niedziela, 24 października 2010

Oj tak, pozwoliłyśmy SmallCupowi się bardzo zakurzyć. Aż za bardzo. Przynajmniej częściowo trzeba będzie to nadrobić. Wiadomo - studia, brak czasu etc. 
Wymówki. Osobiście od miesięcy unikałam lobby i blogów stanikowych z braku...

Pieniędzy :]

Tak drogie Panie. Chyba nic bardziej nie kusi do wydatków jak nasze strony. Na Balkonetce pojawiają się piękne Fauve'y w małych rozmiarach, które sprawiają, że ślinię się do monitora, na ebaya staram się nawet nie zaglądać (odwyk od wpisywania 30D i klikania 'Search'). Od dłuższego czasu zabieram się również do porządków w szafie (dawne, rozmiarowo lub fasonowo nietrafione zakupy stanikowe, które jeszcze czekają na nowe właścicielki) i kiedyś trzeba będzie to wszystko ogarnąć. Więc czemu nie teraz? Otóż, otóż. Jak raz się wejdzie do stanikowej sekty, tak nie ma powrotu. One są wszędzie. Znajdą Cię. Zawsze.

Brzmi jak wstawka z horroru albo thrillera.

Mea culpa, z własnych egoistyczno-finansowych pobudek poszłam na odwyk. Biję się w pierś i nie wiem na ile się poprawię, kiedy planuję wyjechać do mało stanikowego miejsca świata.

A jeśli już o prostanikowych miejscach mowa. Cóż. Będąc w Londynie 3 razy w ciągu wakacji nie mogłam nie ulec pokusie. Oparłam się za pierwszym i drugim razem. Byłam dzielna. Za trzecim już nie wyszło.

Na pierwszy ogień poszła brytyjska La Senza na Oxford Street.

Towarzyszyła mi koleżanka, którą zaraziłam stanikomanią w mniej uciążliwej wersji ;) Nasi towarzysze płci męskiej uznali, że zaczekają. Poszli na własne zakupy. Po wejściu do sklepu było jedno wielkie łał i automatyczne porównanie tego co zobaczyłyśmy do tego "byle-czego" co rzucają nam do sklepów w Polszy. W tym miejscu bardzo żałuję, że dostawcą naszej La Senzy jest Kanada, a nie Wielka Brytania. Wino, butelkowa zieleń, zgaszone zimne fiolety, satyna, koronki, buduarowy styl, elegancja, jednym słowem: ahioh! Niestety nadszedł moment rozczarowania, kiedy zaczęłyśmy szukać 30-tek.

Wszystko ahioh od 32. 30tki owszem, jak najbardziej, w bieli, czerni, czymś pastelowym, pstrokatym i innym nie do końca trafiającym do naszych upodobań. Nie każda małobiuściasta musi lubić żarówiasty pomarańcz albo błękicik w żółte kwiatki.

Nie poddajemy się. Walczymy dalej. Łapiemy na próbę cudowne siedemdziesiątki Georgii z odpowiednimi miskami i kierunek: dressroom.

Wyrok: za luźny obwód, który pasował ciut szerszej koleżance.

Rezultat: ja wracam z niczym, M. ma nowy stanik w ciemnej fuksji.

Oczywiście - dobijcie mnie - za połowę ceny.

 

Nic to. Kolejny na liście jest Debenhams. Lądując tam aż nie wiem, gdzie patrzeć. Staniki aż kapią ze ścian.

Dopadamy czerwno-czarnego Ultimo 30D. Nawet nie patrzymy na facetów, ktorzy widząc nasz stanikowy szał, od razu robią w tył zwrot. Lądujemy w przebieralni z Ultimo, Johnem Lewisem, Floozie i kilkoma innymi.

Wyrok: Zły kroj, zła miska, złe cięcie, źle i źle.

Rezultat: Znów wychodzę z niczym, M. z dwoma.

Moje rozgoryczenie sięga zenitu. Na chłopaków zaczynam warczeć i zajadam smutki w Subwayu.

Debenhams na Oxford St.

Floozie by French Frost

Następnego dnia kumpel zabiera mnie do House of Fraser. Co prawda snuje się za mną jakby nie było większej tortury niż wycieczka do działu z bielizną, ale próbuje być twardy :P

Przede mną zaś objawia się kilka ścian Elle MacPherson. Niebo! Raj! Koronki! Łapię czarną Dentelle 32C, niebieskie i czarne Artistry 32C, grejfrutowe Cloud Swing 32C, zielone 30C i fioletowe 30D Johna Lewisa Women Renee Silk Satin Strapless i coś jeszcze.

Straplessy Lewisa robią mi z biustu czteropierś, ale przy Elle prawie mdleję z zachwytu. Cloud Swing tnie mi pierś i jest dość luźnawe, Dentelle za to cud, miód i orzeszki. Czarne Artistry okazuje się za luźne i miski nie do końca zgadzają się z moim biustem. O dziwo niebieskie Artistry jest... IDEALNE. Obwód nie ma zamiaru sunąc mi po plecach, a grzecznie siedzi w miejscu, nic z przodu niczego mie nie obcina, niskie zabudowanie i wymarzone kulki. Biję się z myślami, patrząc na cenę. 35 funtów. Ryzykować i polować na eBayu czy wydać ostatnie oszczędności? Z lekkim sercem decyduję się na to drugie, opanowuję się przy majtkach (20 funtów), a na Dentelle zamierzam polować lub (alleluja) kupić na przecenie. Wychodzę szczęśliwa z dressroomu z bananem na twarzy oznajmiam kumplowi, że "I'm in love." na co on tylko patrzy pobłażliwie i cieszy się że to koniec :P

 

Elle MacPherson Intimates Artistry Blue Dye

Rezultat: Boski, przeboski nacycnik

i pustki w portfelu.

Czy małobiuściastym opłaca się jechać na wyspy po staniki? Cóż o ile potrafią oprzeć się pokusie wydawania pieniędzy na nowe kolekcje lub mają środki na szaleństwo to jak najbardziej. W Polsce nie zobaczymy cukierkowego Floozie by Frost French, takiej La Senzy, kusidełkowej Elle MacPherson czy innych wspaniałości, które odłonią nam swoje walory w UK.

Więc jeśli przed Wami wyjazd do Wielkiej Brytanii, radzę zaopatrzyć się w dodatkowe środki ;)

 

 

___

Zdjęcia biustonoszy pochodzą kolejno ze stron: LaSenza.co.uk, Debenhams.com, Bloomingdales.com