czwartek, 25 października 2012



Jakiś czas temu na Stanikomanii mogłyśmy poczytać o nowych u nas markach – Affinitas i Parfait by Affinitas. Z oczywistych względów nieco więcej  dowiedziałyśmy się jak dotąd o tej drugiej, dziś natomiast chciałabym się skupić na ofercie dla małobiuściastych. Trochę o bazówce, trochę o obecnej kolekcji jesiennej, odrobinę zapowiedzi – zapraszam do czytania.

Żelazne podstawy, czyli baza u Affinitas

Bazówka to, oczywiście, czerń, biel i beż w różnych krojach i wzorach. U Affinitas dominuje prostota, szaleństwo dotyczy raczej kolekcji sezonowych.

Absolutną podstawą podstaw jest Allison, przedstawicielka linii czarnej oraz beżowej. Na zdjęciach beż wyszedł mi dość ciepły, w rzeczywistości ma nieco więcej chłodnych nutek. W tej linii mamy dwa typowe „codzienniaki”.

T-shirt bra ma wiszące fiszbiny, dość niski mostek, gładkie miseczki i delikatne wypełnienie. Trudno mi napisać cokolwiek więcej na jego temat poza tym, że jest gładkim bezszwowcem ;) Występuje w następującym zakresie rozmiarowym: 30A-C, 32A-DD, 34A-DD, 36A-DD, 38B-DD. Zadziwiający jest dla mnie brak większych miseczek w obwodzie 65, wszak w większych obwodach występują ich odpowiedniki.

Bezwkładkowym odpowiednikiem „tiszerta” jest występujący w takiej samej rozmiarówce contour bra, którego nie udało mi się sfotografować, za to możecie obejrzeć go we wspomnianej kasicowej notce. Nota bene, Kasica zdecydowanie lepiej oddała kolor Allison.


Drugą wersją codzienną jest contour spacer bra, czyli bezszwowa balkonetka. Od swojego poprzednika różni się przede wszystkim miseczką – w tej wersji jest ona zdecydowanie cieńsza, prawie miękka. Mostek wygląda na przyjemnie niski jak na tego typu biustonosz – chętnie bym go kiedyś zmierzyła. Rozmiarówka tej wersji jest okrojona: 32-38 B-DD. Ptaszki jednak śpiewają, że Allison we wszystkich opcjach jest dość ścisła.

Strapless jak to strapless – można nosić bez ramiączek i układa się naprawdę nieźle, do tego ma ścisły obwód, co daje mi szansę na zmieszczenie się w rozmiarówce (32-38B-DD). Ma lekkie wypełnienie.

Ostatnim elementem tej linii, jeśli chodzi o część biustonoszową, jest bustier:

Gładki, bezszwowy, można nosić bez ramiączek... Brzmi jak same zalety ;) Szkoda, że nie występuje w bieli, razem ze straplessem świetnie sprawdziłyby się w roli bielizny ślubnej. Rozmiarówka taka, jak w przypadku straplessa.

Do biustonosza można dokompletować majtki – mamy figi, szorty i stringi, dla każdego coś miłego.

Drugą linią bazową jest Nicole, również występująca w czerni i beżu.

Nicole nie powtarza rozwiązań swojej siostry. Owszem, mamy także t-shirt bra:

Różni się jednak nieco krojem od Allison. Wypełnienie w moim odczuciu nieco większe i bardziej wypukłe. Fiszbiny wbudowane w obwód z koronkowej dzianiny. Zakres rozmiarów pozostaje jednak taki sam, jak w przypadku Allison: 30A-C, 32A-DD, 34A-DD, 36A-DD, 38B-DD.

Kolejny krój to push-up w wersji plunge. Mostek jest w nim bardzo niski – w zasadzie śladowy, w postaci paska łączącego fiszbiny. Do głębokich dekoltów może być idealny. Zakres rozmiarów tak, jak w przypadku „tiszerta”.

Nicole występuje także w miękusie w zakresie rozmiarów 32-38 B-DD. Próbka wyglądała całkiem fajnie – dość niski mostek jak na ten krój i wąskie ramiączka, dające wrażenie lekkości.

Ciekawą propozycją jest Racerback Contour Bra:

Zapinany z przodu, z ramiączkami schodzącymi się jak w bluzce-bokserce. Ciekawy pomysł, choć nie jestem przekonana co do tego koronkowego obwodu i braku możliwości regulacji zapięcia. Zakres rozmiarów: 32-38B-DD.

Krojów majtek mniej niż w przypadku Allison – szorty oraz figi brazylijskie.

W bazie występuje także ślubny Bridal – w wersji białej oraz czarnej. Mamy dwa kroje biustonosza.

Push-up z niskim mostkiem wystąpi w 30A-C, 32A-DD, 34A-DD, 36A-DD, 38B-DD.

I strapless w zakresie rozmiarów 32B-DD. Na kroju tego drugiego oparty jest także gorset. Do kompletu mamy jeszcze pas do pończoch (raczej tego typu, w którym pas trzyma się pończoch niż odwrotnie ;)), figi brazylijskie oraz szorty.

Ostatnią przedstawicielką bazy jest Stella, występująca w czerni i bieli. Próbki były jednak w wersji sezonowej, do której za chwilę przejdziemy :) Na tę chwilę musi wystarczyć zdjęcie katalogowe:

Tegoroczna jesień

Opisywanie kolekcji jesiennej jest być może złośliwością z mojej strony, bo nie jest dostępna w polskich sklepach. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by zamówić ją z USA :) Nie będę się jednak rozpisywać na temat wszystkich modeli, tylko pokażę najciekawsze… Czyli prawie wszystkie :)

Sydney to ciekawa kolorystycznie propozycja, występująca tylko w jednym kroju – plunge push-up. Ekstremalnie niski i wątki mostek pozwolą na głębokie dekolty. Kolorystycznie biustonosz to zupełnie nie moja bajka, ale podobają mi się akcenty – guziczki czy wykańczająca koronka. Zakres rozmiarów: 32A-DD, 34A-DD, 36A-DD, 38B-DD. Do kompletu stringi oraz fantastyczny pas do pończoch:

Wspomnianą Stellę mogę pokazać w wersji sezonowej. Jesienią występuje ona w kolorach „indian teal” oraz „mink” i o tym pierwszym chciałabym napisać. W katalogu wersja balkonetkowa prezentuje się tak:

 

W zakresie rozmiarów 32B-DD. Napięcie buduję jednak nie przez przypadek, bo hitem kolekcji jest dla mnie babydoll z tego modelu, występująca w tymże zakresie rozmiarów, z miękką miseczką!

Nie istnieją słowa, którymi mogłabym opisać swój zachwyt tym modelem. Dodam, że ten sam krój występuje w kolekcji bazowej w wersji czarnej i białej, więc jeszcze nie wszystko stracone – może kiedyś doczekam się swojej babydollki? Martwi mnie nieco ten szeroki mostek, ale trzymam kciuki za ten model.

Taylor wystąpiła już na wiosnę w Affinitas w wersji miętowej. Jesienią powraca w czerni oraz fiolecie i staje się jedną z faworytek kolekcji.

Molded Padded Bra to w zasadzie usztywniany half-cup z jednym pionowym cięciem. Taylor wybitnie przypadła mi do gustu, zarówno dzięki tej uroczej, fioletowo białej-kratce, jak i koronkowemu wykończeniu miski. Krój również zapowiada się obiecująco. Zakres rozmiarów 30A-C, 32A-DD, 34A-DD, 36A-DD, 38B-DD.

Rzut oka na detal:

Wersja miękka prezentuje się tak:

32-38 B-DD. W rodzinie Taylor występują także dwa kroje majtek (szorty i stringi) oraz koszulka i sukienka nocna, bez jakichkolwiek usztywień w rozmiarach XS-XL.

Ciekawostką jesienną jest także linia Marylin, która wystąpi w trzech wersjach kolorystycznych: brązowej, różowej oraz czarno-srebrnej.

Na pierwszy ogień – krój półusztywniany, występujący w zakresie rozmiarów 32-38 B-DD. Takie cięcie miski bardzo kojarzy mi się z Amaretto od Onlyher, a Wam? Innym skojarzeniem jest Femme Fatale od Gossarda. Zwróćcie uwagę na haft oraz detale:

 

Dla wielu absolutnym hitem może okazać się natomiast longline z miękką miseczką:

Rozmiarówka taka, jak w przypadku drugiego kroju. Nie jestem fanką poziomego cięcia, ale miękka miseczka prezentuje się naprawdę pięknie. Haft jest bardzo delikatny, mostek relatywnie niski. No i te ramiączka, które nie wyglądają typowo bieliźnianie... Marylin najbardziej przypadła mi do gustu chyba w wersji czarno-srebrnej.

Komplet możemy uzupełnić szortami:

 

Lub absolutnie fantastycznymi, wysokimi… stringami!

Oprócz tego w zestawie długa koszulka bez fiszbin.

Wiosną pastelowo

Nie wiem czemu skąd to zamiłowanie do pasteli na wiosnę ;) W Affinitas pojawi się pięć nowych modeli, z czego przybliżę Wam dwa.

Ta wersja Hannah to według katalogu usztywniana Balkonetka, wg mnie – raczej half-cup. Wystąpi w zakresie rozmiarów 32-38 B-DD. Niekoniecznie lubię różowości, ale krój wygląda przyjaźnie. Oprócz tego Hannah pojawi się w wersji półusztywnianej oraz babydoll z miseczką push-up.

Babydoll wystąpi w zakresie rozmiarów 32-36A-DD, 38B-DD.

 

Drugi model szczególnie godny uwagi to pistacjowa Zoe:

Zakres rozmiarów: 30B-C, 32-38B-D. Stanik – marzenie: zielony, otwarte miseczki i te ramiączka! Szkoda, że rozmiarówka w tym modelu została wyjątkowo okrojona. Oprócz tego Zoe pojawi się w wersji półusztywnianej oraz w postaci koszulki z miękkimi miseczkami. Do kompletu figi lub szorty. Pojawi się także druga wersja kolorystyczna:

 

Podsumowując

Przeglądając próbki oraz katalog przyszło mi do głowy kilka wniosków. Po pierwsze, konsekwencja firmy w rozdzieleniu marek Affinitas oraz Parfait. Affinitas obejmuje tylko początek tabelki i w żadnym z modeli powyżej miseczki DD nie wychodzi. Szkoda, że w obwodzie 65 wszystkie rozmiary powyżej C zostały obcięte. Z drugiej strony, z pierwszych prób podobno okazuje się, że obwody należą do naprawdę ścisłych.

Podoba mi się także dość szeroki wybór krojów w bazówce – mamy i plunge, i straplessy, i codzienne t-shirtowce. Jest także miękus oraz biustonosz zapinany z przodu.

Największą zaletą marki są jednak ciekawostki typu koszulki i babydollki. Te kroje to rzadkość w bieliźnie w szerokiej rozmiarówce, a występują nie tylko w samym Affinitas, ale także Parfait. Niezwykła jest także dbałość o detale – każdy model ma dopasowane wykończenia i niekoniecznie są to kokardki. Mamy guziczki, różyczki, kryształki, falbanki i koroneczki. Cieszą także miękkie miseczki w małych rozmiarach – jestem bardzo ciekawa tego, jak się układają.

A jak Wam się podoba Affinitas?

niedziela, 14 października 2012

 

Jesień już za pasem, a ja postanowiłam jednak zostać w nieco cieplejszych klimatach i przedstawić Wam dziś biustonosz pod bluzki jasne i zwiewne – czyli po prostu gładkiego „cielaczka”. Podejrzewam, że dla niektórych z Was będę już nudna, ale wracam do marki Change of Scandinavia, jeszcze niespecjalnie popularnej u nas w kraju, ale z pewnością godnej uwagi. Dziś przyjrzymy się kolekcji bazowej, łatwiej dostępnej w Internecie i pojawiającej się gdzieniegdzie stacjonarnie.

Camille poznałyście już w sezonowej wersji plunge, natomiast ta notka poświęcona będzie drugiemu krojowi tego biustonosza, ukrywającemu się pod tajemniczą nazwą „padded low”. 

Model: Change Camille
Kolor: „Warm Sand” – jasny beż
Zakres rozmiarów: 60-80 A-G
Cena: 70 zł



Estetyka i wykonanie: 4 
Co tu dużo mówić – nie jestem fanką beżowych nudziarzy, ale sama muszę przyznać, że gdy potrzebujemy niewidzialnego stanika pod jasną bluzkę, trudno wyobrazić sobie lepszy kolor niż cielisty. Jednak za każdym razem cieszę się, gdy tenże beżowy „zwyklak” ma w sobie coś, co nudę przełamie. W przypadku Camille jest to koronkowe wykończenie brzegu miseczki oraz ozdobne, choć cienkie ramiączka.
Kolor Camille producent określił jako „warm sand”. O ile z piaskiem mogę się zgodzić, to niekoniecznie uznałabym ten odcień za ciepły. Jest to bardzo jasny beż, który świetnie się sprawdzi u bladoskórych pań. Taśma koronkowa jest w identycznym kolorze, ale wykorzystano w niej także lekko połyskliwe nici. Wzór jest lekko wypukły, pod większością bluzek znika, choć pod najcieńszymi może się odznaczać. Za to wzorek na ramiączkach jest całkowicie gładki, dzięki niemu jednak nie są takie całkiem nudne. Na mostku klasyczna, prosta kokardka.
Poza tymi uroczymi szczegółami Camille ma jeszcze jedną ważną zaletę – wszystkie elementy są zgrane kolorystycznie. Obwód i zapięcie mają ten sam odcień, co miseczki, nici również zlewają się z materiałem. Dopasowane są także regulatory i haftki. Tak zgrane zestawienie daje wrażenie świetnego dopracowania modelu w każdym szczególe.
Materiały, tak jak w przypadku Kamili jesiennej, nie są z najwyżej, luksusowej półki. Dzianina na obwodzie sprawia wrażenie dosyć delikatnej i w ciągu miesiąca użytkowania już nieznacznie się rozciągnęła (nie wpływa to jednak na podtrzymanie, o którym za chwilę), zaś koronka na jednej z misek odgina się na zewnątrz – całe szczęście, znika to pod bluzką. Za te drobne niedociągnięcia odejmuję motylka.
Camille bazowa występuje także w wersji czarnej (zapewne nabędę :)) i białej. 

Dopasowanie: 4 


Zacznijmy od rozmiarówki – mamy obwody od 60, miseczki od A. Chętnie sama zobaczyłabym, jak ten model układa się w rozmiarze 60A, na wieszaku wygląda powiem zachęcająco. Miseczki nie mają zbyt wąskich fiszbin, nie są też bardzo zabudowane, a taki problem nierzadko występuje w małych rozmiarach.
Tak jak w przypadku Kamilki jesiennej, zdecydowałam się na rozmiar 65DD, choć i 65E mogłoby wyglądać nienajgorzej. Wypadłam nieco między obwodami – 65 od początku było lekko luźnawe (i stąd może wynikać wrażenie rozciągnięcia się obwodu), ale w 60 wytrzymałam około piętnastu sekund ;)). Na 67 ciasno mierzone, 73 luźno pod biustem Camille zapinam najczęściej na najluźniejszą haftkę, a w ciągu dnia przepinam na środkową. Raczej nie odczuwam potrzeby przepinania się jeszcze ciaśniej, choć, jak wspomniałam, w wyniku dość częstego użytkowania obwód już minimalnie się rozciągnął. Nie zdecydowałabym się na obwód 60, choć chętnie zmierzyłabym 62,5, gdyby tylko istniał ;)
Rozmiar miseczek odpowiada mojemu obecnemu rozmiarowi w brytyjczykach. Biustonosz dobrany mam „na styk”, ale taka opcja mi odpowiada. W 65E najprawdopodobniej fiszbiny byłyby już znacząco zbyt szerokie, a w 65DD mimo wszystko nie robią mi się „bułki” nad krawędzią miseczki. Dodatkowo biustonosz posiada kieszonki na wkładki – można korygować asymetrię lub dołożyć trochę gąbki do miseczki w tzw. dołku rozmiarowym.
W tej kategorii – na plus zakres rozmiarów, na plus możliwość dopasowania miseczek pod siebie w pewnym zakresie, drobny minus za nieco bardziej rozciągliwy obwód niż w przypadku plunge. Na plus także niezła konsekwencja rozmiarowa – w Change mimo wszystko nadal pozostaję przy obwodzie 65, nie muszę także kombinować z miseczką. Gdybym zamawiała Internetowo, trafiłabym z rozmiarem… chyba że skorzystałabym z kalkulatora, za który konsekwentnie odejmuję motylka ;) 

Konstrukcja i kształt: 4,5 

Miłośniczki kuleczek się ucieszą – Camille w wersji padded low lepiej zaokrągla niż plunge, nadal jednak nie spłaszczając. Nie ma także strat na wyglądzie dekoltu - efekt jest porównywalny. To kształtowanie to niewątpliwie zasługa naszego ulubionego pionowego cięcia.
Trudno mi opisać ten krój – nazwałabym go lekko usztywnianą balkonetką z obniżonym mostkiem. Fiszbiny na mostku są nieco wyższe niż w plunge, ale nadal nie sięgają do newralgicznego u mnie miejsca, w odróżnieniu od tradycyjnych half-cupów. Za to mamy niższe zabudowanie pod pachą, co zdecydowanie mi się podoba, jako że biust mam dość wysoko „zawieszony”. Camille w tej wersji pozwala na umiarkowany dekolt – zarówno pod względem szerokości, jak i głębokości.
Fiszbiny zdecydowanie z tych szerszych – dla mnie już nieco za szerokie, ale szczęśliwie piersi nie uciekają na boki. Należę do grupy lubującej się w fiszbinach średnich w kierunku wąskich, ale za szeroka fiszbina nie robi mi krzywdy, nie zauważyłam także, by Camille spłaszczała mnie od strony mostka. Model ten polubią natomiast te panie, dla których wiele modeli fiszbiny ma zbyt wąskie.
Czy jest coś na minus w tej konstrukcji? Brakuje mi nieco fiszbiny bocznej na obwodzie, która stabilizowałaby go – przy zakładaniu muszę go wyprostować. Z drugiej strony, być może taka jest cena wygody, bo fiszbiny boczne potrafią być uciążliwe. Pół motylka odejmuję jednak za ramiączka – są bardzo krótkie! W większości modeli ramiączka skracam jak tylko mogę, w Camille są niemal całkowicie poluzowane. Mnie to nie przeszkadza, ale nie mogę tego nie uznać za pewien minus, bo ramiączek wydłużyć się nie da. Minus tym bardziej istotny, że model ten ma je regulowane w pełnym zakresie, nie istniały zatem żadne przeciwwskazania ku temu, by były nieco dłuższe. A może tak jest tylko w moim egzemplarzu? 

Wygoda: 5 

Stanik z gatunku załóż i zapomnij ;) Mostek wystarczająco wąski i niski, by nie wbijał się w piersi. Fiszbiny nie są z tych twardych i uwierających, materiał absolutnie przemiły w dotyku. Ramiączka, choć cienkie, nie uwierają. Podobnie jak w przypadku wersji jesiennej – absolutny wygodniczek.

Cena: 5,5 

Znowu daję piątkę z połówką, bo 70 zł (cena regularna) za biustonosz codzienny, wygodny i w szerokiej rozmiarówce, do tego fajnie leżący, to naprawdę niezła cena. Bardzo bym chciała, by inne firmy poszły w ślady Change. Zwłaszcza, że w sklepie stacjonarnym w Łodzi zdarzają się także naprawdę niezłe promocje.

 

Do kompletu:


Figi do beżowej Camille mają równie optymistyczną rozmiarówkę, co te w wersji jesiennej – czyli są baaardzo duże jak na rozmiar 36. Przy czym te wydają mi się nieco bardziej kuse, nie tyle mniejsze, co niżej zabudowane z przodu. Różnią się nieco krojem. Do kompletu można także wybrać szorty lub stringi. (Wybaczcie zdjęcie, ale wyjęłam je wymiętolone z szuflady i za nic nie chciały się wyprostować ;) Chyba mam za mało szacunku do własnej bielizny :). 

Camille w wersji bazowej to model naprawdę godny polecenia, nie tylko ze względu na cenę, ale przede wszystkim ze względu na niezłe kształtowanie oraz niewiarygodną wygodę. Polecam z czystym sumieniem wszystkim Czytelniczkom. I aż sama nabrałam ochoty na czarną wersję ;)

22:16, miss-alchemist , Recenzja
Link Komentarze (2) »
sobota, 06 października 2012

Audelle jest marką, która kojarzy mi się bardzo pastelowo, przynajmniej jeśli chodzi o kolekcje wiosenne. Także wiosną 2012 będziemy cieszyć się zbiorem biustonoszy w delikatnych, jasnych odcieniach. Raczej nie szukałam w tej kolekcji wyrazistych akcentów czy głębokich kolorów. Nie ma jednak też takiego lukru jak w wiosennej kolekcji Gossarda, za to mamy do czynienia z ciekawymi krojami.

Okładkę katalogu zdobi błękitna Iris w kroju plunge.


Niebieskości wolę w bardziej zdecydowanym wydaniu, Iris niekoniecznie przypadła mi do gustu, jednak nieźle oddaje klimat kolekcji. Kolor określony mianem „powder blue” spodoba się tym stanikomaniaczkom, które lubią pastelowe odcienie. Plunge dostępny będzie w zakresie rozmiarów 30B-F, 32A-F, 34A-F, 36A-F, 38B-F. Oprócz tego pojawi się także wersja balkonetkowa (w katalogu nazwana fullcupem). Zakres rozmiarów miękusa: 30D-G, 32C-G, 34C-G, 36C-G, 38C-G. Polecam zwrócić uwagę na szczegóły:



Do kompletu szorty oraz stringi w zakresie rozmiarów 8-18.

 

Niestety, do pereł kolekcji nie mogę zaliczyć Lucille.


Model ten w kolorze „soft blush" świetnie może się sprawdzić w roli cielistego biustonosza pod jasne bluzki. Fantastyczne są także fantazyjne ramiączka – pod ozdobną częścią kryje się zwykła gumeczka. To rozwiązanie daje zarówno wygodę, jak i fajny efekt.


Rozczarowały mnie jednak same miseczki. Nie wiem, czy to kwestia próbki, czy też po prostu tak zaplanowany jest ten biustonosz – szwy na miseczce są wyraźnie ciemniejsza, niż reszta, a użyte nici – jaśniejsze. Daje to wg mnie wrażenie „niedokończonego” biustonosza. Lucille wystąpi w zakresie rozmiarów 30B-E, 32A-E, 34A-E, 36A-E, 38B-DD.

Godne uwagi są natomiast wysokie majtki z żabkami do pończoch w zakresie rozmiarów 8-18.


 

Nie miałam próbki sezonowego Fiore, ale krój ten znany jest większości małobiuściastych stanikomaniaczek. Były natomiast majteczki, dzięki którym możemy podziwiać kolory, w jakich bestseller od Audelle pojawi się na wiosnę.

 

Mamy zatem „słodką lemoniadę”:


Oraz „błękit nieba” z cytrynowymi akcentami:


Jakkolwiek Fiore nie jest moim typem estetycznym (nie przemawia do mnie „zębate” wykończenie miseczki), tak kolor słodkiej lemoniady jak najbardziej trafia w mój gust. Nie mam zbyt wielu żółtych staników w mojej szufladzie, a ten odcień jest wyjątkowo smakowity. Sezonowe Fiore wystąpi w wersji plunge (30B-F, 32A-F, 34A-F, 36A-F, 38B-F) praz fullcup (30D-G, 32C-G, 34C-G, 36C-G, 38C-G). Do kompletu stringi oraz szorty.

 

Faworytów kolekcji zostawiłam na sam koniec. Pierwszy z nich to Honeysuckle, usztywniana balkonetka z pionowym cięciem:


Fantazyjne wzory i kolorowe motyle na kremowym tle kojarzą mi się nieco z zeszłoroczną Delilah, ale bardziej przypadają mi do gustu. Wzór jest delikatny, ale z pomysłem. Drobnym minusem jest brak symetrii wzoru na miseczkach. Ale spójrzcie na detale!



Majteczki prezentują się natomiast tak:


Honeysuckle wystąpi w zakresie rozmiarowym 30B-E. 32A-E, 34A-E, 36A-E, 38B-DD. Miska sprawia wrażenie dość otwartej i coś czuję, że na wielu biustach będzie leżeć rewelacyjnie.

 

Absolutnym hitem kolekcji jest jednak Georgette, miękka balkonetka z pionowym cięciem. W zasadzie można by ją nawet nazwać half-cupem ;)


Georgette to połączenie kremowej siateczki z koralowym, kwiecistym haftem. Mamy też ponownie motyw motyli.


Koralowe akcenty są też z tyłu:


Georgette jest nisko zabudowana, ma niewysoki oraz wątki mostek, a przede wszystkim – jest całkowicie mięciutka oraz występuje w małych miseczkach. Zakres rozmiarów 30B-DD, 32A-DD, 34A-DD, 36A-DD, 38B-DD. Absolutny must have przyszłego sezonu!

W kolekcji znalazła się także Valerie w kolorze „vintage pink” w dwóch krojach – miękkiej oraz usztywnianej balkonetki. Miękka wersja wystąpi w zakresie rozmiarów 30D-G, 32C-G, 34C-G, 36C-G, 38C-G. Usztywniana 30B-E, 32A-E, 34A-E, 36A-E, 38B-E. Niestety, nie dysponuję zdjęciem próbki :(

W bazówce pozostaje oczywiście Fiore w bieli, czerni i beżu. W takim samym zestawie kolorystycznym zostanie także Athena. Wciąż dostępna będzie biało-różowa Jessica oraz Bella w kolorze kości słoniowej.

Na sam koniec kilka zdjęć i kilka słów o kostiumach – nie ma ich w katalogu, więc wiele o nich nie powiem :)

Mamy jednoczęściowy kostium Splash z górą o kroju bandeau. Na turkusowym tle kolorowe akcenty:

Najfajniejszą kostiumową propozycją jest usztywniane, czerwone Capri z zakręconym dekoltem:


Mamy także miękkiego bezfiszbinowca o ryzykownej kolorystyce (jeśli nie mamy asymetrii, to w tym modelu na pewno będziemy ją mieć :))


Zestaw zamyka czarne Monaco w kroju bandeau:

Podsumowując – kolekcja wiosenna Audelle wygląda na udaną. Mamy nie tylko lubiane, sprawdzone Fiore w fajnych, nowych kolorach, ale także ciekawe kroje: w końcu miękki halfcup (Georgette), są też lekko usztywnione, nisko zabudowane balkonetki (Honeysuckle, Valerie) oraz pozwalające na głębsze dekolty typu V plunge (Iris, Lucille). Dla nieco większych biustów mamy także klasyczne, miękkie balkonetki.

Kolorystycznie kolekcja jest dość monotonna (same pastele!), ale nie aż tak, by nie znaleźć dla siebie nic. Ja z całą pewnością będę oczekiwać na Honeysuckle oraz Georgette. Lemoniadowe Fiore także zapowiada się ciekawie.

A co podoba się Stanikomaniaczkom?