sobota, 29 września 2012

Zapowiedzi, zapowiedzi! Sama na nie niecierpliwie czekałam. Przyszłoroczna wiosna niesie ze sobą naprawdę wiele miłych niespodzianek. Od stycznia będzie trzeba uważniej przyglądać się swojemu portfelowi, bo grozi mu opróżnienie ;). Ja już mam smaka na kilka modeli od Evedenu, ale dziś przedstawiam Wam propozycje Gossarda. Będzie bardzo cukierkowo i kolorowo – zupełnie inaczej, niż w zeszłym roku. Trochę nowości, trochę sprawdzonych krojów oraz, uwaga, kostiumy kąpielowe. Czas start!

Egoboost sezonowo

Egoboost zadomowił się już w bazie, więc przyszedł czas na kolory sezonowe. W kolekcji wiosennej zaplanowano dwa ciemne kolory – dlatego pewnie wchodzą do sklepów już w listopadzie tego roku.

Mamy zatem czarno-szarą wersję Animal Print oraz wyjątkowo urodziwą wersję śliwkową. Obie wystąpią w duecie z figami „brasilian", w rozmiarach: 30D-G, 32A-G, 34A-G, 36A-G, 38B-G. Wersja panterkowa nie przypadła mi do gustu – miska wygląda jak powleczona po prostu wzorzystą rajstopą. Śliwkowa podoba mi się bardzo, ale nie sądzę, żeby ten kolor przekonał mnie do Ego :). Godne uwagi jest natomiast wykończenie majtek.

 

Dodatkowo, na kroju straplessa Egoboost oparte będą stroje kąpielowe w dwóch fantastycznych wzorach i kolorach. Pierwszy wzór nawiązuje do stylistyki retro – mamy biustonosz wiązany na szyi, tankini, oraz dwa rodzaje fig, wysokie i niskie. Dwa naprawdę fantastyczne, intensywne kolory: pomarańczowy (wpadający w pomidorową czerwień) oraz niebieski. Do tego jako ozdoba – guziczki.


Drugi model to feeria barw i kwiatowy wzór, strój jednoczęściowy. Niestety, nie wzięłam katalogu i nie pamiętam ani nazw, ani zakresu rozmiarowego, ale kiedy tylko mi się uda, to uzupełnię notkę :)

Tutaj jednak muszę zadać pytanie – Gossardzie, dlaczego? Dlaczego te fantastyczne wzory występują w modelach opartych na kroju straplessa Egoboost, wg mnie wybitnie nieudanego? Gossardzie, dlaczego? Miałam okazję mierzyć kostiumy w rozmiarze 70C – obwód jak najbardziej ok, miska jednocześnie zbyt mała i odstająca, niezależnie od stopnia podciągnięcia ramiączka. Absolutnie nienadające się do noszenia bez ramiączek. Gossardzie, dlaczego? Dlaczego nie sprawdzony Superboost Lace? Pozostaje mi podziwiać urodę kostiumów.

Cukiereczki

Słodziaków w tej kolekcji nie brakuje! Nie jest to mój ulubiony styl, ale propozycjom warto się przyjrzeć.

Lemon Sorbet opiera się na konstrukcji usztywnianego Glossies. Zakres rozmiarowy podawany przez katalog: 30D-G, 32A-G, 34A-G, 36A-G, 38B-G. Typowo wiosenny biustonosz, a nazwa nieźle oddaje jego wygląd. Połączenie bieli z cytrynowym żółtym jak najbardziej odpowiada mojemu poczuciu estetyki, choć trudno mi znaleźć praktyczne zastosowanie dla takiej kolorystyki. Podobają mi się jednak proste, cienkie, żółte ramiączka – gdy będą wychylać się spod letnich bluzek, z pewnością nie będzie to wyglądać źle. Do kompletu stringi i szorty.

Kolejnym cukiereczkiem jest Floral Fenzy, na zdjęciu widoczny w wersji plunge obejmującej zakres rozmiarów jak w Lemon Sorbet i również opartej na kroju Glossies. Różowy zdecydowanie nie jest moim ulubionym kolorem, dlatego te cukierkowe, rozmyte plamy na białym tle niespecjalnie przypadły mi do gustu. Podobają mi się natomiast szczegóły – szerokie, ozdobne ramiączka, połyskliwy materiał, kokardka na mostku.

W cukierkowej wersji wystąpi także sezonowe Glossies – kolor nazywa się strawberry red i jak najbardziej oddaje rzeczywistość.

 

Powrót Retrolucji

Retro modele z poprzedniej kolekcji (Femme Fatale oraz Retrolution) nie tylko wchodzą do bazówki w pierwotnej wersji, ale także powracają w kolorach.

 

Na kroju Retrolution półusztywnianego oparty jest model Colour Clash. Zdecydowanie wzór dla koneserów, bo połączenie intensywnej czerwieni z różem nie każdemu przypadnie do gustu. Zakres rozmiarowy: 30D-G, 32B-G, 34-B-G, 36B-G, 38B-G. Do kompletu figi oraz pas do pończoch.

Femme Fatale na wiosnę wypada według mnie dużo lepiej niż Colour Clash. Kolor mocno dojrzałej śliwki pasowałby bardziej jesienią, ale Gossard najwyraźniej lubi niestandardowe rozwiązania. W tym modelu wybór krojów zacny, mamy zatem wykończony koronką plunge (30D-FF, 32A-FF, 34A-FF, 36A-FF, 38B-F), miękusa w kroju balkonetki (30-38 D-G) oraz koszulkę (32-36 B-E). Do kompletu figi oraz wysoki pas do pończoch. Mniam!

 

Wiosenne kwiaty

W kolekcji Gossarda nie mogło zabraknąć kwiatów, a przedstawicielem tego nurtu jest Oriental Bloom, zdecydowany faworyt kolekcji. Nie mam zdjęć katalogowych, ale w ogóle nie oddają uroku tego modelu.

Oriental Bloom wystąpi w wersji usztywnianego longline’a (30D-G, 32A-G, 34A-G, 36A-G, 38B-G) oraz miękkiej balkonetki (30-38 D-G). Do kompletu stringi lub szorty.

Mieszanka brzoskwiniowo-czerwono-czarna nie ma w sobie różu, co mnie bardzo cieszy :), nadaje się niestety tylko pod ciemne bluzki. Szczególną uwagę zwraca balkonetkowa wersja modelu – miseczka jest koronkowa, jednak mamy kwiecistą boczną wstawkę, coś na wzór side-supportu. Kolor koronki bardzo bliski jest mojemu ukochanemu Espritowi w wersji czerwonej :) Podoba mi się także półprzezroczysta wstawka w majtkach, w przypadku tego modelu chętnie sprawiłabym sobie komplet.

Superboost Lace pozostaje hitem

Zacznę od wersji sezonowej, która jest, a jakże, różowa. Superboost Lace w wersji Raspberry Fizz wygląda tak:

Zakres rozmiarów identyczny jak w przypadku bazówki 30D-G, 32A-G, 34A-G, 36A-G, 38B-G. Do kompletu stringi. Model ten wystąpi także jako miękka balkonetka, 30-38 D-G.

Dużo bardziej entuzjastycznie podchodzę do nowego koloru w bazówce. Wyjątkowo ładny, złotawy beż nam się szykuje, zarówno w wersji plunge, jak i balkonetkowej.

Balkonetka pojawi się także w pozostałych bazowych kolorach. Dodatkowo, od tego sezonu w bazówce mamy także bezfiszbinowca (32-38 B-E) oraz absolutnie fantastyczne body (32-38 B-E) z miękką miseczką.

Na sam koniec

W bazówce oprócz Superboosta, Retrolution i Femme Fatale pozostaje Glossies. W kolekcji wiosennej pojawi się jeszcze jedna nowość – zestaw majteczek Sweet Cheeks. Ślicznie opakowane, w pastelowych kolorach, nie sądzę jednak, żeby zyskały wiele zwolenniczek ze względu na cenę ;)

 

Gossard niestety nie poszerza swojej rozmiarówki w dół. Nadal nie mamy obwodu 60 ani miseczek mniejszych niż D w przypadku obwodu 65. Cieszy natomiast jakość materiałów oraz bogate, niebanalne wzornictwo. Szkoda tylko, że kolekcja jest aż tak monotematyczna kolorystycznie, nieco się rozczarowałam – dużo bardziej do gustu przypadły mi nowe bazówkowe propozycje. Trochę żałuję jednak, że body Superboost Lace wystąpi w tak okrojonym zakresie rozmiarowym. Szkoda, że nadal nie wrócił fantastyczny krój Esprita, miękusa pasującego wielu małobiuściastym. Bardzo rozczarowują kostiumy kąpielowe – fantastyczne, genialne według mnie wzornictwo połączone z najsłabszym, moim zdaniem, krojem Gossarda. A Wam jak się podoba ta kolekcja?

 

P.S. Niedługo kolejne zapowiedzi, czekajcie cierpliwie ;)

piątek, 21 września 2012

cam

Obiecałam, że napiszę parę słów więcej o Kamilce od Change i obietnicy tej dotrzymuję. Camille wpadła mi w oko już wtedy, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy, u znajomej, a potem w salonie koniecznie chciałam ją zmierzyć. A gdy zmierzyłam, już wiedziałam, że to jest jeden z tych modeli, które chcę mieć :)

Model: Change Camille
Kolor: Charcoal – szarofioletowy
Zakres rozmiarów: 60C-G, 65B-I, 70A-I, 75A-I, 80-B-I, 85B-H
Cena: 69,90 zł 

cam

Estetyka i wykonanie: 4

O niezwykłym kolorze Camille wspominałam już w poprzedniej notce. Jest to specyficzny odcień szarości z fioletowymi nutami – kolor, który świetnie sprawdzi się pod ciemnymi bluzkami. Camille jest stanikiem gładkim, ale nie nudnym. Dół obwodu wykończony jest wrzosową taśmą koronkową, a mostek zdobi kokardka w tym kolorze. Warto zwrócić uwagę na szczegóły – ozdobna część ramiączek pozornie jest gładka, w świetle widać jednak na niej delikatny, błyszczący wzorek. Zarówno szwy, jak i regulatory oraz haftki są kolorystycznie dopasowane do biustonosza. Przy zapięciu mamy zaś dyskretnie umieszony napis z nazwą marki. Estetycznie Kamilka trafia do mnie bardzo, przede wszystkim dzięki temu odcieniowi – ciemny szary to nie jest typowy dla bielizny kolor, łatwo może skojarzyć się z po prostu burym stanikiem. Tutaj fioletowe akcenty przełamują nudę, a stanik jednocześnie pozostaje prostym, eleganckim „gładziochem”.
Nie mam większych zastrzeżeń odnośnie wykonania oraz materiałów. Drobne mankamenty, na które mogłabym, zwrócić uwagę to wykończenie ramiączek przy zaczepach (sprawiają wrażenie, jakby miały się zaraz zacząć pruć – nic takiego jednak się nie dzieje, choć wystają nitki) oraz to, że koronka na obwodzie lekko odwija się na zewnątrz (nie wpływa to jednak na komfort noszenia, nie widać tego także pod bluzką). Materiał jest miękki, miły w dotyku, zwłaszcza we wnętrzu misek. Warto zwrócić uwagę na to, że kieszonki na wkładki uszyte są z bardzo cienkiej siateczki, która nie odznacza się na zewnątrz miseczki – w zasadzie nawet w środku niespecjalnie nie widać. Włożone wkładki również się nie odznaczają. Nie nazwałabym jednak materiałów użytych do uszycia Kamilki luksusowymi – myślę, że ten rodzaj marka zostawiła dla droższej kolekcji Charade.

Dopasowanie: 4

Cieszy niezmiernie zakres rozmiarowy Camille – obwody od 60 do 85, miseczki natomiast od A. W obwodzie 60 najmniejszą miseczką jest C, w obwodzie 65 – B. Warto zwrócić uwagę na dołączone wkładki (w największych rozmiarach są one cieńsze). Można nimi zarówno korygować asymetrię, jak i nieco zmniejszać rozmiar miseczki.
Zacznę od obwodu – dzianina na pierwszy rzut oka wydała mi się bardzo miękka i delikatna, ale po założeniu obwód okazał się być porządny, ścisły, lecz pracujący. Na 67 ciasno mierzone, 73 luźno, Camille wzięłam w obwodzie 65 i jest on dla mnie idealny, póki co, zapinany na najluźniejszą haftkę. Obwód stabilny, choć nie wiem, jak zachowałby się przy większym biuście.
Początkowo wzięłam miseczkę E – taki rozmiar mam w kostiumie kąpielowym i byłam głęboko przekonana o małomiseczkowości Change. Faktycznie, miska E leżała nieźle, nawet po wyjęciu wkładek, choć dekolt nie był oszałamiający. Coś mnie tknęło, by zmierzyć DD (65DD noszę w Brytyjczykach, czasem mniejszy) i była to słuszna decyzja, bo miseczka leżała jeszcze lepiej – z czego wniosek taki, że w Change trudno wpaść pomiędzy rozmiary. 65DD jest u mnie na styk bez wkładek, ale zdecydowanie wolę taki efekt.
Duży plus zatem za możliwość doboru, uwzględniającą małobiuściaste i pozwalającą na drobne korekty rozmiaru poprzez wkładki. Dodatkowo warto wspomnieć, że w mniejszych rozmiarach fiszbiny nie stają się absurdalnie wąskie – miseczki są odpowiednio płytkie. Także „małoobwodowe” dziewczyny znajdą coś dla siebie – większości wystarczy zakres rozmiarowy od 60 ze względu na naprawdę przyzwoitą ścisłość obwodu.
Motylka odejmuję jednak za kalkulator na stronie – przy wymiarach 67/88 wylicza mi rozmiar 60G (!!!). W niektórych modelach Change faktycznie wskazane byłoby lekkie zaniżenie obwodu (choć nie w Camille), ale miseczka wydaje mi się być kosmiczna ;)

Konstrukcja i kształt: 4,5

04Camille to typowy plunge – ma niski, wąski mostek, miseczkę ciętą na trzy, nieco wyżej zabudowana pod pachą. Nie jest to stanik dla wielbicielek idealnych kuleczek – nadaje kształt zaokrąglonych nosków, czyli mój ulubiony :). Camille w małych rozmiarach jest naprawdę wycięta i pozwala na spory dekolt. Krawędź miski oceniam na dość otwartą, choć nie w pełni – typowo stożkowe biusty mogą czasem narzekać na cięcie, u mnie jest w porządku. Fiszbiny oceniam na średnie w kierunku szerszych, szczęśliwie niezbyt wysokie także pod pachą. Dla mnie to lepiej – mam wysoko zawieszony biust i zdarza się, że plunge i balkonetki próbują mi odciąć ręce. Camille nie ma takich sadystycznych zapędów.
Kamilka ładnie zbiera do dekoltu, choć nie jest to najbardziej oszałamiający efekt na świecie – mocniejsze zebranie mam chociażby w plungach od Ewy Michalak. Zebranie jednak oceniam na dobre, spokojnie mogę założyć bluzkę z głębszym dekoltem.
Pewnym minusem są ramiączka – część regulowana jest dość krótka i, jak w większości tego typu biustonoszy, ramiączka muszę skrócić do minimum. Jednocześnie chciałabym pochwalić system przepinania ramiączek – stanik świetnie sprawdził się jako multiway.
Moją uwagę zwrócił także brak bocznej fiszbiny stabilizującej obwód – przy zakładaniu trzeba zwrócić uwagę, by ułożył się poprawnie, bo może się zwinąć. Z drugiej strony, to może być też plus dla tych, które narzekają na uwieranie z powodu bocznych fiszbin.
Podsumowując – Camille to całkiem udany plunge-multiway, który pozwala na noszenie głębszych dekoltów oraz bluzek typu halterneck. Nieźle zbiera i kształtuje, choć wiem, że z mojego biustu można osiągnąć jeszcze lepszy efekt dekoltowy. Raczej dla pań preferujących średnie i szersze fiszbiny.

Wygoda: 5 

Camille jest wygodniczkiem absolutnym! W zasadzie niewyczuwalna przez cały dzień, od założenia do zdjęcia. Obawiałam się nieco tych cienkich ramiączek, ale zupełnie niepotrzebnie – mają dla mnie idealny poziom elastyczności. Pracują na tyle, by się nie wbijać, ale zachowują odpowiednie uniesienie biustu. Fiszbiny są praktycznie niewyczuwalne, a koronka wykańczająca miski – miękka i niedrapiąca. Wnętrze miseczek jest miękkie i przyjemne dla skóry. Pod tym względem ideał, nie przez przypadek wybrałam Kamilkę jako stanik na sześciogodzinną podróż autobusem :).

Cena: 5,5! 


Skala pięciogwiazdkowa jest za mała dla Kamilki – kosztuje ona bowiem niespełna 70 zł bez żadnych przecen. Za stanik w takiej rozmiarówce, w dobrej konstrukcji i z niezłych materiałów jest to niemal wymarzona cena (choć wiem, że zawsze chciałybyśmy jeszcze niższe ceny ). Mam nadzieję, że Change nie będzie brało przykładu z innych producentów i nie podniesie cen, bo 70 zł za taki codzienny biustonosz z pewnością zachęci wiele pań do zakupu.

Do kompletu:
Do kompletu mam śliczne, klasyczne figi w rozmiarze… 36. Bardzo optymistyczna rozmiarówka, przyznam, bo mierzę ok. 103 cm w najszerszym miejscu bioder. Materiał fig jest po prostu bardzo rozciągliwy i w 38 zwyczajnie czułam się niepewnie (po zmierzeniu nawet do głowy nie przyszłoby mi mierzyć 40, chyba by spadły). Podejrzewam, że na mniejszej pupie ten rozmiar nie zsuwałby się, ale ja nie przepadam za majtkami ani zbyt luźnymi, ani zbyt ciasnymi. W tym 36 jest mi dość wygodnie. Całe szczęście, że Change produkuje także rozmiar 34, choć przy tej wielkości pewnie wiele pań nie pogardziłoby rozmiarem 32 :) Figi są bardzo wygodne, z miękkiego, miłego materiału. Do kompletu można nabyć także szorty lub stringi.

gatki

Podsumowując – Camille to naprawdę udany model w przystępnej cenie. Materiały nie powalają z nóg, ale też nie można mówić o złej jakości. Konstrukcję zaliczam do tych dobrych. Z czystym sumieniem polecam ten model, zwłaszcza tym Czytelniczkom, które chciałyby kupić coś nieco tańszego.

20:33, miss-alchemist , Recenzja
Link Komentarze (3) »
sobota, 08 września 2012

Kiedy ostatnio pisałam o Change of Scandinavia, biustonosze tej marki można było kupić tylko w ich sklepie firmowym w Łodzi. Na dzień dzisiejszy można jednak je nabyć w sklepie internetowym Intymna, a chodzą słuchy, że Change powoli wchodzi do „naszych” sklepów stacjonarnych. 

Wybrałam się zatem do łódzkiego salonu, żeby zapoznać się z pierwszymi modelami, które wchodzą w skład jesiennej kolekcji Change w roku 2012. Oczywiście, zabrałam ze sobą aparat i oto zamierzam zaprezentować efekty :)

Codzienniaki w niecodziennym kolorze

Zacznę od tego, co najzwyczajniejsze, czyli od dwóch gładziochów o tym samym imieniu, lecz innym kroju.

Jasmine, bo tak nazywa się ten codzienniak, możemy kupić w dwóch wersjach – bezszwowej oraz z jednym pionowym szwem. Kolor na tę jesień nazywa się Vintage Cherry i jest wyjątkowo niewdzięczny dla aparatu :) Na zdjęciach producenta prezentuje się tak:



Natomiast na moich wyszedł zdecydowanie cieplejszy, bliżej czerwieni. Na dzień dzisiejszy trudno mi powiedzieć, które zdjęcia lepiej oddają kolor.
W obu wersjach biustonosz ma dość szerokie fiszbiny oraz płytkie miski. Wersja z jednym pionowym szwem jest bardzo delikatnie usztywniona, gąbeczka dosyć miękka, kształt nadaje raczej naturalny. Dla mnie nieco zbyt szeroko rozstawione miseczki, ale krzywdy biustowi z pewnością nie zrobił, nie daje jednak ani imponującego efektu dekoltowego, ani z profilu. Niewątpliwym atutem modelu jest jego niewyczuwalność.
Wersja bezszwowa ma nielubiane przeze mnie wiszące fiszbiny. Miski są szerokie i płytkie, czyli po prostu nie na mój biust, ale dla stożkowych biustów o szerokiej podstawie mogą się sprawdzić. Uwaga, ścisły obwód!
Rozmiarówka (wersja padded): 60C-H, 65C-J, 70B-J, 75B-J, 80-B-H, 85B-H
Wersja bezszwowca: 60A-H, 65A-H, 70A-H, 75A-H, 80B-G, 85B-G
Uwaga! Rozmiarówka jest zbliżona do europejskiej (w tabeli poszczególne rozmiary oddalone są co 2 cm), występuje jednak dodatkowo miseczka DD.
Modele te nie mają żadnych ozdobników, natomiast w wersji t-shirt możemy skorzystać z opcji przepięcia ramiączek na szyję. W wersji z pionowym szwem ramiączka proste, za to regulowane na całej długości.
Do kompletu trzy rodzaje majtek: stringi, tai (figi) oraz hipster (szorty) w zakresie rozmiarowym 34-46.

Dekolty na wieczorowo i na cukierkowo

Fioletowa Rita występuje w kroju plunge, z dodatkowym efektem push-up w mniejszych miskach. Spokojnie, to tylko wyjmowane wkładki, nieco jednak grubsze, niż w większych rozmiarach. Kieszonki są wszyte w każdym rozmiarze – można korygować asymetrię. Plunge od Change mają dość otwarte miski (choć nie całkowicie) oraz węższe fiszbiny, niż wyżej opisane modele. Fiszbiny na mostku dość niskie, jak na plunge przystało, w mniejszych rozmiarach miseczki nieco bardziej wycięte. W każdym z modeli na tym kroju można przepinać ramiączka (o czym nieco później).


Rita ma odcień ciemnego fioletu, choć wg mnie jest w nim nieco więcej czerwieni, niż sugerowałyby zdjęcia katalogowe. Kolor nazywa się Pinot Noir. Ramiączka oraz mostek Rity zdobią kokardki w kropeczki. Szczególną uwagę zwracam na łączenie ramiączek z miseczką.



Zakres rozmiarów: 60C-G, 65B-I, 70A-I, 75A-I, 80-B-I, 85B-H. Efekt push-up ma występować w rozmiarach: 60C-G, 65B-F, 70A-E, 75A-DD, 80B-D, 85B-C.
Do kompletu trzy rodzaje majtek: stringi, tai (figi) oraz hipster (szorty) w zakresie rozmiarowym 34-46.

Zupełnie odmienna jest natomiast Ada w kolorze Angelwing Print. Znów mam rozterkę, jeśli chodzi o zdjęcie z packshotu a moje, albowiem na tym pierwszym Ada wyszła niemal całkowicie biała, natomiast mój aparat uparcie nadawał jej sporo różowego odcienia. W rzeczywistości jest po prostu kremowa :)



Ada dostępna jest w dwóch krojach – plunge oraz full-shaper. O tym pierwszym pisałam już w przypadku Rity, zatem przydałoby się parę słów na temat wersji drugiej.


Full-shaper będący minimizerem. Jest całkowicie miękki, ma cięcia zbliżone do brytyjskich balkonetek. W tym kroju mam swój kostium kąpielowy i bynajmniej nie zauważyłam efektu pomniejszania, ale na większym biuście można już go zauważyć. W tym kroju znajdą się większe miseczki (do K), ale kosztem, niestety, początku tabelki. Zakres rozmiarów: 65E-I, 70DD-K, 75D-K, 80D-K, 85DD-K, 90E-J

O detalach słów, a raczej zdjęć kilka:




Do kompletu trzy rodzaje majtek: stringi, tai (figi) oraz hipster (szorty) w zakresie rozmiarowym 34-46.

A na deser – smakołyk!

Nie przez przypadek zostawiłam Camille na sam koniec. To moja zdecydowana faworytka. Camille na tę jesień występuje w pięknym, szarofioletowym odcieniu Charcoal, krój plunge. Niesamowicie trudno oddać ten kolor, bo wiele zależy od oświetlenia – na pierwszy rzut oka biustonosz jest po prostu popielaty, ale ma w sobie sporo fioletowych nut.


Rozmiarowo tak, jak poprzednie plunge. Camille Nadaje się pod gładkie bluzki ze względu na materiał misek, nie poskąpiono jednak ozdób w postaci koronki na dole obwodu oraz kokardki na mostku.


Do kompletu trzy rodzaje majtek: stringi, tai (figi) oraz hipster (szorty) w zakresie rozmiarowym 34-46.

Camille to także model z kolekcji bazowej, gdzie do tej pory pojawiała się w wersji czarnej i białej. Od tego sezonu pokazała się także wersja beżowa – odcień nazwany Warm Sand. Określiłabym go raczej „szarawym piaskiem”, niezłym dla bladych osób.



W bazówce Camille ma jednak inne kroje: plunge shaper oraz padded low. Zacznijmy zatem od tego pierwszego, który widnieje na zdjęciach powyżej. Od kroju plunge na pierwszy rzut oka nie różni się zbytnio, dopiero analiza szwów oraz zmierzenie daje pewien obraz:


Plunge shaper (po prawej) jest wyżej zabudowany przy ramiączku oraz ma nieco wyższy mostek. Podczas mierzenia okazało się także, że jego konstrukcja jest nieco bardziej zamknięta – niewiele, ale wystarczająco, bym nie mogła dobrać rozmiaru w tym kroju. Niestety, ciął mi pierś krawędzią przy mostku nawet przy zbyt dużej misce. Myślę, że ten krój lepiej sprawdzi się na nieco lejących się oraz lekko rozstawionych biustach. Zakres rozmiarów: 65-85 A-H

Natomiast padded low, czyli usztywniana balkonetka z obniżonym mostkiem, awansował zdecydowanie na pierwsze miejsce w moim rankingu biustonoszy Change. Spójrzcie same:



Tak, pionowy szew i otwarty górą krój to jest to, co tygryski lubią najbardziej. W Kamilce odpowiada mi także skromna stylistyka (niedużo ozdób, ale też nie całkiem gładki), niski mostek oraz miękka, cienka gąbka. Fiszbiny z tych nieco szerszych, w środku misek kieszonki na wkładki do korekty asymetrii. Kieszonki są z bardzo cieniutkiego, delikatnego materiału i nie przebijają przez miskę.
Camille we wszystkich wersjach to moja zdecydowana faworytka, dlatego niedługo przeczytacie o niej jeszcze więcej :)

O ramiączkach słów kilka

Nie przez przypadek postanowiłam systemowi ramiączek poświęcić osobny akapit. Pisałam bowiem, że ramiączka w modelach plunge można zapinać jako halterneck, bo mogło niektóre Czytelniczki wprowadzić w konsternację – przecież nie są odpinane przy miseczkach? Change zrezygnował z tych haczyków z przodu na rzecz większej ilości z tyłu.
Dlatego też ramiączka plunge składają się z dwóch części – ozdobnej oraz regulowanej, która jest odpinana z tyłu. Część ozdobna nie jest jednak przymocowana do regulowanej na stałe, lecz na haczyk. Żeby było ciekawiej, lewe ramiączko różni się od prawego – jedno ma haczyk, a drugie – pętelkę. Efekt jest taki:



Co jednak, gdy ramiączka są za krótkie (część ozdobna jest bowiem dość krótka)? O tym projektanci też pomyśleli, dołączając do biustonosza regulowaną dopinkę do ramiączek:


Jeśli komuś brakuje tej dopinki, może skorzystać także drugiej części jednego z ramiączek:


Prawda, że sprytny system? Minusem tego rozwiązania jest możliwość wpadnięcia pomiędzy długości – np. ramiączka bez dopinki zbyt krótkie, z dopinką zbyt długie. Ich materiał jest jednak lekko elastyczny, co powinno niwelować skutki tego przeskoku.

To nie koniec

Kolekcja, którą przedstawiam, to kolekcja aktualna – jesień 2012. Nie są to zatem zapowiedzi, lecz to, co już dostępne w sklepie. I tutaj dobra wiadomość – to nie koniec modeli na tę jesień, pojawią się bowiem nieco później, o czym oczywiście napiszę. Mam nadzieję, że na przyszłe sezony będę mogła umieszczać już zapowiedzi z odpowiednim wyprzedzeniem (na wiosnę 2013 nie zdążyłam, niestety, ale następne kolekcje postaram się upolować).

Do tego zalecam czytać SmallCup, bo niedługo kilka słów więcej na temat Kamilki :)

Zapraszam do przejrzenia galerii zdjęć:

 

sobota, 25 sierpnia 2012

ms1

Brafitting w Polsce ma się coraz lepiej – w stolicy mamy do wyboru już kilkanaście sklepów oferujących biustonosze w szerokiej gamie rozmiarów oraz usługę ich doboru. Jak to jednak wygląda w mniejszych miastach?
Wybierzmy się zatem w wirtualną (na razie ;)) podróż do Stalowej Woli – niedużego miasta w województwie podkarpackim. Spoglądając na Stanikową Mapę Świata łatwo można zauważyć, że region ten nie obfituje w sklepy oferujące szeroką rozmiarówkę biustonoszy. Stalowowolanki, chcąc dobrać sobie rozmiar, musiały wybrać się w podróż do Rzeszowa lub Biłgoraja. To się jednak zmieniło pod koniec kwietnia tego roku – w Stalowej Woli powstał sklep Magia Stanika, założony przez Magdę Skrzeszewską. Odwiedziłam ją niejednokrotnie tego lata, a ostatnio przeprowadziłam wywiad, by przybliżyć Wam właścicielkę oraz sklep :)

ms2

Sklep Magia Stanika znajduje się w Domu Rzemiosła w okolicach stalowowolskiego rynku, przy ulicy Okulickiego (wejście od strony targu). Ze względu na mnogość szyldów i reklam trzeba się przyjrzeć, by go nie przeoczyć, chociaż całkowicie schowany też nie jest.
Lokal jest niewielki, lecz zmyślnie urządzony – znalazło się miejsce nie tylko na biustonosze i dwie przymierzalnie, ale także na kącik, gdzie można napić się kawy czy wody oraz poprzeglądać najnowsze katalogi bielizny. Ściany zdobią grafiki, można także dokładnie przyjrzeć się dyplomowi z kursu, który ukończyła właścicielka.
W sklepie obecne są zarówno marki brytyjskie (Panache, Freya, Fantasie, Gossard) jak i polskie (Dalia, Kris Line, Onlyher, Comexim, Agio, Ava). W ofercie, oprócz żelaznej bazówki, są też kolejkcje sezonowe oraz stroje kąpielowe. Magia Stanika oferuje wybór obwodów już od 60, miseczek natomiast od A do K (a nawet do Ł oferowanego przez Dalię).

A co do opowiedzenia o swoim sklepie ma Magda?

ms3Small Cup: Zacznijmy standardowo – skąd w ogóle pomysł na sklep z usługą brafittingu?

Magda Skrzeszewska: Myślę, że w przypadku sklepu o takiej specjalizacji, pomysł często wynika z problemów, jakie same spotykamy na stanikowej drodze. Ja takie problemy miałam, choć wydawałoby się, że nie powinnam. Zawsze sądziłam, że mam biust przeciętnej wielkości i „odzianie” go nie powinno być większym problemem.. a jednak było. Coś zawsze mi przeszkadzało – tu za mało, tam za luźno. W ciągu dnia wielokrotnie poprawiałam miski, bo biust z nich wyskakiwał. Zakup biustonosza polegał na wyborze mniejszego zła. Musiałam skracać obwody, a i tak stanik nigdy nie robił jakiegoś szałowego efektu. Później przyszła ciąża, jedna, druga… Wtedy okazało się, że biust urósł i już zupełnie nic na mnie nie leży. Zaczęłam szukać w Internecie – tak trafiłam na Lobby Biuściastych oraz Balkonetkę. Odkryłam swój prawdziwy rozmiar.
Zastanawiałam się, jak z zakupem bielizny radzą sobie kobiety, które mają większy biust... Bo skoro ja z moim 70E mam takie problemy, to dla nich zakup czegokolwiek pasującego musi graniczyć z cudem. Zaczęłam lobbowanie wśród koleżanek, ostanikowałam mamę, ciotki, siostrę.. Stwierdziłam, że byłby to fajny pomysł na biznes, w Stalowej Woli nie było takiego sklepu. Wtedy był problem z dostaniem czegokolwiek w obwodzie poniżej 70 czy z miskami większymi od D. Gdy zajęłam się wychowaniem dzieci, pomysł czasowo umarł. Dzieci rosły, a ja wiedziałam już, że do wyuczonego zawodu nigdy nie wrócę. W ciągu jednego miesiąca znalazłam lokal i zdecydowałam się na otwarcie sklepu.

ms4S.C.: Nie bałaś się otwierać sklepu w tak małej, niezbyt bogatej miejscowości jak Stalowa Wola?

M.S.: Bałam się, bardzo się bałam. Mój entuzjazm studził mąż, który był sponsorem całego przedsięwzięcia. Próbował analizować rynek pod każdym możliwym względem. W końcu stwierdziliśmy, że jeśli teraz nie zaryzykujemy, to ktoś zrobi to za nas, a ja chciałam być pierwsza. Zaryzykowaliśmy… No i chyba się udało. Powoli sklep się rozkręca. Mieszkanki Stalowej Woli są bardzo zaciekawione, przychodzą, pytają. Jeśli już klientka trafi do przymierzalni, to zazwyczaj wychodzi z zakupem.

S.C.: Co najbardziej lubisz w prowadzeniu sklepu?

M.S.: Może zacznę od tego, czego nie lubię (śmiech). Nie lubię odwieszania staników na miejsce, nie cierpię tego! Lubię natomiast ten moment, kiedy już dobierzemy rozmiar, zakładamy koszulkę, by zobaczyć efekt – klientka się cieszy, mówi, że ma talię albo że ma biust, albo że jest szczupła. Ostatnio miałam klientkę, która po ostanikowaniu tańczyła :) Lubię też, kiedy zostawia swój stary biustonosz w koszu na śmieci, to też jest bardzo fajne.

S.C.: Co masz w swoim sklepie dla małobiuściastych?

M.S.: Mam coraz więcej, bo w dniu otwarcia nie miałam praktycznie nic. Oczywiście są magiczne Onlyherki, mam także Gossardy, Agio – wszystkie bardzo fajnie się sprzedają, zarówno te z wypełnieniami, jak i bez.

ms5S.C.: Dużo małobiuściastych odwiedza Twój sklep?

M.S.: Dużo, zwłaszcza bardzo szczupłych. Zazwyczaj chcą coś w rozmiarze 75A. Później okazuje się, że ich prawidłowy rozmiar jest zupełnie inny. Często są bardzo zaskoczone, szczególnie tym, że ktokolwiek szyje obwody poniżej 70 centymetrów i że taki obwód powinny nosić. Opowiadają, że gdy 75A nie pasuje, często biorą rozmiar 80A – czyli zupełnie nie w tę stronę. Niestety, często dlatego, że taki rozmiar proponuje im ekspedientka. Zwiększają obwód, co jest absurdalne, gdy czasem mają pod biustem 62, 63, 65 centymetrów – a przychodzą do mnie w osiemdziesiątkach.

S.C.: Czego Ci życzyć na przyszłość?

M.S.: Chciałabym mieć więcej staników (śmiech). Więcej, więcej! Więcej marek, no i więcej klientek.

S.C.: W takim razie Small Cup życzy powodzenia. Dzięki za rozmowę ;)

Z okazji ten notki sklep Magia Stanika oferuje Czytelniczkom Small Cup 15% zniżki na wszystkie nieprzecenione biustonosze do końca przyszłego tygodnia (tj. do 1.09. włącznie). Hasło do oferty to jak zwykle „Small Cup”. Godziny otwarcia sklepu: pn-pt. 10-17, sob. 10-14.

Serdecznie zapraszam do przejrzenia galerii zdjęć:

 

22:01, miss-alchemist , Zakupowy raj
Link Komentarze (3) »
wtorek, 07 sierpnia 2012

 

„Agio tkwi w szczegółach” – tak oto reklamuje się dość młoda na polskim rynku bieliźnianym marka Agio, którą chciałabym dzisiaj Wam przedstawić. Hasło zresztą nieprzypadkowe, o czym za chwilę – zanim przejdziemy do detali, zacznijmy od ogólników.

Agio obecne jest na naszym rynku zaledwie od trzech lat. Marka jeszcze nie zdobyła popularności na forach Lobby Małobiuściastych czy Balkonetce, ale pojawiła się w wielu sklepach stacjonarnych, wypełniając pewną lukę, jaką są małe miseczki. Oczywiście, są także modele przeznaczone dla biustów średnich, sięgające miseczki F, ale Agio skupia się jednak na modelach eksponujących mniejszy biust.

Katalog na wiosnę/lato 2012 prezentuje kolekcję składającą się głównie z biustonoszy typu push-up z różnymi rodzajami wypełnień. Zdaję sobie sprawę, iż krój ten niekoniecznie jest popularny wśród stanikomaniaczek internetowych, ale zapewniam, że w sklepach stacjonarnych wiele pań z mniejszym biustem życzy sobie właśnie takiego biustonosza. Agio wychodzi klientkom naprzeciw, proponując biustonosze typu push-up, w którym ważną rolę odgrywa nie tylko dobrze pomyślana wkładka, ale także konstrukcja fiszbin, misek i obwodu. Push-up Agio dzielą się na kilka rodzajów, które różnią się m.in. kształtem wkładki, a niektóre zastosowane rozwiązania są naprawdę ciekawe :). Niektóre modele mają wyjmowane wkładki, inne wbudowane na stałe, różne są także wypełnienia (od tradycyjnych żelowe). Firma posługuje się rozmiarówką kontynentalną – z tego, co jednak mierzyłam, miseczki wypadają mniejsze, niż zazwyczaj (choć trudno mówić o „zazwyczaj” w przypadku marek polskich, w których rozmiarówka bywa naprawdę losowa).

W pewne zakłopotanie wprowadziło mnie nazewnictwo – modele nie mają swoich imion, lecz kody. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni, albowiem w gąszczu znaków i cyferek można się pogubić, a biustonosze jak najbardziej zasługują na własne imiona :) Dodatkowo katalog prezentuje równie interesującą bieliznę męską, nie będziemy się jednak nią dzisiaj zajmować ;)

Zacznijmy od kategorii Magic-up, na pierwszy rzut modele, których nie widziałam na żywo, a następnie smaczki :)

Model DB-954 występuje w trzech bazowych kolorach – czerni, bieli oraz jasnym beżu. W zależności od koloru model ten jest dostępny w różnych rozmiarach.


Rozmiarówka okrojona jest w bieli: 70A-E, 75A-D, 80B-C. W beżu jest już lepiej: 65C-E, 70A-F, 75A-E, 80B-C, 85B. Ciekawie jest z czernią – w obwodzie 65 występuje miseczka G, w pozostałych natomiast tak jak w przypadku beżu. Trudno mi się rozeznać w tychże zawirowaniach – mimo wszystkie rozmiarówka mogłaby być jednolita.

Model DB-9106 występuje w wersji jasnej oraz czarnej z jasnymi wstawkami. Urody odmówić mu nie można z całą pewnością, pewnym minusem pozostaje ograniczona rozmiarówka – obwody dopiero od 70, miseczki od B.

Rozmiarówką satysfakcjonuje natomiast DB-9107, występujący w kolorze koralowym oraz granatowym: 65C-E, 70B-E, 75A-E, 80B-C. Ten model miałam okazji oglądać na żywo.


Obwód jest dość ścisły, nie ma potrzeby zaniżania, miseczki wypadają dość małe, albowiem nie mieszczę się w nim w noszone zwykle w polskiej rozmiarówce 65E. Jest to wiadomość dobra dla tych, dla których rozmiar 65C jest zazwyczaj za duży – w przypadku Agio okaże się zapewne dobry :). A jest to dość dobrze pomyślana konstrukcja, fiszbiny w tym rozmiarze mają odpowiednią szerokość. W moim przypadku pewnym kompromisem pozostaje 70E, ze względu na dość ścisły obwód. Szkoda, że model nie występuje w rozmiarze 65F, tym bardziej, że nie jest to konstrukcja daleka od 70E :) Polecam jednak zwrócić uwagę na szczegóły:


Urocza kokardka na mostku jest pluszowa – absolutne słodkości.


Kropeczki na misce również są mechate jak kokardka, ramiączka wykończone koronką jak brzeg miski. Haczyk od odczepianego ramiączka również dopasowany kolorystycznie.

DB-9108 występuje w bieli oraz czerwieni.


Od poprzednich modeli różni go m.in. fakt posiadania dolnej taśmy obwodu – w tamtych fiszbiny są wiszące. Nie ukrywam, że nie jestem zwolenniczką fiszbin wiszących ze względu na wygodę, jak i mniejszą stabilność konstrukcji, dlatego też DB-9108 jest dla mnie jednym z faworytów kolekcji – niestety, nie ma dla mnie rozmiaru.

Rozmiary: 65C-E, 70A-D, 75A-C. Miseczki wypadają jak w poprzednim modelu.

Ponownie mojemu oku nie mogły umknąć detale. Kokardka na mostku jest z delikatnej tasiemki koronkowej:


Brzeg miski wykończony koronką:


Wnętrze miski wygląda tak:


Wkładka jest lekko wypukła, ale bardzo miękka – nie jest to gąbka, lecz delikatny żel. Z tego też względu biustonosze Magic-up nadają się nie tylko na specjalne okazje, ale także można je nosić na co dzień – są lekkie, a wypełnienie dostosowuje się do kształtu piersi.

Jednym z moich ulubieńców został DB-926 w kolorze czarnym. Występuje on również w bieli, ale ta wersja nie ma już tego uroku, co czarna.


Rozmiarówka ma się następująco: 65C-E, 70A-F, 75A-D, 80C. Obwód jest dosyć ścisły, nie wymaga raczej zaniżania, miseczki natomiast dość małe – znów nie zmieściłam się w 65E. Małobiuściaste noszące zazwyczaj 65B mogą spróbować 65C w tym modelu.

Fiszbiny w DB-926 są wiszące (konstrukcyjnie nie są w niczym gorsze, ale osobiście wolę jednak wbudowane w obwód), ale ze względu na urok tego stanika gotowa jestem mu to wybaczyć. Przemawia do mnie wizualnie – lubię kontrasty i prostotę. Czas na detale:



Szerokość ramiączek jest zależna od rozmiaru – tutaj porównanie 65C oraz 70E. W tym pierwszym przypadku są naprawdę cieniutkie. Są także odpinane, co umożliwia dopięcie innych ramiączek. Przepięcie na krzyż czy zapięcie na szyi raczej nie sprawdzi się ze względu na możliwe odkształcenie dość sztywnej miseczki.|
Koronkowa kokardka na mostku przypomina tę z modelu DB-9108. Podobne jest także wypełnienie.

DB-9109 to triple push-up, przeznaczony do zadań specjalnych. Posiada potrójną wkładkę, mocno wypychającą do dekoltu, wypełnienie jest nieco większe niż w pozostałych modelach. Dlatego traktuję go jako „agenta do zadań specjalnych”, nie zaś jako biustonosz codzienny – nie mam przekonania, czy dobrze czułabym się z takim efektem na co dzień ;). Jest jednak dość lekki i wygodny (wypełnienie jest miękkie) i dla zwolenniczek mocnego zebrania nie tylko w sytuacjach wyjątkowych może pełnić także rolę biustonosza codziennego.


Gładzioch ten występuje w bieli oraz w wyjątkowo ładnym, złotawym, ciepłym beżu widocznym na zdjęciach. Rozmiarówka ma się następująco: 65C-E, 70B-D, 75A-D, 80B-C. Brzeg miski od wewnątrz wykończony falbanką.

Na mostku kokardka – znów „mechata”, tym razem jednak dodatkowo przyozdobiona błyskotką:


Ramiączka również są wykończone falbanką:


 

Najnowszym rozwiązaniem Agio jest model Smart Memory Push-up. Zgodnie z opisem producenta, miski wykonane są z pianki reagującej na temperaturę ciała i dostosowującej się do kształtu piersi.


Model ten dostępny jest w wersji błękitnej oraz jasnobrązowej. Dostępne rozmiary: 65C-E, 70A-E, 75A-E.

Faktycznie, Smart Memory Push-up jest bardzo miękki i miły w dotyku – aż bałam się go ścisnąć, czy pianka nazbyt nie zareaguje na moje palce :). Niestety, nie miałam możliwości zmierzyć go w prawidłowym rozmiarze (65E okazało się, niestety, za małe, tak jak w przypadku poprzednich modeli). Myślę, że spokojnie może służyć jako biustonosz codzienny – wkładka nie jest wypukła i nie będzie uciskać piersi. Fakt, że pianka dostosowuje się do piersi sprawia, że Smart Memory może okazać się świetnym wyborem w przypadku asymetrii.


Ponownie pragnę zwrócić uwagę na szczegóły:



Na stronie producenta możemy jeszcze zajrzeć do sklepu internetowego – tam można obejrzeć modele w innych krojach, niedostępne w katalogu.

Przykładowo, Agio posiada krój, który nazywa balkonetką, ale nie ma nic wspólnego z balkonetkami opisywanymi przeze mnie w poprzedniej notce :) Balkonetki Agio można nosić bez ramiączek, podszyte są silikonem i posiadają wyjmowaną wkładkę push-up. Niektóre z nich również występują w rozmiarze 65C, trudno mi jednak powiedzieć o nich cokolwiek więcej, albowiem nie widziałam ich na żywo.

Dla biustów średnich Agio oferuje biustonosze usztywniane, występujące np. w rozmiarze 65F czy 65G. Niestety, i o tych modelach nie jestem w stanie podać bardziej wyczerpujących informacji, zapraszam jednak do obejrzenia ich na stronie producenta.

Ciekawostką są miękusy bezfiszbinowe, występujące w bardzo okrojonej rozmiarówce, ale mające np. rozmiar 65B. Nie wyglądają jednak na „podtrzymywacze” ;) Jest też model miękki na fiszbine, od rozmiaru 65D.

Czym wyróżnia się Agio? Na pewno rozmiarówką – mamy w niej bowiem rozmiar 65C wypadający jak 65B, zatem jest to pewna alternatywa dla małobiuściastych. Na plus można wyróżnić konstrukcje na tle push-upów innych producentów. Wkładki są dość przemyślane, fiszbiny odpowiednio szerokie – w dobrze dopasowanym rozmiarze biustonosze te nie powinny uciskać ani zgniatać piersi, co często występuje w modelach tego typu. Dodatkowo obwody Agio są dosyć ścisłe i pracujące.
Na pewno na plus można wyróżnić dbałość o szczegóły – dopasowane kolorystycznie zapięcia, wykończenia, ozdoby, nawet metka z nazwą firmy.

Czego brakuje? Poszerzenia rozmiarówki… w górę :) W wymienionych przeze mnie modelach przede wszystkim dziwi mnie fakt, że mamy dostęp do rozmiaru 70E, czasem nawet 70F, nie ma zaś 65F, które jest podobne objętościowo. Być może dziewczyny z biustem średnim już nie chcą nosić push-upów? Przydałby się także w niektórych przypadkach obwód 60 – bardzo wiele dziewczyn o małych biustach jest jednocześnie bardzo szczupłych i nawet ścisła 65 może okazać się za luźna.
Dla małych biustów nieco mniej jest modeli usztywnianych bez wkładki push-up. Niektóre modele usztywniane występują dopiero od 65F, choć są i takie w 65C. Szkoda, że nie ma ich w najnowszym katalogu, nie wiem niestety także, jak się układają na żywo. Mam nadzieję, że Agio jeszcze poszerzy swoją ofertę w tym zakresie.
Przydałyby się także nazwy dla modeli – kody złożone z liter i cyfr są trudne do zapamiętania.

Trzymam kciuki za rozwój Agio – mam nadzieję, że następne kolekcje będą poszerzone o nowe kroje i nowe rozmiary :) Sama, co prawda, nie noszę biustonoszy typu push-up, ale może część Czytelniczek jest jednak nimi zainteresowana, a trudno im znaleźć dobrą konstrukcję? Może warto przyjrzeć się bliżej Agio?

Zapraszam do przejrzenia galerii: