poniedziałek, 04 marca 2013

Pierwsza edycja plebiscytu Złote Palemki zakończona! Na wysokich miejscach znalazły się pewniaki, ale nie obyło się także bez niespodzianek. Bardzo ciekawie wyglądał też rozkład głosów w obu kategoriach – w Małych Miseczkach walka toczyła się do samego końca, natomiast w przypadku Małych Obwodów zwycięski biustonosz miał dwukrotną przewagę nad drugim miejscem! Jesteście ciekawe?

Zacznijmy zatem od kategorii Małe Miseczki


W kategorii Małe Miseczki oddano 43 ważne głosy. Rozkład głosów okazał się dość równomierny – pomiędzy pierwszym a drugim miejscem mamy bowiem zaledwie jeden głos różnicy! Znaczna część zgłoszonych modeli dostała po 1 lub 2 głosy. Świadczy to o bardzo różnych gustach małobiuściastych stanikomaniaczek – niemal każda głosująca miała innego faworyta.

Zacznijmy od miejsca trzeciego – tam ex aequo z czterema głosami znalazły się:

 

OnlyHer   Chilli

Kris Line Diana

 

Warto wspomnieć, że o trzecie, medalowe miejsce, biły się dzielnie jeszcze trzy inne modele: OnlyHer Amaretto, Audelle Victoria oraz Fauve Brianna. Te modele otrzymały po trzy głosy. Gdyby natomiast zsumować wyniki wersji kolorystycznych, na trzecim miejscu, z czterema głosami, znalazłoby się także Audelle Fiore (po dwa głosy na każdą wersję kolorystyczną).

Drugie miejsce, z sześcioma głosami, zajął model:

OnlyHer Latte Plunge

Jak wspomniałam, od zwycięzcy ten model dzielił jedynie jeden głos! A zwycięzcą w kategorii Małe Miseczki zostaje:

 

Ewa Michalak Melon

Melon od Ewy Michalak zdobył 7 głosów, co stanowi 16% wszystkich głosów.

Warto zwrócić uwagę na różnorodność na pierwszych miejscach! Mamy bowiem jeden stanik całkowicie miękki (EM Melon), dwa usztywniane (Latte Plunge oraz Chilli) oraz biustonosz typu push-up (Diana). Małobiuściaste stanikomaniaczki mają zatem zróżnicowane gusta :)

Jeśli chodzi zaś o marki, zdecydowanym zwycięzcą kategorii jest OnlyHer – w sumie marka zdobyła 13 głosów, dystansując Ewę Michalak (9 głosów – dodatkowo jeden na 3D Czaruś oraz wybrany w kategorii inny 3D Kokietka) oraz Audelle (7 głosów ).

 

Kategoria Małe obwody


W kategorii Małe Obwody zwycięzca jest zdecydowany i niezagrożony – zdobył 14 głosów na 40 ważnych głosów! Zacznijmy jednak od trzeciego miejsca, gdzie znów dwa modele zdobyły równą ilość głosów:

 

Dalia Margot K03

Change Camille Charcoal

Oba modele zdobyły po pięć głosów.

Drugie miejsce dla

OnlyHer Amaretto

Model otrzymał 7 głosów, a zatem miał niedużą przewagę nad miejscem trzecim. Zdecydowanym zwycięzcą zaś jest


OnlyHer Latte Plunge

Model ten zdystansował całą stawkę, zdobywając 35% głosów. To miażdżące zwycięstwo.

Jeśli zaś chodzi o marki, to również stawce przewodzi OnlyHer (21 głosów) przed Change (8 głosów – 3 padły jeszcze na Camille w wersji fioletowej) i Dalią (5 głosów). Przewaga polskiej marki nad rywalami w tej kategorii jest zatem miażdżąca! Gratulujemy.

 

Podsumowanie

Bardzo istotną informacją w wynikach jest zdecydowana dominacja polskich marek w obu kategoriach. Jedynie dwie marki zagraniczne (Audelle oraz Change) zdobyły sporą ilość głosów, ale w porównaniu z OnlyHer i Ewą Michalak – cóż, zdecydowanie mniej. Przepadło zupełnie Fauve ze swym sztandarowym modelem dla małobiuściastych, Brianną (3 głosy w kategorii Małe Miseczki i tylko 1 w kategorii Małe Obwody). Wielkim zwycięzcą okazał się OnlyHer Latte Plunge, który w obu kategoriach zdobył w sumie 20 głosów – dużo głosujących zaznaczyło ten model w dwóch kategoriach jednocześnie. Warto zwrócić uwagę na wielkich nieobecnych, wyeliminowanych głównie kryteriami - Gossard (zgłoszony mógł być jedynie model Glossies), Freya (modele mogły być zgłoszone w kategorii Małe Obwody), Panache (jedynie Marcie z linii Cleo została zgłoszona w Małych Obwodach). Giganci sceny bieliźnianej nie liczyli się w plebiscycie, który wyróżnia marki produkujące rozmiarówkę rozbudowaną nie tylko w górę, ale też w dół.

Czego życzyłybyśmy sobie na przyszłość? Osobiście chciałabym móc zaostrzyć kryteria plebiscytu, jednocześnie nie tracąc kandydatów – na pewno ucieszyłaby nas większa ilość modeli szytych w rozmiarach takich jak 65A czy 60B. Może zgłoszone zostaną też inne marki? Ucieszyłabym się także z większej ilości głosujących – myślę, że Small Cup ma jednak więcej Czytelniczek ;)

Dziękuję wszystkim za dobrą zabawę oraz gratuluję serdecznie zwycięzcom!

22:56, miss-alchemist , Dzieje się!
Link Komentarze (3) »
niedziela, 24 lutego 2013

Poprzednia notka wzbudziła chyba w Was wiele pozytywnych emocji – a to przecież nie koniec ;) W drugiej części znajdują się modele, które spodobały mi się najbardziej, zarówno pod względem kolorystyki, jak i krojów. Mam nadzieję, że przynajmniej jeden z nich trafi do polskich sklepów, bowiem zapowiadają się naprawdę znakomicie.

Zapraszam więc do czytania i oglądania!

Linią skromną (1 biustonosz, 2 kroje majtek i pas), lecz bardzo efektowną jest Love Bug, jeden z najbardziej udanych modeli tej kolekcji.


Nie trzeba go mierzyć, by zauważyć, że to bardzo nisko zabudowany halfcup z otwartą krawędzią. Fantastyczny jest ten kolor – tak nasycony i tak neonowy, że aż się chce go mieć. Jeden rzut oka na detal…


Mrrrrau! Robaczek wystąpi w rozmiarówce 28B-FF, 30B-FF, 32A-F, 34A-E, 36A-DD, 38B-D, 40B-C. Nie jestem przekonana co do tego kroju w miseczce FF, ale dla małych biustów taki stopień wyeksponowania może być bardzo korzystny.

Na zachętę jeszcze pas:


 

Linia Dotty wystąpi w dwóch wersjach kolorystycznych – bladej L’amour oraz granatowej Nuit. Co oferuje nam zatem słodka, biało-różowa Dotty? Na początek – usztywnianego halfcupa:


Nie jestem przekonana co do tych różowych kanalików, ale ramiączka! Tak, te ramiączka są absolutnie wspaniałe. Należy zerknąć z bliska:


Ponownie mamy 28B – Mimi Holliday jest bardzo konsekwentne w rozmiarówce. Fiszbiny wyglądają niepokojąco wąsko (próbka to 34B), mam nadzieję, że w mniejszych rozmiarach nie są węższe.

Do halfcupa dołączają miękkie trójkąty na fiszbinach:


I jest to kolejny miękus od 28B! Do tego z relatywnie niskim mostkiem. A żeby było już całkowicie słodko – oto figi z kokardą:


Gdyby ktoś jednak uznał, że takie majtki mogą być nieco zbyt widoczne pod wierzchnim odzieniem, to Mimi Holliday proponuje jeszcze figi klasyczne, figi wysokie z gorsetowym wiązaniem z tyłu, stringo-szorty (również z wiązaniem) lub luźne szorty. Do kompletu pas do pończoch. Możemy także wybrać jedną z dwóch koszulek albo body. W linii występuje jeszcze biustonosz do karmienia, ale, jak wspomniałam wcześniej, mam wątpliwości co do jego konstrukcji.

Kolorystycznie bardziej w moim typie jest wersja Nuit. Na początek ciekawostka – bezfiszbinowe trójkąty zapinane z przodu:


Nie będą trzymać niczego, ale są urocze ;)

Mamy natomiast świetnego półsztywniaka:


Od 28B. Podstawą konstrukcji jest usztywniana część, miękka stanowi jedynie połączenie z ramiączkiem. Ach, i to ramiączko! Tak urodziwe ramiączka mogą, jak dla mnie, wystawać spod każdej bluzki ;)

Dla tych, co usztywnień nie lubią, od 28B trójkąty na fiszbinach:


Dla mam dodatkowo biustonosz do karmienia. Zestaw dodatkowy (doły i koszulki) taki, jak w przypadku wersji biało-różowej.

Trudny do sfotografowania okazał się Strawberry Bomb. Niezależnie od zdjęć – musicie mi uwierzyć na słowo, że to ciepła czerwień w zestawieniu z wanilią ;) Na początek półusztywniany:


Od 28B, a ponieważ zdjęcie nie wyszło najwspanialej, zatem rzut oka na detal, oddający lepiej zarówno koronkę, jak i kolorystykę:


Myślę, że to jeden z tych krojów, które trzeba dopasować „na styk”, by nie robił „dziobów”. Jednocześnie przy prawidłowym rozmiarze efekt musi być oszałamiający ;)

Przezroczystości, również od 28B, to kolejna halfo-balkonetka:


Do kompletu stringi lub skąpe figi, a także pas do pończoch. Dwie dlugie koszulki, przy czym jedna z nich wyjątkowo efektowa – zapinana z przodu na wysokości mostka, zdecydowanie do kuszenia.

Jeśli do tej pory nie przekonała Was Mimi Holliday, to przy tym modelu musicie ulec. Paradise bowiem wymiata. W tej linii wszystko jest tak jak trzeba.

Usztywniany halfcup (od 28B):


Niskie zabudowanie i otwarta krawędź – tak, to jest to, co małobiuściaste kochają najbardziej. Bardzo bym się zdziwiła i zasmuciła, gdyby w polskich sklepach nie pojawiło się to absolutnie wspaniałe cudo.

Dla tych, dla których 28FF i pochodne w większych obwodach to miseczka za mała, mamy miękką balkonetkę (rozmiarówka taka, jak w przypadku pozostałych modeli w tym kroju):


Och i ach! Powiedziałabym, że szkoda, iż mam za mały biust do tego cuda. Ale Mimi Holliday pomyślała także o mnie i dla małobiuściastych mamy absolutny hicior tej kolekcji w postacji miękkiego halfcupa od 28B!:


Mam nadzieję, że Paradise w tej wersji leży równie dobrze, jak wygląda, albowiem jest to absolutny must-have na następną jesień. Nie oszukujmy się – miękki halfcup to gatunek rzadki, może i nawet ginący, dlatego nieobecność Paradise w mojej szufladzie wiązałaby się z wielkim, wielkim smutkiem. Nacieszmy jeszcze oczy:


I kogóż by teraz interesowały bezfiszbinowe trójkąty?


Do kompletu figi, stringi i stringo-szorty, koszulka, body oraz pas (a raczek paseczek) do pończoch.

Po tak mocnym akcencie nie może być gorzej – opis kolekcji zamknę linią Bisou Bisou, występującą w aż trzech wersjach kolorystycznych. Nie każda jednak obejmuje wszystkie kroje.

Punktem wspólnym dla wszystkich jest miękka halfo-balkonetka.


Ten kolor (azure) „wziął” mnie od razu. W katalogu wygląda całkiem niebiesko, w rzeczywistości ma trochę tych zielonych nutek. Zabudowanie tego kroju raczej balkonetkowe, ale pionowe cięcie daje nadzieję na halfopodobne układanie się. Od 28B.

We wszystkich wersjach kolorystycznych mamy także bezfiszbinowe trójkąty.


Oto Bisou Bisou w wersji Rose.

Miękus dla nieco większych biustów również występuje w trzech kolorach. Dla prezentacji, oto wersja Flambe:


Ten ażur zapowiada się wspaniale! Ach, szkoda, że nie powstał miękki halfcup z tej koronki :( Wersja Azure różni się jedynie kolorem, natomiast Rose jest tylko częściowo przezroczyta i mogłaby pełnić rolę ekskluzywnego codzienniaka:


Półsztywniak wystąpi tylko w kolorze Azure i rozmiarówkowo nie odstaje od pozostałych modeli tego typu. Próbki „na leżąco” brak, będzie zatem na modelce:


Co ciekawe, mimo wyraźnie za małej miski, stanik nie robi klasycznej „buły”. Nie wiem jak Wam, ale wydaje mi się, że to najlepszy sygnał tego, że miska jest otwarta górą.

Wersje Rose oraz Flambe zamiast semi-softa mają usztywnianego halfcupa:



Która wersja podoba się Wam bardziej? ;)

Do Azure mamy cztery kroje majtek, a duże wrażenie robią te:


Jest też pas, body, dwie koszulki i piżamka. Do Flambe jeden krój dołu mniej, nie ma natomiast osobnej koszulki. Spory wybór mamy w wersji Rose: 4 pary majtek, przy czym jedne to urokliwe, luźne szorty. Jest też body, dwie koszulki, piżamka i… opaska na oczy. Co jak co, ale Mimi Holliday dba o detale.

 

Ufff… Dużo tego, prawda? Trudno prorokować, ale najprawdopodobniej nie wszystkie modele trafią do Polski. Mam nadzieję, że dane nam będzie zobaczyć w sklepach choćby Paradise, Bisou Bisou oraz Love Bug, moich zdecydowanych faworytów.

Nieznane są jeszcze dokładne ceny Mimi Holliday w Polsce, ale nie oszukujmy się – tanio nie będzie. W sklepie producenta ceny biustonoszy oscylują wokół 55 funtów, możemy się zatem spodziewać cen z przedziału 250-300 zł, w zależności od kursu. Nie ukrywajmy, to dużo, nawet bardzo dużo jak na nasze warunki. Z drugiej strony, rozmiarówka taka, jak w przypadku tej marki, to rzadkość. Trudno znaleźć na rynku model, zwłaszcza miękki, gdzie miseczki zaczynają się od 60B (chociaż nie wiem jeszcze, jak ichniejsze 60B wygląda). Materiały użyte w biustonoszach Mimi Holliday to wysoka klasa – wspaniałe koronki czy czysty jedwab. Gdyby choć jeden z modeli miał cenę poniżej psychologicznej granicy 200 zł…

Trzymam jednak kciuki za powodzenie marki w Polsce, głównie ze względu na nietypowe kroje i szalone wzornictwo, którego trochę brakuje na naszym bieliźniarskim rynku. A sama chyba zaczynam odkładać jakieś drobniaki, żeby na jesień mieć już trochę uzbierane ;) Wszystkie Czytelniczki zapraszam do przejrzenia GALERII

Przypominam także o Złotych Palemkach! Jutro ostatni dzień głosowania – kto jeszcze nie oddał głosu, niech spieszy to uczynić ;)

piątek, 15 lutego 2013

 

Luty i marzec to wyjątkowo aktywne miesiące w biuściastej blogosferze. Nie przez przypadek – jest to bowiem czas zapowiedzi kolekcji jesienno-zimowych u większości producentów ;). Nie mogę się opierać zatem temu trendowi, więc uzbroiłam się w aparat i ruszyłam do boju.

W tym roku zaczynamy od nowości na polskim rynku stanikowym. Marka, o której dziś piszę, do tej pory dostępna była tylko w zagranicznych sklepach, a od jesieni tego roku pojawi się w Polsce. Wszystko dzięki So Chic, polskiemu dystrybutorowi marek takich jak Panache Superbra czy Panache Cleo. Małobiuściasta nisza została przez So Chic zauważona i tej wiosny będę mogła przedstawić Wam dwie marki, których rozmiarówka obejmuje miseczki takie jak A, B, C, D (i nie tylko), także w mniejszych obwodach.

O Mimi Holliday, bo tak się nazywa dzisiejsza bohaterka, zmuszona jestem napisać w dwóch częściach – mamy bowiem 11 linii (!), w których występują nawet i 3 kroje biustonoszy, a także podwójne i potrójne wersje kolorystyczne. Same przyznacie zatem, że to dość obszerny materiał, jak na jedną notkę ;)

Mimi marką jest wyjątkową, bowiem kolekcje zawierają nie tylko biustonosze, ale także cały arsenał dodatków – różnorodnych krojów dołów, koszulek, pasów do pończoch, opasek, uszu (!!!). Z tych elementów marka zasłynęła na świecie, a na szczególne wyróżnienie zasługują oryginalne figi z kokardą z tyłu, majtki z wycięciem na pośladkach czy koszulki z czystego jedwabiu. Ale do rzeczy, bo wiem, że już nie możecie się doczekać ;)

Katalog na jesień i zimę 2013 otwiera model Bon Bon w wersji Rose, wersja Noir natomiast go zamyka.

W obu wersjach kolorystycznych zobaczymy usztywnianego halfcupa z poziomym cięciem:

 

Próbki, niestety, w 75B, więc nie było sensu ich mierzyć, niemniej jednak krój zapowiada się interesująco. Miseczki należą do tych otwartych, a jeśli chodzi o zabudowanie… No cóż, to jest właśnie połówka miseczki ;)

Pewien niepokój budzą ramiączka – urodziwe, jednak w nieregulowanej części są nieelastyczne. Przy mocniejszym podciągnięciu mogą wbijać się w ramiona. Z drugiej strony, taki model nie jest od tego, by podciągać w nim mocno ramiączka i zamykać tę otwartą krawędź ;)

Tu przechodzimy do najprzyjemniejszego elementu marki Mimi Holliday. Otóż cudo to dostępne będzie od rozmiaru 28B! W sześćdziesiątkach i sześćdziesiątkach piątkach sięgnie do brytyjskiej miseczki F (dalej po skosie tabeli). Miseczka A występuje od obwodu 32 do 36. Trochę szkoda, że nie mamy 30A, skoro jest 28B, ale nie da się ukryć, że przykład z Mimi Holliday mogłoby wziąć  bardzo wiele marek.

Drugim krojem, występującym w obydwu wersjach kolorystycznych są bezfiszbinowe trójkąty w nieciekawej rozmiarówce XS-XL.

 

Urody odmówić im nie można ;) Ale zdecydowanie jest to krój do zakrywania, a nie trzymania, i to tylko dla naprawdę niedużych, bardzo jędrnych i samonośnych biustów. Pewnie całkiem wygodnie by się w tym biustonoszu spało ;)

W czarnym kolorze możemy spodziewać się miękusa na fiszbinach z pionowym cięciem:

 

Trudno mi jednoznacznie zakwalifikować ten krój jako halfcupa albo balkonetkę. Myślę, że zabudowaniem bliżej mu do tej drugiej, ale krawędź również wygląda na dość otwartą. Brak jest typowego dla balkonetek ukośnego cięcia, więc być może ten krój będzie pasował stożkowym biustom.

Przyzwyczaiłyśmy się do tego, że miękkie staniki najczęściej zaczynają się od miseczki D (a producenci głupio się tłumaczą, że my nie chcemy miękkich ;)). Mimi Holliday przełamuje ten trend i rozmiarówka w przypadku tego kroju jest taka sama, jak w usztywnianym halfcupie. Lubię to!

W różowościach mamy inny miękki stanik, bardzo rzadko spotykany w innych markach krój – trójkąty na fiszbinach:

 

Poziom zabudowania tego cudeńka może być niemal fullcupowy – ale cieszą niskie fiszbiny na mostku oraz obecność pionowego cięcia. Nie mam przekonania co do tej taśmy wykańczającej miski (czy będzie się wcinać stożkom?), ale przyznaję się bez bicia – chętnie bym takie trójkąciki przetestowała, bo nigdy nie miałam takiego biustonosza. Rozmiarówka w obwodach 28, 30 i 32 sięga o oczko wyżej, niż w poprzednich modelach.

W wersji czarnej mamy jeszcze model do karmienia, którego nie sfotografowałam. „Karmnik” dość dziwny, bo pod odpinaną częścią miseczki jest… Druga miseczka, tylko że z dziurką na brodawkę sutkową. Pomysł być może kuszący, ale raczej mało praktyczny, bowiem nie uwzględnia różnic anatomicznych u kobiet ;) Biustonosze do karmienia od Mimi Holliday to jedyne modele dostępne dopiero od obwodu 32, miseczki D-FF. Do rozmiaru 36E.

Do wersji różowej mamy aż 6 (!!!) krojów dołów, w tym świetne szorty z koronkowym przodem i jedwabnym tyłem:

 

 

Do tego pas do pończoch (z gatunku tych, co się pończoch samonośnych trzymają ;)) i dwie koszulki.

W wersji czarnej majtek jest mniej, bo 3 kroje, pas do pończoch (o podobnych właściwościach, jak różowy) oraz body. Do linii zaliczane są także dwie koszulki oraz szorty w kolorze kremowym z czarną taśmą koronkową. Koszulek nie macałam, ale skromne doświadczenie z marką sugeruje, że mogą być jedwabne ;)

Na koniec rzut oka na detale:

 

 

 

Pineapple Express to linia, która niektórym Paniom przypadnie bardzo do gustu, a inne uznają ją za wręcz okropną. Co tu dużo mówić – cytrynowy żółty w zestawieniu z bladym różem nie jest połączeniem banalnym i oczywistym, zwłaszcza w konfiguracji z grochami.

Zacznę od miękkiej, klasycznej balkonetki.

 

Cóż, w tym przypadku Ameryki nie odkryto ;) Miękkie balkonetki to towar powszechnie dostępny na biuściastym rynku, choć niekoniecznie z taką koronką i w takim kolorze. Nie nacieszą się tym krojem małobiuściaste: 28FF-GG, 30FF-GG, 32F-GG, 34F-GG, 36E, 38DD-E, 40D-E. Swoją drogą, ciekawa jestem, jak sprawdza się Mimi Holliday na średnich i większych biustach – 32GG to jednak spory kawałek piersi do podtrzymania.

Na osłodę jednak mamy dwa kroje występujące w uprzednio wspomnianej, małobiuściastej rozmiarówce – od 28B. Usztywniany halfcup:

 

Oraz miękka halfo-balkonetka:

 

Cóż, kolorystycznie to nie moja bajka, model pasowałby bardziej do kolekcji wiosennej. Cieszy jednak kolejny miękus dostępny w małych rozmiarach.

Dodatków również co niemiara – 4 kroje majtek, dwie koszulki i coś w rodzaju… piżamki? ;) Osobiście jestem bardzo ciekawa, jak należy nosić takie oto nieelastyczne majtki:

 

Ma ktoś pomysł? ;)

To nie jest jednak najbardziej kontrowersyjne połączenie kolorystyczne kolekcji, bo na takie miano zdecydowanie zasłużył Coco Loco:

 

Jakkolwiek ten krój zapowiada się genialnie, a fiolet darzę głęboką miłością, to takie połączenie nijak do mnie nie przemawia i Coco Loco uznaję za najsłabszy punkt katalogu. Nie osładza mi go ani rozmiarówka (tak jak w poprzednich usztywnianych halfach), ani obecność kolejnych, miękkich trójkątów na fiszbinach:

 

Kolekcja dołów, jak na tę markę, dość skromna – tylko 3 kroje majtek plus pas.

Coco Loco na modelce (w bardzo złym rozmiarze, a i tak leży nieźle):

 

Krój wygląda obiecująco, szkoda tylko, że modelka, bardzo szczupła dziewczyna, dostała próbkę w rozmiarze 75B :( Zdjęcia pleców nie mam, może to i lepiej.

Panterkowy jest również Frost Leopard. Nie wiem, jak to się stało, ale ten model jakoś mi uciekł, szczęśliwie mam zdjęcie na modelce:

 

Tak, to, co widzicie jest miękkim halfcupem. Prawdziwym halfcupem, nie oszukaną halfobalkonetką ;) Według katalogu, jest to nowy krój u Mimi Holliday. Mam nadzieję, że pierwszy raz nie będzie jego ostatnim. Lodowy Leopard również wystąpi od 28B zarówno w tym kroju, jak i w wersji usztywnianej. Panterka to raczej trudny wzór, ale wystarczy spojrzeć na koronkę, by się do Leoparda przekonać. Do kompletu klasyczne figi, stringi lub bardziej fikuśne majtki – stringi z kokardą wiązaną z tyłu. Oprócz tego jedwabne, luźne szorty, dwie śliczne koszulki i piżamka. Mniam!

 

Dla stanikowych „sroczek” wystąpi Twinkle Bomb – błyszczące cudeńko w sylwestrowym stylu. Odmiany ma dwie, obie halfcupowe.

Sztywniak wygląda tak:

 

Mostek wygląda na przyjemnie niski. Ten krój odsłania zapewne całkiem sporą część piersi. Od 28B, największa miseczka to FF przy obwodzie 30.

Miękki błyskotek:

 

Tu już fiszbiny sięgają wyżej, ale zabudowanie nadal powinno być mniejsze, niż w balkonetkach. Również od 28B, ale miseczkowo oczko mniej, niż w usztywnianej wersji. Do kompletu stringi, stringo-szorty z dziurką z tyłu oraz stringi z kokardą. Zdecydowanie nie dla tych, co lubią klasykę.

 

 

Na przeciwnym biegunie kolorystycznym jest Coquette, przedstawicielka nurtu kontrastowego. Dodam, że urodziwa, choć niekoniecznie praktyczna.

 

Miękka balkonetka nie dla „maluchów” – najmniejsza miska to 28FF (do miseczki GG). Mam pewną słabość do eyelash lace, a w tej kolekcji jest jej wyjątkowo dużo. Lubię białe biustonosze, aczkolwiek uważam je za wybitnie niepraktyczne, ponieważ z łatwością żółkną lub szarzeją. A połączenie białego z czarnym to już w ogóle szaleństwo – niemniej jednak szaleństwo urodziwe. Szczególnie, gdy czerń występuje w postaci zamszopodobnej:

 

Małobiuściaste na osłodę mają dwa inne kroje. Oczywiście jest usztywniany halfcup, od 28B:

 

A także wyjątkowo urodziwe trójkąty na fiszbinach (także od 28B):

 

Uprzedzając pytania – tak, tasiemka na dole jest z tego zamszowa tego materiału, jest jednak elastyczna ;). Trudno mi powiedzieć, jak ten krój będzie zachowywał się na biuście – z jednej strony istnieje ryzyko, że krawędź miski wetnie się od strony mostka, z drugiej jednak ramiączka nie są tak szeroko rozstawione i niekoniecznie będą ciągnąć miskę. Pożyjemy, zobaczymy (mam nadzieję).

Do kompletu dość klasycznie – stringi, figi lub szorty, oprócz tego dwie koszulki, piżamka oraz pas.

Skoro już jesteśmy przy kontrastach – oto Blossom Noir.

 

Półusztywniany po raz pierwszy. Jasna koronka nie jest biała, lecz lekko różowawa. Usztywniana część stopień zabudowania ma zbliżony do halfcupów Mimi, więc spodziewam się, że tej krój sprawdziłby się u małobiuściastych. Rozmiarówka – od 28B.

A dla tych, co usztywnień nie chcą żadnych – całkowicie miękki odpowiednik w takiej samej rozmiarówce:

 

I na modelce:

 

Pomijając już tę fiszbinę leżącą na piersi – zapowiada się całkiem fajnie. Nie widać wcinania się krawędzi, kształt nie jest spłaszczony. Szkoda, że nie dane modelce było nosić dobrze dopasowanego rozmiaru – być może efekt byłby oszałamiający.

W linii występują jeszcze bezfiszbinowe trójkąty (XS-XL). W komplecie stringi, stringo-szorty, skąpe figi, pas do pończoch oraz koszulka.

Mimi Holliday to marka, która dba o detale. Niemożliwym byłoby jednak umieszczenie wszystkich zdjęć w jednej notce, bo jest ich zwyczajnie zbyt wiele. Te panie, które chciałyby jeszcze więcej i więcej, zapraszam do przejrzenia GALERII, gdzie można obejrzeć trochę więcej szczegółów, a także zdjęcia dodatków (oczywiście, nie wszystkich, bo nie nadążałam z fotografowaniem).

Czegóż chcieć więcej od marki Mimi Holliday? Najlepiej… Drugiej części notki, bowiem w tym momencie jesteśmy dopiero w połowie, a ja najlepsze kąski zachowałam na później. Zostańcie zatem z nami – niebawem kontynuacja kolorowego szaleństwa z Mimi Holliday!

Przypominam także o naszym plebiscycie Złote Palemki! Można głosować do 25 lutego włącznie, mamy zatem jeszcze 10 dni!

czwartek, 07 lutego 2013

Zgodnie z obietnicą ruszamy z plebiscytem Złote Palemki 2012! Dziękuję serdecznie za wszystkie zgłoszenia – mam nadzieję, że w głosowaniu weźmie udział jeszcze większa liczba małobiuściastych (i nie tylko) stanikomaniaczek.

Zacznijmy od przypomnienia kategorii:

Małe miseczki

Do tej kategorii zgłaszamy modele biustonoszy, w których występuje przynajmniej rozmiar 65C lub mniejszy. Modele szyte od rozmiaru 65D lub większych nie kwalifikują się. Dodatkowo z kategorii wykluczone są też modele, w których nie jest dostępny obwód 65, nawet jeśli w większych obwodach występuje miseczkowy odpowiednik rozmiaru 65C. Przykładowo – model X występuje w rozmiarze 70A,  ale w obwodzie 65 jest dostępny dopiero od D lub obwód 65 nie pojawia się wcale. Wówczas ten model nie może startować w tej kategorii.

 

 

 

 

Małe obwody

W tej kategorii mogą startować modele biustonoszy, które są szyte w obwodzie 60 lub mniejszym. Dodatkowym kryterium jest występowanie miseczki DD (E w rozmiarówce kontynentalnej) lub mniejszej przy obwodzie 60. Kryterium to jest łagodniejsze, niż w przypadku kategorii małych miseczek, ale niezbędne, by wyeliminować modele, które w obwodzie 60 są szyte jedynie w dużych miskach ;)

 

 

 

 

Selekcja zgłoszeń

W związku z ograniczeniami, które postawiłyśmy w plebiscycie, ze zgłoszeń zostały odrzucone staniki pochodzące z kolekcji wcześniejszych, niż rok 2012. Ponieważ w kilku przypadkach nie został uwzględniona konkretna wersja kolorystyczna, wpisałyśmy do ankiety wszystkie wersje kolorystyczne danego modelu z roku 2012 (w ten sposób ukochane przez wiele Pań Fiore występuje aż czterokrotnie! ;)). Wyniki plebiscytu będą podane zarówno dla pojedynczych kolorów, jak i zbiorczo dla wszystkich wersji danego modelu. Ostatecznie w kategorii Małe miseczki mamy 17 modeli, zaś Małe obwody – 7 modeli.

Drogie Czytelniczki, gdyby któraś z Was zauważyła błąd w ankiecie, proszę o informację, bym ankietę mogła poprawić ;)

Jak głosować?

To proste:

  1. Wejdź TUTAJ
  2. Wybierz po jednym modelu z każdej kategorii
  3. Podaj swój mail – przyjdzie na niego potwierdzenie oddania głosu
  4. Wpisz kod CAPTCHA, zabezpieczający nasz plebiscyt przed botami ;)
  5. Zatwierdź swój głos.

Głosowanie potrwa do 25 lutego włącznie. Głosy oddane po tym terminie zostaną uznane za nieważne.

Miłej zabawy!

 

21:46, miss-alchemist , Dzieje się!
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 28 stycznia 2013

Chociaż za oknami śnieg i mróz, do sklepów powoli zaczynają wchodzić kolekcje wiosenne, a producenci przygotowują już zapowiedzi na jesień 2013 roku. Chciałabym jednak zamknąć sezon jesienno-zimowy z przełomu 2012 i 2013 roku – a czy można zrobić to lepiej, niż porządną recenzją?

Do Change wracam uparcie, bo w ubiegłym roku marka ta awansowała do mojej pierwszej czwórki ulubieńców (obok Gossarda, Onlyher i Ewy Michalak), a szuflada wypełniła się wygodniczkami spod tego znaku. Nie ukrywam, że istotną rolę w tej materii odgrywa również cena ;), jednak stylistyka i konstrukcja nie są bynajmniej na bocznym torze. Zatem przyjrzyjmy się w szczegółach reprezentantce kolekcji świątecznej – Beth.

 

Model: Change (Chic) Beth
Kolor: Szary + biały
Zakres rozmiarów:  60C-G, 65 B-I, 70A-I, 75A-I, 80B-I, 85B-H
Cena: 80 zł

 

Estetyka i wykonanie: 4 

Grochy! Są moją wielką słabością, dlatego też Beth musiała się znaleźć w mojej szufladzie. Beth należy do młodzieżowej linii Chic i całkowicie wpasowuje się w jej klimat. Szary to ostatnio jeden z moich ulubionych odcieni w bieliźnie, a jesienią pojawia się zdecydowanie częściej niż wiosną.
Beth jest, być może, nieco banalna, bo białe grochy na szarym tle nie czynią jej biustonoszem zapierającym dech w piersiach. Cały jej urok tkwi jednak w szczegółach: skromna koronka wykańczająca brzeg miseczki oraz czerwone, drobne kokardki zdobiące mostek i łączenie miseczek z ramiączkiem. Beth nie jest przesadzona – to prosty, dziewczęcy biustonosz.
Nie mam zastrzeżeń odnośnie odszycia, natomiast Beth ma pewne wady, o których nie mogę nie wspomnieć, a najpoważniejszą jest niestety materiał użyty na obwodzie. Wiotki i dość delikatny przy rozciągnięciu nie prezentuje się tak efektownie jak w spoczynku – szarość staje się jaśniejsza, a grochy rozciągnięte. Myślę, że obwód z szarej, mocniejszej dzianiny prezentowałby się lepiej.

 

Dopasowanie: 4 

Tak jak w przypadku poprzednich modeli, cieszy rozmiarówka – mamy zarówno małe obwody, jak i małe miseczki. Obwód w Beth jest dość rozciągliwy, ale nie na tyle, bym zdecydowała się na 60-tkę. Spokojnie trzyma się na miejscu zapięty na najluźniejszą haftkę. Być może przy większym i cięższym biuście miałoby to większe znaczenie. Miseczki raczej standardowe – dziewczyny noszące 65B znajdą coś dla siebie.
Cieszy także stabilność rozmiarowa – wciąż w przypadku tej marki obracam się w okolicach rozmiaru 65DD (taki też wybrałam). Beth ma także kieszonki na wkładki do korekcji asymetrii.
O kalkulatorze miałam litościwie nie wspominać ;) Ale wtedy nie umiałabym wyjaśnić obniżenia oceny w tej kategorii.  Niestety, dopiero przy wpisaniu „70” w okienku „pod biustem” wyskakuje mi obwód 65, dla mniejszych wartości nadal 60.

Konstrukcja i kształt: 4,5 

Beth jest plungem, tak jak recenzowana przeze mnie niegdyś Camille. Biustonosze te różnią się jednak nieznacznie. Beth ma minimalnie wyższe fiszbiny na mostku oraz nieco bardziej zamknięte miski. Materiał, z którego są uszyte, jest też nieco grubszy i sztywniejszy, choć daleko mu do push-upa. Przez te różnice Beth może zatem nie pasować niektórym stożkom, nadaje za to zdecydowanie okrąglejszy kształt z profilu niż jej starsza siostra. Fiszbiny – jak na Change dość wąskie, w porównaniu z innymi markami bliżej im jednak do szerszych. Dla mnie mogłyby być minimalnie węższe, ale niewiele.
Stanik jest dość mocno wycięty pod pachą, co mnie, posiadaczkę wysoko zawieszonego biustu, bardzo cieszy. Ramiączka mają opisywany przeze mnie wcześniej system przepinania, więc latem pewnie niejednokrotnie wykorzystam Beth jako multiway. W związku z tym rozwiązaniem ramiączka nie są w pełni regulowane. Na szczęście nie są na mnie za długie, jak to zwykle w takiej sytuacji bywa, niemniej jednak dla osób z nisko zawieszonym biustem mogą być za krótkie, trudno mi jednak jednoznacznie wyrokować w tej kwestii.
Pod względem układania się na ciele bardzo polubiłam się z Beth – fiszbiny na mostku i pod pachami są odpowiednio niskie, co dla mnie jest elementem krytycznym. Biustonosz też nieco mocniej zbiera do środka niż Camille. Małym minusem jest nieco bardziej zamknięta krawędź miski (u mnie na granicy), ale przecież nie wszystkie małobiuściaste muszą ją mieć całkowicie otwartą.

Wygoda: 5 

Tutaj będę nudna ;) Beth otrzymuje oczywiście pięć motylków, bo to absolutnie wygodny i niewyczuwalny biustonosz. Dużym plusem są mięciusio-milusie ramiączka. Ogromnym plusem jest odpowiednio duże wycięcie pod pachą, umożliwiające mi całkowicie swobodne ruchy ręką. Beth jest wspaniała ;)

Cena: 5 

Chic pozostaje najtańszą linią Change – Beth bez zniżek kosztuje w sklepie firmowym 80 zł. Niepokoi mnie jednak ta zwyżka w stosunku do Camille, która była jednak 10 zł tańsza. Mam nadzieję, że ta tendencja nie utrzyma się i Change pozostanie marką, w której ceny biustonoszy w szerokiej rozmiarówce będą poniżej magicznej granicy 100 zł. Zachęcam także do polowanie na okazje – w salonach firmowych Change zniżki sezonowe wynoszą nawet 40% ;)

Do kompletu:

Do Beth można zakupić stringi i szorty, ale absolutnym hitem są figi – wycięte, lecz niezanadto, niewcinające się w pupę. Ale przede wszystkim – uroczo marszczone z przodu i przyozdobione kokardkami. Dla tego efektu wybaczam im rozciąganie się grochów ;) Ze względu jednak na wzór tym razem wzięłam rozmiar 38 (co i tak nadal czyni je ogromniastymi majtkami, bowiem mam 103 cm w pupie, albo i nawet więcej, normalnie nie schodzę poniżej rozmiaru 40). Są nieco luźnawe, ale przynajmniej z grochów nie zrobiły się jaja ;)

 

Podsumowując:

Z całą pewnością nie jest to mój ostatni model z tej firmy. W każdej kolekcji jest bowiem przynajmniej jeden biustonosz, który szalenie mi się podoba, a do tego ustaliłam już względnie stały rozmiar. Cenię też niezwykłą wygodę Change i uwielbiam przyjazne dla portfela ceny. Po więcej zdjęć zapraszam do GALERII.

Plebiscytowe post scriptum

Nie zapomniałam o Złotych Palemkach ;) W następnej notce, kiedy już ogarnę całkowicie sesyjny chaos, pojawią się sondy do głosowania, które potrwa ok. 2-3 tygodni. Przygotujcie się zatem! ;)

Wszystkim stanikomaniaczkom przypominam także o tym, że blogerka Renulec startuje w konkursie na Blog Roku. Serdecznie zapraszam do głosowania na Renulca!

19:53, miss-alchemist , Recenzja
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18