sobota, 19 stycznia 2013

Trochę historii, bo zaczęło się dawno, dawno temu…
W roku 2008 poznałam lobby małobiuściastych i świat dopasowanych staników. Wymierzyłam się i ruszyłam na zakupy. W tamtych czasach, w Krakowie istniał jeden, jak wtedy określałyśmy, uświadomiony sklep, gdzie też nabyłam swój pierwszy stanik w dziwnym rozmiarze– drugi zdobyłam na zlocie lobby, ścisły i małomiseczkowy – i tak zaczęła się moja przygoda.
W tamtym okresie, będąc szczuplakiem z niewielkim biustem nie mogłam dla siebie znaleźć wiele w sieciówkach czy standardowych bieliźniakach, mimo, że raz na jakiś czas próbowałam.

Niedługo później, w stanikowo-lobbystycznym świecie zaczęły następować duże zmiany: nauczyłyśmy się więcej o rozmiarach, o bra-fittingu zaczęło się robić głośno, powstawały nowe marki, nowe sklepy, stare marki ewoluowały i zmieniały swoją politykę, konstruktorzy staników, zyskawszy nową wiedzę zaczęli otwierać własne biznesy stanikowe, z szeroką rozmiarówką. Zmieniły się także tendencje w konstrukcji staników – coraz częściej są produkowane całkiem ścisłe obwody, mam także wrażenie, że łatwiej trafić na całkiem sensownie zaprojektowane miseczki – jeśli chodzi o uwzględnianie budowy anatomicznej. Poza zmianami w stanikowym świecie następowały także zmiany we mnie – ale nie takie, że zmądrzałam (choć mam nadzieję, że może chociaż odrobinę tak) ale takie, że przytyłam, zbudowałam odrobinę mięśni i urósł mi też nieco biust ;)

Obecnie, z wymiarami:
69cm bardzo ścisło pod biustem,
73cm luźno po skórze,
89cm w biuście Nosząc standardowo okolice rozmiaru 70D (nie przepadam za ściskaniem), będąc średnio-szczupłej budowy, dumną posiadaczką biustu określanego przez samą siebie jako mniejszyśredni - ruszyłam na rejs po popularnych sieciówkach, żeby sprawdzić, czy mogą mi obecnie coś zaoferować. Dodatkowym wyzwaniem jest u mnie niewielka przerwa między piersiami na mostku i biust pełny u góry – wymagający raczej otwartego kroju miseczek, takie też tylko mierzyłam. Nie oceniam estetyki staników, jedynie ich dopasowanie.
Nie ociągając się już więcej, przechodzę do głównego tematu.

 

H&M

Zaczęłam od sprawdzenia pod kątem bieliźnianym H&M, pamiętając, że czasami można tam było upolować perełki.
Szukałam staników w rozmiarze 70D i 75C – a nuż trafię na wyjątkowego ściślaka - przyglądając się też stanikom pod kątem otwartej konstrukcji. Niestety, być może ze względu na czas między świętami a sylwestrem, znalazłam tylko jeden model:
Half-cup, fioletowy
w rozmiarze 75C (dostępne było także 75D).
Z tego, co zaobserwowałam na wieszakach, miseczki D (i jest to największa H&Mowa miseczka) są dostępne dopiero przy obwodach 75, 80 i 85.
Przy obwodzie 70 największą dostępną miseczką jest C.

Mierzony przeze mnie stanik miał obwód w miarę ścisły. Przypominając jednak, że mierzyłam 75C, dla mnie był na granicy luźności – mogłabym w nim chodzić zapięta na ostatnią haftkę, pod warunkiem, że obwód nie wykazywałby tendencji do rozciągania.
Stanik był dużomiseczkowy (dobrze), szerokofiszbinowy (dla mnie dobrze) i miał otwartą miseczkę (bardzo dobrze)
Wady:
dziwna konstrukcja mostka z przerwą między fiszbinami – leciutko odstawał; oraz nierozciągliwe w przedniej części ramiączka.
Kształt: okrągły, akceptowalny.

Na osobie z nieco większym ode mnie obwodem pod biustem mógłby całkiem ładnie leżeć. Dla osoby z nieco większym obwodem pod biustem i dodatkowo nieco większym biustem być może pasowałby rozmiar 75D (dostępny).

H&M

NEW YORKER

Następnym punktem mojej sieciowo-stanikowej podróży był dostępny w tym samym centrum handlowym New Yorker.
Tutaj miseczka C zaczyna się od obwodu 75, D dopiero od 80-tki – szkoda.
Do przymierzalni zabrałam trzy modele:

 

1. Plunge, CENSORED: Komplet dwóch staników pokrytych bawełną, różowy + czarno-biały z wzorem wężowej skóry, rozmiar 75C.
Przyznam od razu, że skusiło mnie to bawełniane wykończenie. Niestety, staniki to standardowe 75 – na mnie za luźne. Miseczka o średniej wielkości, otwarta (dobrze), średniofiszbinowa i dosyć twarda, można zapukać. Bardzo dobrze zbierał i unosił piersi.
Kształt: nieco nienaturalnie okrągły (skorupki).

censored

 

2. Half-cup, jasnobrązowy w białe kropki 75C.
Obwód ścisły, akceptowalny, stanik na ciele bardzo stabilny.
Fiszbina średnia, małomiseczkowy. Gdyby istniało z tego modelu 75D chętnie bym zmierzyła - niestety nie było dostępne.
Dziewczyny o podobnych wymiarach i biuście kroplowym lub nieco mniejszym mogą próbować. Robił bardzo ładny dekolt .
Kształt: (poza lekkim wbijaniem się krawędzi na pełnym biuście) okrągły, akceptowalny
Wady: lekko zamknięta krawędź miseczki

NY

 

3. Plunge, czarna koronka i niebieska kratka 75C
Ściśliwiec. Zapięłam się na drugą haftkę i było mi bardzo stabilnie, niewykluczone, że podczas noszenia używałabym najluźniejszej. Z drugiej strony obwód sztywny, średnio pracujący – z takich, które lubią się w trakcie noszenia rozciągać. Fiszbiny średniej szerokości, miseczka otwarta i bardzo dobrze wyprofilowana, świetnie zbiera z boków, kształt okrągły bardzo ładnie wyglądał pod bluzką. Czułam się w nim tak dobrze, że gdybym chciała zakończyć zakupy, to mogłabym wyjść z tym stanikiem do kasy. Dotychczasowy faworyt wśród zmierzonych modeli… ale jeszcze poczekajmy, bo ciąg dalszy nastąpi ;)
Kształt: okrągły, bardzo zgrabny
Wady: sztywny, słabo pracujący obwód.

NY 2

 

Pod tą notką nie będzie podsumowania, bo opiszę w następnej części jeszcze dwa kolejne sklepy – ale już teraz widać, że z moimi wymiarami jestem w tak szczęśliwej sytuacji, że gdybym się uparła, mogłabym mieć całkiem nieźle leżący, nierujnujący kieszeni stanik. Niestety, oferta dwóch dotychczas opisanych przeze mnie sieciówek będzie trafiać raczej do małobiuściastych – i to pod warunkiem, że nie są bardzo szczupłe pod biustem. Ale w drugiej części – będzie lepiej! Obiecuję ;)

 

Przypominajka: Jutro kończy się termin zgłoszeń do plebiscytu Złote Palemki – jeżeli macie jeszcze stanikowych kandydatów w kategoriach "małe obwody" lub "małe miseczki" bardzo proszę o dopisanie ich w wątku lub w komentarzach do tej notki.

środa, 09 stycznia 2013

Ostatnimi czasy rynek zaczyna coraz bardziej interesować się początkiem tabeli, czemu dajecie wyraz w swoich zgłoszeniach do plebiscytu Złote Palemki. Każda wiadomość o poszerzeniu rozmiarówki w dół to dla nas istotna informacja, ale ważne są nie tylko rozmiary, ale i konstrukcje. Dlatego dziś bohaterem notki będzie biustonosz, którego konstrukcja została opracowana specjalnie na wyłączność małych biustów ;)

 kok1

Model: Ewa Michalak Kokietka 3D
Kolor: niebiesko-biały
Zakres rozmiarów: 65A-E, 70AA-DD, 75A-D, 80A-C
Cena: 110 zł

Estetyka i wykonanie: 4,5 motylek motylek motylek motylek

Nie będę ukrywać – Kokietka urzekła mnie od pierwszego wejrzenia, bo jest bardzo w moim stylu. Mamy do czynienia z kontrastowymi kolorami, czyli bielą oraz intensywnym niebieskim, oraz z jednym z moich zdecydowanie ulubionych wzorów, czyli grochami. Grochy Kokietki są drobne i delikatne. Brzeg miski oraz kanaliki fiszbin wykończone są taśmą koronkową, a mostek zdobi czerwona kokardka… w białe małe groszki. Jakby jeszcze tego było mało, to groszkowy materiał na ramiączkach jest marszczony (część regulowana to biała guma).
Za dużo grzybów w barszcz? Bynajmniej! Dzięki tym wszystkim ozdobom Kokietka jest wyjątkowo „charakterna”, z całą pewnością nie jest to nudny stanik i nie przypadnie do gustu tym, co lubią tylko klasykę.  Jednak wszystkie panie, które lubią szaleństwo w bieliźnie, z całą pewnością będą zadowolone.
Dużym plusem Kokietki jest umiejętne zastosowanie kontrastu – wykończenie obwodu również jest białe, szwy wykonane są białymi nićmi, dając trochę efektu dżinsu. Białe regulatory nie odróżniają się od ramiączek. Co istotne, na obwodzie grochów nie ma, a to plus tego stanika – naciągnięte kropki stałyby się zapewnie jajowate ;)  A kokardka? Jak dla mnie, po prostu wisienka na torcie.
Kokietka nie ustrzegła się jednak minimalnych uchybień. Co się rzuca w oczy, to odcień samego zapięcia, wyraźnie odróżniający się od reszty. Taśma koronkowa wykańczająca brzeg miski mogłaby być też gdzieś zaczepiona w okolicach środka, bo zdarza się jej odwijać. Zastosowanie kontrastu okazało się też ryzykowne, bo po przyjrzeniu się dało się zauważyć drobne nierówności szwów. Są to jednak drobnostki i dlatego sumarycznie ocena zostanie obniżona jedynie o pół motylka ;)

Dopasowanie: 5  motylek motylek motylek motylek motylek

Zacznijmy może od zakresu rozmiarowego kroju 3D. Tradycyjnie nie patrzę na górną granicę rozmiarówki, choć być może powinnam, bo załapałam się na największą dostępną miskę, o czym za chwilę. Cieszy jednak obecność małych miseczek, w szczególności miski AA przy obwodzie 70. Małobiuściaste, wypadające dołem z zakresu rozmiarowego innych krojów Ewy Michalak mogą spróbować z 3D.
Obwody dopiero od 65, ale niech Was to nie zwiedzie – Ewa Michalak niezmiennie szyje ścisłe i stabilne obwody. Na ciasno mierzone 68 pod biustem, luźno 73 obwód 70 jest w sam raz i z całą pewnością nie chciałabym ciaśniejszego.
 Warto wspomnieć, że Ewa Michalak ma swój własny kalkulator rozmiarów, wymagający podania następujących wymiarów: obwód ciasno mierzony pod biustem, obwód luźno mierzony pod biustem, obwód w biuście w pozycji pochylonej. Wpisując 68/73/93 otrzymuję 70DD, czyli taki rozmiar, w jakim mam Kokietkę. Kalkulator – na plus, choć 70DD jest na mnie minimalnie przyduże, rozmiar mniejszy był jednak wyraźnie za mały. Dodatkiem do kalkulatora jest filmik obrazujący, jak dokonywać pomiarów oraz szeroki opis ze wskazówkami.
Jak wspomniałam, rozmiar 70DD jest dla mnie minimalnie za duży, ale dzięki kieszonkom na wkładki mogłam ten fakt ukryć ;) Załączone wkładki sprawdzą się także przy korekcie asymetrii.
Plus też mogę przyznać za konsekwencję rozmiarową, bo z biustonoszy EM o krojach halfcupowych (CHP, HM) pasuje mi rozmiar 70D, zaś w tych typu plunge – 70DD uzupełnione wkładką. W tej kategorii piątka z czystym sumieniem.

Konstrukcja i kształt: 4+  motylek motylek motylek motylek  

3D to krój kontrowersyjny i nie każdemu będzie pasował. Jest to plunge, ale nietypowy – fiszbiny na mostku nie są zszyte, lecz połączone dość sztywną tasiemką mniej więcej szerokości kanalika. Jest to zapewne przygotowanie do zapięcia z przodu, jestem zatem bardzo ciekawa dalszych postępów w tej materii. Za takim rozwiązaniem idą jednak konsekwencje. Po pierwsze, fiszbiny na mostku nie są połączone końcówkami, a w moim rozmiarze poskutkowało to lekkim się ich rozjechaniem (na ok. 2-3 mm). Nie jest to dużo, ale jest to widoczne. Ten szczegół ma jednak bardziej znaczenie estetyczne, niemniej jednak co bardziej wrażliwe jednostki mogą bardziej odczuwać nacisk tak ułożonych fiszbin na mostek. Do tego fiszbiny nie są wbudowane w obwód, lecz „wiszące”. Dwa fragmenty obwodu po obu stronach misek połączone są zatem od frontu tylko tym cienkim paskiem. Przy takiej konstrukcji bardzo istotne jest zatem, by obwód nie był zbyt ciasny, gdyż fiszbiny (o ile nie są bardzo sztywne) mogą się rozejść na boki, co będzie skutkowało rozstawieniem piersi zamiast zebrania. Całe szczęście rozmiar mam dobrze dopasowany i dekolt w Kokietce jest ładny, jak na plunge przystało ;)
Fiszbiny są nieco szersze niż w pozostałych krojach EM, choć porównanie mam głównie z rozmiarem o oczko mniejszym. Wolałabym jednak minimalnie węższe. Miska jest dość otwarta – mylę, że przypadki cięcia krawędzią w przypadku tego modelu będą dość rzadkie. Osobiście wolałabym, ze względu na zawieszenie mojego biustu, by stanik był troszeczkę mniej zabudowany pod pachami. Na plus zaliczam ramiączka – jeden z nielicznych biustonoszy z niepełną ich regulacją, w którym ramiączek nie muszę całkowicie skracać i myśleć o ich cięciu.
Podsumowując – konstrukcja dobra, przemyślana, choć niekoniecznie w moim stylu. Mimo wszystko nie przepadam za wiszącymi fiszbinami i nie obraziłabym się, gdyby kiedyś Kokietka powstała w kroju z pełnym obwodem ;)

Wygoda: 4  motylek motylek motylek motylek

Przyczyna, dla której nie lubię wiszących fiszbin tkwi właśnie w wygodzie – po pewnym czasie zwyczajnie zaczynają gnieść w żebra. Nie sprawia to bólu, jednak podczas wieczornego relaksu jest to raczej dyskomfort. W przypadku staników z pełnym obwodem fiszbiny nie zwykły mnie gnieść w tym miejscu, nawet gdy obwód jest bardzo ciasny. W ciągu dnia jednak Kokietka nie daje o sobie znać, choć w porównaniu z absolutnie niewyczuwalnymi Change wypada słabiej. Nie zakładam jej także w dni zwiększonej wrażliwości ciała, ponieważ końcówki fiszbin na mostku drapią.

Cena: 5  motylek motylek motylek motylek motylek

Regularna cena Kokietki to 110 zł, więc relatywnie niedużo, nie tylko w porównaniu z innymi markami, ale także w zestawieniu z pozostałymi biustonoszami Ewy Michalak. Do tego dochodzą jeszcze promocje, o czym za chwilę ;) Ponieważ dawałam już w recenzjach piątki za wyższe ceny, a Kokietka jest biustonoszem niezłym zarówno jakościowo, jak i konstrukcyjnie – piątka się należy.

Podsumowując

Wysokie oceny Kokietki we wszystkich kategoriach to nie przypadek. Cieszę się, że Ewa Michalak zdecydowała się „wypuścić” krój przeznaczony specjalnie dla tego segmentu rynku, że jest on tak dopracowany konstrukcyjnie i nieco nietypowy. Do tego wizualnie Kokietka wyjątkowo dobrze trafia w mój gust ;)

Czytelniczki serdecznie zapraszam do zajrzenia na stronę sklepu Ewy Michalak – od dziś do 15tego stycznia trwa bowiem promocja na dwa modele w kroju 3D, Kokietkę oraz jej brata Czarusia.

Zapraszam także do przejrzenia GALERII, gdzie jest kilka zdjęć więcej, niż w notce oraz można je powiększyć :)

 

21:42, miss-alchemist , Recenzja
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 stycznia 2013

Drogie Czytelniczki! Nowy Rok niesie ze sobą zawsze wiele niespodzianek, a na początek roku 2013 – niespodzianka od Small Cup. Ekipa naszego bloga ogłasza bowiem konkurs na najlepszy biustonosz dla małobiuściastych roku 2012!

Złote Palemki, bo tak nazywa się nasz plebiscyt, odbędą się w tym roku po raz pierwszy. Liczymy na dużo zgłoszeń i świetną zabawę! Mamy nadzieję, że małobiuściasty rynek jest już na tyle szeroki, że w modelach będzie można przebierać ;) Podczas pierwszej edycji kryteria zgłoszeń będą wyjątkowo łagodne, ale mam nadzieję, że już za rok zaostrzymy nasze wymagania wobec producentów ;)

Za pomysł na nazwę plebiscytu serdecznie dziękuję Kismoho, bez której pewnie do dziś byśmy myślały, jak tu nazwać nasz konkurs (a i tak przygotowanie go zajęło… rok ;)). Mam nadzieję, że skojarzenie z podtytułem bloga jest dla Was oczywiste ;)

Do obecnej edycji zgłaszamy biustonosze, które pochodzą z kolekcji z roku 2012. Słowo wyjaśnienia – zdarza się, że kolekcje wiosenne zaczynają wchodzić do sklepów już w grudniu poprzedniego roku (przykładowo, kolekcja wiosna-lato 2012 może pojawić się w sklepie w grudniu 2011). By jednak nie zagłębiać się, kiedy dokładnie dany model  pojawił się w sprzedaży, kierujemy się po prostu przynależnością do kolekcji. W przypadku marek, które kolekcji jako takich nie przygotowują, zgłaszając należy kierować się pojawieniem się modelu w sprzedaży.

Modele mogą być zgłaszane w dwóch kategoriach. Chciałybyśmy wyróżnić bowiem marki, które zauważają dolną część tabelki nie tylko w kwestii miseczek, ale także w kwestii obwodów. Przejdźmy zatem do prezentacji kategorii.

Małe miseczki

Do tej kategorii zgłaszamy modele biustonoszy, w których występuje przynajmniej rozmiar 65C lub mniejszy. Modele szyte od rozmiaru 65D lub większych nie kwalifikują się. Dodatkowo z kategorii wykluczone są też modele, w których nie jest dostępny obwód 65, nawet jeśli w większych obwodach występuje miseczkowy odpowiednik rozmiaru 65C. Przykładowo – model X występuje w rozmiarze 70A,  ale w obwodzie 65 jest dostępny dopiero od D lub obwód 65 nie pojawia się wcale. Wówczas ten model nie może startować w tej kategorii.

 

 

 

 

Małe obwody

W tej kategorii mogą startować modele biustonoszy, które są szyte w obwodzie 60 lub mniejszym. Dodatkowym kryterium jest występowanie miseczki DD (E w rozmiarówce kontynentalnej) lub mniejszej przy obwodzie 60. Kryterium to jest łagodniejsze, niż w przypadku kategorii małych miseczek, ale niezbędne, by wyeliminować modele, które w obwodzie 60 są szyte jedynie w dużych miskach ;)

 

 

 

 

 

Zgłoszenia

Zgłoszenia zbieramy w komentarzach pod tą notką oraz w odpowiednim wątku na forum Lobby Małobiuściastych do dnia 20 stycznia włącznie. Czas zbierania zgłoszeń może zostać wydłużony. Po zgłoszeniach przygotowane zostaną ankiety, w których będziecie mogły głosować na Wasz ulubiony model w obu kategoriach ;)

 

21:16, miss-alchemist , Dzieje się!
Link Komentarze (21) »
piątek, 21 grudnia 2012

Idealnie dopasowane życzenia świąteczne od So Chic zmotywowały mnie do znalezienia chwilowej przerwy od krzątania się w kuchni i ostatnich przygotowań, by wrócić po długim braku aktywności na SmallCup. Ze Świętami nieodłącznie wiąże się temat podarunków. Czasem robimy sobie stanikowe prezenty, jako że najlepiej wiemy czego nam trzeba. Często jednak nasze pragnienia odbiegają od tego co znajdujemy w ofercie licznych już marek (z dobrą rozmiarówką).

Gdybyśmy miały sobie wybrać perfekcyjny biustonosz z okazji Świąt to jaki by był?

Nasze wymagania z pozoru nie są wysokie. Koronkowy lub gładki, miękki lub usztywniany, w ulubionym lub praktycznym kolorze i oczywiście dobrze dobrany. Ale czemu nie życzyć sobie każdego drobnego detalu? ;) Przykład: uwielbiam koronki. Powinnam mieć dość spory wybór. Nie jest to takie proste, kiedy wiele koronek na bieliźnie przypomina wycinki kuchennych firanek. Znalezienie takiej, która mnie zachwyci i sprawi, że zapragnę mieć ją na sobie za każdą cenę zdarza się rzadziej niż zapowiedzi końca świata.

Od jakiego czasu jestem w posiadaniu plunga, który spełnia najwybredniejsze zachcianki mojego biustu. Czarna koronka na cielistym materiale, najniższy mostek jaki "przymierzałam", cudownie otwarte miski i dopełniające detale. Ów ideał nie należy niestety do przystępnych cenowo, ale to mój plunge wymarzony (recenzja w przyszłym miesiącu ;)) Gdybyście jednak miały jedno bieliźniane życzenie to jakie by ono było? Podobne dyskusje toczyły się na Lobby i Balkonetce od dawna, ale nie da się zaprzeczyć, że mamy zdecydowanie większy wybór niż kilka lat temu. Mimo to, bądźmy wybredne przed Świętami i puśćmy wodze fantazji. 

Moje życzenie na dzień dzisiejszy wyglądałoby tak:

Rozmiar: 65D (ścisłe!)

Kolor: czarny

Krój: plunge lub półusztywniany half-cup w wersji longline (!)

Detale: zachwycająca koronka z motywem pióra lub wijącym się motywem roślinnym, bez przepychu, z odpowiednią ilością przezroczystości i gładkiej czerni, by nie odkrywać wszystkiego ;), miseczki zbierające, ale otwarte, na mostku ozdoba w postaci misternie wykonanej miniaturowej zawieszki, ramiączka gładkie satynowe lub koronkowe zdobione.

Majtki: Szorto-stringi, które nie byłyby zbyt przezroczyste i pasowałyby idealnie do biustonosza.

 

A jak wyglądałby Wasz "formularz"? :)

 

Będąc w temacie życzeń nie sposób nie załączyć tych od So Chic...

"Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia

So Chic przesyła idealnie dopasowane życzenia:

by ważne sprawy udało się dopiąć na ostatnią haftkę,

by spełniły się życzenia szeptane z opłatkiem,

by miseczki były pełne świątecznych słodkości,

a święta białe, z wyrazistymi detalami radości"

 

...i nie pokazać świątecznego upominku, który miło mnie zaskoczył.

Czyż nie jest uroczy? :)

Wesołych Świąt! ;)

niedziela, 16 grudnia 2012

 

Kiedy opisywałam jesienną oraz świąteczną kolekcję Change, zwróciłam szczególną uwagę na linię Charade i wyjątkowo urokliwą jej przedstawicielkę – Scarlett. Elegantka ta zasłużyła na osobną notkę jej poświęconą, a że krojem różni się od poprzednich recenzowanych przeze mnie modeli Change, to postanowiłam Wam ją przedstawić w szczegółach. Scarlett występuje jeszcze w bardzo lubianym przeze mnie kroju plunge, ale nie byłabym sobą, nie próbując czegoś nowego.

Model:  Change (Charade) Scarlett
Kolor:  fiolet + czerń
Zakres rozmiarów:  60C-H, 65C-J, 70B-J 75B-J, 80B-I, 85B-H
Cena:  149 zł

Estetyka i wykonanie: 5 

Z czym kojarzy Wam się satynowa miseczka pokryta koronką? Bo mnie trochę z maskaradkami w starszym stylu. Scarlett to przedstawicielka droższej, bardziej eleganckiej linii Charade i znalazła się tam nie przez przypadek. Materiał pokrywający miseczki jest miękki, gładki i połyskliwy, bardzo miły w dotyku. Kolor – pinot noir, czyli śliwka – należy do moich ulubionych, więc w sklepie Scarlett była pierwszym modelem, do którego podeszłam. Koronka ma kolor czarny i wykończona jest cienkimi rzęskami , czyli mamy tu do czynienia z nie tak często spotykanym w bieliźnie eyelash lace. Taką koronką łatwo dać wrażenie niewykończonego biustonosza, w przypadku Scarlett jednak nie ma o tym mowy. Warto zwrócić uwagę, że wzór na miskach układa się symetrycznie, co, wbrew pozorom, nie wszystkim markom się udaje.
Udane i dopracowane są także detale. Mostek zdobi podwójna kokardka. Dolna jej część to fioletowa tasiemka, zaś górna – czarna taśma koronkowa. Łączenie ramiączek z miską ozdobione jest przez aplikację w kształcie kwiatu. Pewnym drobnym zgrzytem w tej kompozycji są ramiączka, w której ozdobna część to po prostu guma wykończona pętelkami. Z drugiej strony, fantazyjne ramiączka przy całości tego biustonosza… To mogłoby być już zbyt wiele. Kolorystycznie natomiast wszystko się zgadza – miski, obwód i zapięcie są dokładnie w tym samym odcieniu, regulatory mają kolor czarny.
Scarlett w moim subiektywnym odczuciu zdecydowanie przewyższa testowane przeze mnie wcześniej Kamilki pod względem użytych materiałów oraz urody.

Dopasowanie: 4 

Zacznijmy od obwodu – dość ścisła, choć nie najciaśniejsza, wygodna 65. Nieco ciaśniejsza od obu Kamilek, ale przyznaję się bez bicia, przybyło mi nieco pod biustem ;) Bardzo ściśle na wydechu nadal mam ok. 67 cm, ale nie ściskając się do trzeszczenia miarki, ok. 69 cm. Przy tych wymiarach obwód 65 jest jak najbardziej w porządku, zapinam go na najluźniejszą haftkę. Scarlett występuje także w obwodzie 60, więc szczuplejsze dziewczyny także znajdą coś dla siebie.
Miseczki Scarlett są minimalnie mniejsze od misek Camille w obu wersjach. Po moim lekkim przybraniu na wadze ta różnica jest o tyle istotna, że potrzebowałam już miski więcej. Mierzyłam także 65DD i różnica pomiędzy tymi rozmiarami na pierwszy rzut oka była niewielka. Dopiero pod bluzką zauważyłam, że rozmiar mniejszy spłaszcza jednak piersi z profilu. W podjęciu decyzji ostatecznie pomogła mi brafitterka Change ;)
W Scarlett niestety brak miseczki A, zaś miseczka B pojawia się dopiero od obwodu 70. Szkoda, bo to model, który mógłby nieźle leżeć także na mniejszych biustach. Miseczki wypadają dość małe, dlatego też panie noszące w brytyjczykach 32A mogłoby spróbować chanowego 70B.
Kalkulator jednak nadal wylicza mi rozmiar daleki od noszonego. Wpisując 69/88 uzyskuję wynik 60F, który miseczkowo jest już zgodny z noszonym (60F jest odpowiednikiem 65E), ale zaniżenie obwodu nadal bardzo duże. Owszem, Change nie są najbardziej ścisłymi biustonoszami świata, ale zaniżenie o 9 cm to zdecydowana przesada, zresztą zaniżenie o 7 również.
Na plus niezłe trzymanie rozmiarówki – w przypadku Change cały czas obracam się wokół jednego rozmiaru, czyli 65DD. Różnica jednej miski w przypadku innego kroju nie jest duża, zresztą 65DD nie było znacząco za małe.

Konstrukcja i kształt: 4 

Trudno mi jednoznacznie zakwalifikować Scarlett: z jednej strony odsłania całkiem sporo biustu od strony mostka, z drugiej – pod pachą jest już bardziej zabudowana. Katalog ten krój określa po prostu jako „padded”. Osobiście nazwałabym Scarlett, podobnie jak jedną z recenzowanych Camille, usztywnianą balkonetką o obniżonym mostku.
Miseczki są delikatnie usztywniane – użyty wkład gorseciarski jest dość miękki i daje się swobodnie miętosić. Materiał ten jest wg mnie nieco delikatniejszy i cieńszy  niż w przypadku poprzednio testowanych przeze mnie Change, co mi bardzo odpowiada, nie każdy usztywniany biustonosz musi być twardy jak skała ;)
Wbrew temu, co sugeruje zewnętrzna warstwa, miseczka nie ma trzech pionowych cięć, lecz tylko jedno. Ten krój daje zdecydowanie okrągły kształt piersi, niewyciągnięty do przodu. Brak mocnego wypchnięcia do profilu nie jest jednak spowodowany jednym pionowym cięciem, lecz bardzo szerokimi fiszbinami. Cóż, osobiście wolę zdecydowanie węższe, ale Scarlett nie sięga aż tak głęboko pod pachę, bym mogła ją zdyskwalifikować z powodu fiszbin. Zdecydowanie jednak ten krój jest przeznaczony dla tych pań, które wolą miski szerokie i płytkie.
Fiszbiny na mostku dość niskie,  na granicy mojej tolerancji ;) Odrobinę wyższy mostek byłby już za wysoki, ten jednak jest jak najbardziej ok, między innymi dlatego, że nie jest zbyt szeroki. Fiszbiny pod pachą zdecydowanie wyższe niż w przypadku Camille w wersji padded low, całe szczęście nie próbują mnie atakować (o co u mnie nietrudno – wysokie zawieszenie biustu ma pewne wymagania ;)).

Bardzo cieszy mnie to, że krawędź miseczki jest delikatna i cienka, dzięki czemu nie odstaje i miękko układa się na biuście. Miseczka jest dość otwarta, choć nie całkowicie – u mnie nie wcina się krawędzią (nawet w mniejszym rozmiarze nie występowało to zjawisko), ale u niektórych osób może się tak zdarzyć.
Ogólnie, mimo dość szerokich fiszbin, z kroju jestem zadowolona – nie przeszkadza mi naturalne kształtowanie. Nie oszukujmy się, Scarlett w tym kroju nie jest modelem do wyczarowywania oszałamiającego dekoltu i profilu wysuniętego trzy metry w przód ;) Nie robi jednak z biustu naleśników, nie wcina się w niespodziewanych miejscach, pozwala także na dekolt średniej głębokości, za to dość szeroki. Myślę jednak, że u tych dziewczyn, dla których plunge ma fiszbiny zbyt wąskie i/lub miski zbyt zamknięte, ten krój sprawdzi się znakomicie.
Bura należy się natomiast za ramiączka, które nie są regulowane w całości, w związku z czym dla mnie nawet po całkowitym skróceniu są trochę za długie. Po kilku założeniach rozciągnęły się minimalnie, ale już ta niewielka różnica skłania mnie do sięgnięcia po nożyczki ;) Gdyby część ozdobna była trochę krótsza na rzecz części regulowanej, wszystkim wyszłoby to na dobre. Za długie ramiączka są jednak moją bolączką niemal we wszystkich stanikach z niepełną regulacją, dlatego też kara nie będzie surowa ;)

Wygoda: 5 

Jeśli chodzi o Change, nic się nie zmienia w tej kwestii. Te biustonosze są niemożliwie wygodne, aż ciężko w to uwierzyć. Scarlett wpisuje się doskonale w ten nurt, wszystko w tym biustonoszu jest miłe, miękkie i wręcz przytulające. Już nie miewam chyba takich dni, w których nie mogę założyć żadnego stanika, bo wszystko mnie pije i uwiera – zakładam wtedy Change ;)

Cena: 4 

Oj, Scarlett już nie zachwyca tak ceną jak poprzednio recenzowane przeze mnie biustonosze, jest od nich bowiem dwa razy droższa! Z drugiej strony jednak w otrzymujemy biustonosz bardzo elegancki, ozdobny, uszyty ze świetnych materiałów. Myślę, że nie popadnę w przesadę, jeśli pod względem jakości i wzornictwa postawię go na jednej półce z Gossardem czy Panache Masquerade, które są znacznie od Scarlett droższe. Dlatego też wymiar kary za cenę 150 zł nie będzie wysoki, stawiam czwórkę bez żadnych wyrzutów sumienia.
Natomiast te panie, które mimo wszystko zżymają się widząc taką kwotę za biustonosz, zachęcam do odwiedzenia strony Change, bowiem katalog zapowiada wielką, świąteczną obniżkę cen o 25%. 112,5 zł brzmi już znacznie lepiej, prawda?

Do kompletu:


Do kompletu figi, stringi, szorty lub stringoszorty. Wybrałam te pierwsze, bo to zdecydowanie mój ulubiony krój majtek. Najwygodniejszy dla mnie i najlepszy wizualnie dla mych krótkich nóżek ;) Majtki od Change nadal pozostają ogromniaste. Przybyło mnie trochę, więc dla spokoju sumienia tym razem wzięłam 38 i po praniu zastanawiam się, czy jednak nie mogłyby być odrobinkę mniejsze. Z pupy jednak nie spadają ;) Materiał jest także lepszy, niż w przypadku majtek w kolekcji Chic, wydaje się być znacznie mocniejszy i nieco mniej elastyczny. Ładne i bardzo wygodne, choć regularna cena – 70 zł – dość gorsząca.

Podsumowując

Scarlett przewyższa jakością i urodą swoje tańsze koleżanki, choć konstrukcyjnie nie jest od nich lepsza. Cieszy szeroki zakres rozmiarów, lecz brakuje mi tych mniejszych miseczek. Te małobiuściaste, które wypadły z rozmiarówki dołem, mogą spróbować się pocieszyć wersją plungową, która występuje od miseczki B w obwodzie 65, a w obwodach większych – od A. Miło było także odkryć, że biustonosz tak urodziwy i elegancki jest przy tym niesamowicie wygodny.

Szkoda, że nadal ciężko o Change w Internecie. Jak dotąd, dostępna jest jedynie kolekcja bazowa, a kolekcje sezonowe można kupić w sklepach firmowych w Łodzi (w Porcie i w Manufakturze). Ptaszki jednak ćwierkają, że w 2013 roku ruszy internetowy sklep firmowy, polecam zatem trzymać kciuki za jego rozwój.

Troszeczkę więcej zdjęć w mini-galerii.

22:09, miss-alchemist , Recenzja
Link Komentarze (6) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18