stronę Kufry, który pomógł „podrasować” grafikę, którą widzicie po lewej stronie. Rysunek jest autorstwa Ametyst, zaś Kufra bardzo ładnie wyczyścił i wygładził go w Photoshopie w sposób profesjonalny, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczne :)

Blog nasz nie zaistniałby oczywiście bez Czytelniczek (Czytelników?), którym należą się podziękowania za kibicowanie nam i wspieranie projektu. Small Cup jest oczywiście dla Was. Bez Czytelniczek straciłby sens swojego istnienia :)

Oczywiście, nie jest to pełna liczba podziękowań i z całą pewnością będzie rosła z upływem czasu. Gwarantujemy, że każde wsparcie wynagrodzimy miejscem w tej rubryce :)

16:39, miss-alchemist
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009

 

Niniejszym rozpoczynam cykl recenzji nabiustników. Treść notek z tej dziedziny będzie dzielona na 5 kategorii: estetykę i wykonanie, dopasowanie, konstrukcję i kształt (w której to znaczną rolę będzie odgrywać zebranie, nieco ważniejsze od podtrzymania przy mniejszych biustach), wygodę i cenę. Ocena w każdej kategorii będzie się wahać od 1 do 5.

Recenzowany model: Pour Moi? Opium
Kolor: Amethyst (dostępna również wersja turkusowa Jade)
Zakres rozmiarów: 70-75A, 65-85 B-F
Cena: 99 zł

 


Dzięki sklepowi OnlyHer.pl jako pierwsza miałam okazję testować model Pour Moi? Opium w wersji kolorystycznej o wdzięcznej nazwie Amethyst ;) Biustonosz spodobał mi się na tyle, że następnego dnia szukałam do niego idealnej bluzki, która odpowiednio będzie eksponować jego zalety. Dzięki Opium przekonałam się do pierwszego semi-softa; dolna część miseczek jest lekko usztywniana, górna - elastyczna, całkowicie miękka.

Dla czytelniczek Small Cup sklep przygotował miłą niespodziankę w związku z premierą modelu - o tym na końcu ;)

Estetyka i wykonanie: 5

Połączenie fioletu z czekoladowym brązem uważam za bardzo udane, w dodatku bardzo przemyślane. Elementy brązu pojawiają się w postaci kokardek w strategicznych punktach. Spod fioletowej koronki delikatnie wygląda pasek czekoladowej materii. Koronka w górnej partii miseczek idealnie współgra z partiami obwodu przy zapięciu. Satynowy materiał sprawia, że biustonosz nabiera eleganckiego charakteru. Model nie cechuje ani zbytnia prostota, ani barokowy przepych w zdobieniach. Z czystym sumieniem daję 5.

Dopasowanie: 4,5

Tu zaczynają się małe schody. Wielkość misek jest standardowa, natomiast obwód... Określenie "bardzo ściśliwy" nie jest wystarczające. Mając 64 cm pod biustem noszę rozmiar 65DD i ani myślę przepinać na ściślejsze haftki, a należę do osób, które z chęcią powitałyby XVII-wieczny gorset w szafie. Obwodu w tym modelu nie tylko nie należy zaniżać, a nawet brać większy. Może być to dobrą wiadomością dla osób pragnących zmieścić się w zakresie rozmiarowym Opium. Nie jest to wielka przeszkoda, jednak wciąż może być powodem zamieszania, dlatego stawiam 4 z plusem.

Konstrukcja i kształt:
4


Biustonosz jest stworzony do głębszych dekoltów, do których pragniemy zebrać, unieść i wypchnąć biust do góry. W związku z tym Opium lekko spłaszcza u dołu kosztem wyeksponowania półkul u góry. Na szczęście nie jest to tak drastyczny efekt, który miałam wątpliwą przyjemność oglądać u siebie w Showgirl Tease Me. Pojawia się tu natomiast możliwośc kaczych dziobów przy za dużym rozmiarze miski. Elastyczny materiał w górnej części miseczki ma za zadanie zaokrąglić pierś i trzymać ją w ryzach, przy większej miseczce prawdopodobnie smętnie by zwisał. Za to pozytywnie zaskoczyła mnie konstrukcja obwodu - jego górna część jest bardziej elastyczna, dzięki czemu nie wbija się i zapobiega tworzeniu się wałków naplecnych, na ogół występujących nawet przy mojej sylwetce. Bardzo mi się podobają swoje plecy w Opium ;) Ogólnie - mocne 4.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wygoda: 5


Ani fiszbiny, ani mostek nigdzie mi się nie wbijają, mimo bardzo ciasnego obwodu, a ten akurat mi nie przeszkadza. Miseczki wewnątrz nie są śliskie, a wyłożone mięciutkim, przyjemnym dla skóry, materiałem. Niewątpliwe 5.

Cena: 4,5

Dużo niższa niż standardowe ceny brytyjczyków, po prostu przystępna.

 

Propozycja Small Cup:

Opium świetnie nadaje się do wydekoltowanych bluzek, odcinanych pod biustem :)

 

 

Oto i obiecana niespodzianka: sklep OnlyHer.pl podarował czytelniczkom bloga 10%-owy rabat na recenzowany model Pour Moi? Opium :) Wystarczy w uwagach zamówienia wpisać kod: Small Cup.
Promocja trwa 2 tygodnie, ale pożądany rozmiar można zamówić DO ŚRODY, max. do czwartkowego południa!

Rabat można wykorzystać zarówno przy zakupie Amethyst jak i Jade :)

Udanych zakupów ;)

_

Biustonosz do recenzji dostarczył sklep internetowy z bielizną dla kobiet OnlyHer.pl

ametyst89 - 22-letnia studentka filologii angielskiej na jednej z warszawskich uczelni, w związku z kierunkiem miłośniczka języka angielskiego, od niedawna również hiszpańskiego i urdu. Lubująca się w tańcu towarzyskim, za którego praktykowaniem bardzo tęskni ;) Oficjalnie uświadomiona w kwestii prawidłowego rozmiaru od początku 2008 roku poprzez Stanikowy Matrix, stanikomaniaczką zostałam ponad 3 lata wcześniej :).

Wspomniałam już w pierwszej notce po co i dlaczego założyłam tego bloga. Bielizna stanowi moją lekką obsesję, choć zamiłowanie do biustonoszy długi czas osłabiał fakt, że nic dobrze leżącego nie mogłam na siebie znaleźć. O koronkowych cudach w rozmiarze 70B mogłam zapomnieć, więc tkwiłam w przekonaniu, że mam nadzwyczaj dziwny i wybredny biust. Pierwszym moim zbawieniem okazała się Freya Zeta w rozmiarze 60DD, po kilku dniach - 60E (miało się co zbierać z pleców jednak ;P). Moje początkowe wymiary to 67/81, w niedługim czasie zmieniły się w 64/83 i stanęły, chociaż kształt biustu poprawiał się bez względu na cyferki.

Poza doświadczeniem własnym-nabiustnym, dużo skorzystałam pracując od czasu do czasu w jednym z polecanych na LB sklepów stacjonarnych :) Mogę powiedzieć, że nieobce są mi biusty duże, średnie, małe, młodsze i starsze, ale na Small Cup skupię się na tych mniejszych, jako że sama taki posiadam.

Jako założycielka i adminka ostrzegam, że wszelkie komentarze, traktujące o płaskodeskowości, wulgarne, tudzież nie na miejscu będą kasowane, co by Small Cup nie przypominał śmietnika i zbioru myśli niewyżytych/napalonych/nie radzących sobie z własnymi kompleksami osób. Poza tym oświadczam, że w pełni akceptuję swą małobiuściastość, podoba mi się tak jak jest, także wszelkie rady o wkładaniu sobie silikonów proszę zachować dla siebie :)

Mogę tylko mieć nadzieję, że ten blog spodoba się czytającym i być może niektórzy znajdą na nim przydatne informacje, wskazówki i nowe cele zakupów ;)

Obecnie jestem nieaktywna do odwołania.

 

miss alchemist, lat 21, studentka elektroniki z Politechniki Łódzkiej. Na Small Cup „specjalistka” od strony technicznej, choć w planach i inne zadania. Na pomoc w prowadzeniu bloga zdecydowałam się z powodu poczucia misji (:D) a także chęci podzielenia się ze światem swoimi przemyśleniami na temat jakże osławionej części damskiej bielizny, jaką jest biustonosz.

Oczywiście, w tym co robię, daleko mi do doskonałości, zatem nie wzgardzę wszelkimi uwagami zarówno na temat moich tekstów, które mają w niedalekiej (mam nadzieję) przyszłości powstać, jak i na temat strony graficzno-technicznej bloga. Adres, pod który można wysyłać skargi, zażalenia, raporty karne oraz intrygi miłosne jest następujący: alchemik.m[at]gmail.com.

Stanikomania dosięgnęła mnie dopiero w roku 2009, ale dosięgnęła skutecznie, zatem powoli powiększam swą kolekcję i gromadzę wszelakie informacje. Nie jest jedynym moim hobby. Dosyć szerokie spektrum moich zainteresowań obejmuje turystykę górską, komputery (i to nie tylko w zakresie internetu i gier komputerowych, raczej kocham ich wnętrza :P), literaturę fantasy (i nie tylko, ale z naciskiem na ten gatunek), szeroko pojętą muzykę (włącznie z wykonywaniem jej za pomocą instrumentu zwanego gitarą), kulturę i popkulturę Japonii oraz Rosji, piłkę nożną i siatkową (w zakresie jej oglądania, do grania w cokolwiek się nie nadaję). Na tym blogu zamierzam jednak mimo wszystko skupiać się na stanikach :).

Mam szczerą nadzieję, że Small Cup znajdzie wierne czytelniczki i okaże się być pomocny w mierzeniu, dobieraniu, kupowaniu, marudzeniu, odsyłaniu, wymienianiu etc :)

_

Opisy zostały dodane w kolejności alfabetycznej nicków autorek.

 

14:39, ametyst89
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2