Mitologia i wiedza

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Czyli jak ewoluował bra-fitting przez ostatnie kilka lat
(Artykuł całkowicie subiektywny, na podstawie obserwacji i doświadczeń własnych)

Dawno, dawno temu – czyli w czasach gdy odkryłam Lobby Biuściastych i świat dopasowanych staników – najpopularniejszym hasłem było stwierdzenie, że nie da się dobrać zbyt ciasnego stanika – bo takiego nie damy rady zapiąć na plecach.
Że nowy stanik powinnyśmy móc zapiąć na ostatnią, najluźniejszą haftkę, w razie niewygody dopiąć przedłużkę, a poza tym przyzwyczaić się i czekać na jego łaskawe rozciągnięcie ;-)
Osobiście usłyszałam takie stwierdzenie w przymierzalni sklepu oferującego profesjonalny bra-fitting, usłyszałam również „ten stanik jest na Panią za luźny, bo zapięła się Pani na drugą haftkę
Istniało jeszcze kilka takich perełek, a także absolutny dogmat braku „bułeczek” i niewcinania się brzegu miseczki – który, często, także z braku odpowiednich krojów i niewielkiej oferty biustonoszy proponowanych stacjonarnie, prowadził do dobierania zbyt dużych, naciągniętych obwodem i ramiączkami miseczek, o fiszbinach celujących daleeko w plecy… Szczególnie często zdarzało się to u małobiuściastych, którym nie zawsze pasuje krój balkonetki .

Spróbuję tutaj podsumować wszystkie kwestie prawidłowego dobierania stanika, które stworzyłyśmy i odkryłyśmy przez kilka lat istnienia ruchu biuściastych i małobiuściastych, a które służyć mają naszemu dobremu samopoczuciu i maksymalnej wygodzie.

 

OBWÓD

Chcę obalić mit, że obwód powinien być maksymalnie ciasny.
Niestety, da się kupić zbyt ciasny stanik, który nie będzie się nadawał do normalnego funkcjonowania, będzie się wrzynał i zostawiał krwiste lub sine ślady…
Zaniżenie obwodu (w stanikach o standardowej rozciągliwości) o 10 lub więcej centymetrów w stosunku do naszego pomiaru „ciasno pod biustem” uważam za zbytnią nadgorliwość, zwłaszcza wśród małobiuściastych.
Dodatkowo, mocno naciągnięty obwód traci swoje właściwości, staje się sznurkowaty, traci elastyczność, szybko się niszczy i wiotczeje.
Dlatego, po pierwsze, obwód powinien być wygodny.
Ma być na tyle ciasny, żeby nie przesuwał się po ciele, ale na tyle luźny, żebyśmy nie czuły większego oporu i dyskomfortu biorąc naprawdę głęboki wdech. Nie zawsze sprawdza się zasada odciągania od pleców na odległość „dwóch palców”, czy możliwości zapięcia jedynie na najluźniejszą haftkę. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że taki obwód może być całkiem nieprzyjemny w użytkowaniu. Minęły już czasy obowiązkowych gorsetów i miażdżenia żeber – teraz postawmy na prawdziwą wygodę :)
Obecnie, na rynku pojawiło się wiele staników o dobrze pracujących, ścisłych, dobrych jakościowo obwodach – nie da się więc stworzyć ogólnej reguły o konieczności zaniżenia obwodu o 5 czy 10 centymetrów. W zależności od naszej osobistej ściśliwości, głębokości wdechu, miękkości ciałka a także obwodu stanika możemy wziąć obwód zaniżony do najbliższej piątki, zbliżony do naszego wymiaru lub nawet zawyżony o oczko (w przypadku bardzo ścisłych staników).
I tak osoba, mająca około 70 cm pod biustem może się dobrze czuć zarówno w stanikach w obwodzie 65, jak i 70tce czy nawet czasami 75tce
Podstawową zasadą jest więc MIERZYĆ!
I skupić się na odczuciach własnego ciała – stanik lekko cisnący w przymierzalni może się okazać dusicielem w codziennym funkcjonowaniu.
Czasami, może się zdarzyć tak, że obwód który trzyma się idealnie poziomo na plecach, może być już dla nas odczuwalnie za ciasny – dlatego, jeżeli stanik leciutko podjeżdża na plecach, ale pod biustem fiszbiny pozostają nieruchomo (także po podniesieniu rąk do góry) i zapewnia nam uczucie podtrzymania – możemy się zgodzić na taki kompromis.


MISECZKI

Obalam mit, że lepsza za duża miseczka niż zbyt mała.
Najlepsza jest miseczka… idealna :)

Zbyt duża, luźna miseczka nie podtrzymuje piersi, marszczy się – często ulegamy wtedy pokusie mocniejszego podciągnięcia ramiączek czy zapięcia obwodu ciaśniej – co rozciąga fiszbiny i powoduje wrzynanie się ramiączek w okolicach pach. Nie jest to wygodne, może być bolesne, może powodować wbijanie się fiszbin (na mostku, pod pachą albo nawet na całej długości), czy pozostawiać brzydkie, brązowe ślady od zbyt mocno napiętych ramiączek. Często także za duża miseczka ma zbyt szerokie fiszbiny – co również może powodować dyskomfort. (Więcej o fiszbinach będzie niżej, w oddzielnym akapicie)
Musimy także pogodzić się z faktem, że nie każdy krój miseczki będzie pasował do każdego kształtu i rodzaju biustu. (Notki o kształtach biustów i krojach miseczek: tu, tu, tu i tu)
Nie dla każdego będzie nadawał się krój plunge, małobiuściaste i stożkowate mogą mieć problem z dobraniem balkonetki, mniej jędrne biusty mogą się „przelewać” przez krawędź nisko zabudowanych half-cupów. Dlatego tak ważne jest, żeby oprócz dobrego rozmiaru miseczka miała odpowiedni dla nas krój.
Czyli znowu sobie zakrzyknę: MIERZYĆ!

Jeszcze dodam, własną, subiektywną opinię, że jeżeli wybieramy między miseczką minimalnie zbyt małą, gdzie na linii biustu tworzą się bułeczki (ale nie powoduje ona jeszcze wypychania tkanki piersi pod pachy) a miseczką z widocznym luzem – to lepiej wybrać tą mniejszą, zapewni nam lepsze podtrzymanie. Ale najlepiej spróbować innego modelu stanika ;-)
Pamiętajmy też, żeby nie wygarniać piersi maksymalnie i na siłę, tylko po to, żeby wypełnić zbyt głęboką miseczkę – ciało i tak wróci na swoje miejsce, stanik będzie niewygodny, a my tylko porozciągamy sobie delikatną skórę.

 

FISZBINY

Obalam mit, że fiszbina powinna celować w środek pachy.
Przyznam, że już dawno nie spotkałam się z tym wyznacznikiem dobrego dopasowania (na stronach o dopasowaniu stanika) – ale też wiem, że jeżeli ktoś będzie chciał dokładnie zbadać zasady bra-fittingu i przeczytać wszystko, co na ten temat zostało napisane – na pewno na takie stwierdzenie się natknie.
Otóż, fiszbina powinna… dokładnie okalać naszą pierś.
Czyli – ile wielkości i kształtów, tyle specyficznych potrzeb fiszbinowych.
Dla wielu dziewczyn, zwłaszcza małobiuściastych, fiszbina celująca w środek pachy będzie dużo za szeroka – i najprawdopodobniej niewygodna. Jeżeli nie wiesz, gdzie kończy się twoja pierś i czy fiszbiny są dobre – spróbuj stanąć przed lustrem i podnieść ręce do góry – linia odcisku fiszbiny powinna leżeć tuż za linią krągłości naszego biustu. Przy czym „tuż za” nie oznacza w odległości 1 czy 2cm ;-)
Dlatego, nawet, jeżeli miseczka naszego biustonosza jest idealna, ale fiszbiny zbyt szerokie lub zbyt wąskie – nie kupujmy takiego stanika – prawdopodobnie okaże się niewygodny.
Ze zdrowotnego punktu widzenia lepsze są fiszbiny odrobinę zbyt szerokie niż zbyt wąskie.

Drugim kryterium, będzie wysokość fiszbiny od strony pachy – nie może ona być zbyt wysoka, wbijać się w ciało wyciskając fałdki, „chomiczki” lub w ekstremalnych przypadkach kłuć w pachę – ale też, nie spełni swojej roli, gdy będzie zbyt niska, lub będzie mieć zbyt otwarty łuk – będzie „wypuszczać” wygarnięte piersi na wolność, pod pachy.

Przy ocenie fiszbin nie możemy też pominąć kwestii MOSTKA – musi on mieścić się między naszymi piersiami i nie może się w nie wbijać.
Pamiętajmy, że im bliżej siebie osadzone są nasze piersi tym mostek musi być węższy – i czasem niższy.
Ta zasada obowiązuje też dla krojów stanika – im mocniej stanik zbiera piersi z boków, tym węższy musi on mieć mostek – dlatego taka sama szerokość mostka może nam w różnych modelach pasować... lub nie.
Istnieją też dziewczyny, które nie mogą nosić staników w innym kroju niż plunge – ze względu na niewielką odległość pomiędzy piersiami.
Istnieją również takie, które będą potrzebować mostków szerokich, bo przy wąskich, w miseczkach od strony mostka będą się tworzyć puste „kieszonki”.
Czyli, powtórzę jak mantrę: MIERZYĆ!

I dodam jeszcze, że jakiejkolwiek szerokości i długości powinny być fiszbiny – muszą one być dla nas WYGODNE!

 

PRZYLEGANIE MOSTKA

Obalam mit, że mostek musi przylegać do ciała zawsze i bezwzględnie.
Owszem, powinien. Ale istnieją staniki i istnieją piersi przy których przyleganie mostka (mimo dobrze dobranego rozmiaru!) jest niemożliwe.
Jeżeli stanik jest wygodny, dobrze podtrzymuje i nie posiada innych (poza lekkim odstawaniem mostka) oznak złego dopasowania (w tym np. bułeczek sugerujących zbyt małą miskę) a mostek mieści się między piersiami i nie wbija się w nie - to nie ma większego problemu.
Czasami, przy bardzo blisko osadzonych piersiach przyleganie mostka jest wręcz niemożliwe lub po prostu bolesne.

 

PODSUMOWANIE

Jak widać, niestety, stanikologia nie jest nauką ścisłą, dlatego, każda z nas powinna (niestety, najczęściej metodą prób i błędów) poznać własne wymagania w kwestii estetyki i wygody – i przede wszystkim słuchać swojego ciała, tak, żeby móc dobrać stanik idealny dla siebie.
Skupmy się przede wszystkim na własnej wygodzie :-)
Na szczęście, sytuacja na rynku stanikowym poprawia się z roku na rok, możemy mierzyć i kupować coraz więcej dobrych jakościowo i konstrukcyjnie modeli. Możemy testować nowe marki i coraz rzadziej musimy godzić się na kompromisy - w kwestii estetyki i dopasowania.
Ja na przykład (pisałam, że będzie subiektywnie) nie wybieram już staników, które wyciskają mi wałeczki, „skrzydła” na plecach – przy szerokich ramionach i mocno rozszerzających się plecach (od linii podbiuścia w górę) wybieram staniki, które górną część obwodu mają skonstruowaną „anatomicznie” z górną krawędzią nieco szerszą niż dolną – pomaga mi to uzyskać zarówno efekt dobrego podtrzymania, jak i gładkości pleców.

Dodam jeszcze, że dobierając stanik warto wziąć pod uwagę kwestie takie jak własną wrażliwość na ściskanie, delikatną skórę, którą mogą drapać koronki, rodzaj wykonywanej pracy – np. przy pracy siedzącej będziemy potrzebować nieco szerszych obwodów, których taśma nie wrzyna się w brzuch pod piersiami, a jeżeli prowadzimy samochód, zwróćmy szczególną uwagę, czy ramiączka nie "odcinają nam ramion" przy wyciągnięciu rąk do przodu. Warto zwrócić nawet uwagę na porę roku – w upały niektórym zdarza się nieco puchnąć i potrzebują możliwości przepięcia biustonosza na luźniejszą haftkę. Warto mieć też w szufladzie staniki z różną głębokością miseczek – jeżeli nasz biust zmienia wielkość w zależności od momentu cyklu w którym się znajdujemy.

Polecam też przeczytanie zawsze bardzo aktualnego eseju Kasicy: "Przychodzi baba do bra-fitterki"

I już na pewno wiecie, co na zakończenie powtórzę…
MIERZYĆ!
I… jeszcze raz mierzyć :)

Wszystkiego Biuściastego!

niedziela, 11 marca 2012

Notka jest fotograficznym dopełnieniem i nawiązaniem do tego przewodnika: Merytoryki ciąg dalszy - Zakładamy biustonosz


Tym razem chciałam pokazać, krok po kroku i na żywym organizmie, jak dobrze założyć biustonosz. Na początku może się to wydawać skomplikowane, ale po kilku założeniach robimy to już automatycznie :)

 

KROK 1KROK 1
• Pochyl się i ułóż fiszbiny dokładnie pod biustem
• Zapnij biustonosz


 

KROK 2KROK 2
• Załóż ramiączka - powinny być lekko napięte
• Upewnij się, że obwód na plecach leży poziomo


 

KROK 3
KROK 3
• Chwyć za fiszbiny i potrząśnij nimi w prawo i lewo, tak żeby piersi ułożyły się w miseczkach


 

KROK 4KROK 4
Lekko odegnij i przytrzymaj fiszbinę. Wygarnij "zabłąkane" piersi delikatnym ruchem spod pachy w stronę miseczki


 

KROK 5
KROK 5
• Jeżeli tego potrzebujesz - wygarnij i ułóż piersi od strony mostka - tak, żeby nie były nigdzie przyciskane przez mostek stanika

• Leciutko podciągnij biustonosz, żeby upewnić się, że fiszbiny znajdują się bezpośrednio pod biustem


 

KROK 6
KROK 6
• Fiszbiny pod pachą "ustaw do pionu" - jedną ręką przytrzymaj wygarnięta pierś, żeby nie uciekała z miseczki, a drugą lekko podciągnij i ułóż fiszbiny


 

Dopiero teraz, po dokładnym założeniu biustonosza, możemy ocenić jego dopasowanie:
ocena dopasowania

Sprawdzamy:

• Czy jest nam wygodnie?
• Czy pierś ponad miseczką tworzy gładką linię?
• Czy miseczki nie odstają?
• Czy fiszbiny nie wbijają się w piersi w żadnym miejscu, tylko ładnie je okalają?
• Czy obwód trzyma się poziomo?
Czy ten stan utrzymuje się po kilku podskokach i poruszaniu rękami?

Mam nadzieję, że notka i zdjęcia okażą się pomocne, zwłaszcza w początkach "oświeconej stanikowej drogi".
Bardzo dziękuję mojej modelce - HP Turkus -Ewa Michalak za cierpliwość i współpracę ;)

czwartek, 26 stycznia 2012

Witam wszystkie czytelniczki.
Niedawno dołączyłam do grona autorek bloga i właśnie na waszych oczach debiutuję.
Mam nadzieję, że nie ocenicie mnie zbyt surowo :)


Na wstępie zaznaczę,
że dzisiejszy artykuł powstał we współpracy z Anią,
poznaną na forum Lobby Biuściastych
Bardzo dziękuję!


Asymetria nie jest nowym odkryciem - temat od dawna wraca jak bumerang, przy kwestii dobierania prawidłowego rozmiaru biustonoszy. Była też już kilkukrotnie poruszana na różnych „biuściastych” blogach.


Wystarczy wspomnieć o artykule na portalu Balkonetka: Asymetria piersi
Czy o notce na Stanikomanii: Jak Ewa Michalak asymetrię pokonała

 

Tym razem jednak, chciałabym spróbować napisać o niej z nieco innej strony.
Zwykle, jeśli poruszamy kwestię różnej wielkości piersi pojawiają się stwierdzenia:

-"To naturalne"

-"Większość kobiet ma asymetryczne piersi"

-"Różnica 1-2 rozmiarów jest normalna i nie wymaga interwencji"

-"Nasze ciało nie jest symetryczne, mamy serce po lewej stronie a połówki twarzy nie są          odbiciem lustrzanym, podobnie jest z biustem"     

Które to stwierdzenia, mimo swojej prawdziwości, wcale nie pomagają dziewczynom z dużą różnicą rozmiarów. Zwłaszcza, że istnieje realny problem możliwości skrzywienia kręgosłupa; przy dużej asymetrii jedna z piersi może być znacznie cięższa od drugiej. Trzeba zauważyć, kiedy kończy się granica "naturalnej asymetrii", bo już różnica dwóch miseczek może być problemem, nie tylko estetycznym, ale także zdrowotnym. 

 

Oddaję głos Ani:

„Nie czuję się ekspertem, ale mogę napisać tyle co wiem z moich doświadczeń. Asymetria i dobieranie na nią staników - to bogaty temat :) Dla dziewczyn, które właśnie skończyły dojrzewać i widzą, że zapewnienia lekarzy iż "ona sobie w końcu urośnie" (pierś) guzik dały, bo wcale nie urosła, przydatna będzie wiedza z czym jeszcze przyjdzie im się zmierzyć :

• Jeśli będą chciały kupić jakieś kolorowe, udziwnione staniki (np. te z kolekcji „Pin up” La Senzy) - nie kupią, bo nagle się okazuje, iż zdumiewająca większość nie posiada kieszonek na wkładki lub mają od razu wszyte ogromne push-upy, które czasami pasują, czasami nie - najczęściej jednak podnoszą znacznie większą pierś a mniejsza wygląda...interesująco. No chyba że znajdą krawcową, która je wypruje i zrobi kieszonki,

• Że radością jest znaleźć takie pstrokate, a nie eleganckie lub biało-czarne staniki z kieszonkami i to jeszcze w Twoim rozmiarze, a nie od 70A do 80DD, 

• Nasłuchasz się jeszcze wielokrotnie od lekarzy,że "zajdzie pani w ciążę, to pani urośnie", a prawda bywa i taka, że rośnie... ale nadal tylko większa pierś i kończy się to tak:


• W sklepach dowiesz się, że "pani sobie włoży tam wkładkę z gąbki i będzie w porządku”, a to guzik prawda. I ja nie mówię o podrzędnych sklepach, bo mnie taką zaoferowała m.in brafitterka ze sklepu z szeroką rozmiarówką. Wkładki są grube i podnoszą faktycznie piersi, ale widać je przez materiał i że coś jest nie tak, a ważą tyle co nic. (czemu to jest problem - napiszę za chwilę),

• Czasami w sklepach są oferowane wkładki silikonowe. Na takiej zasadzie, że są mechanicznie podawane przez ekspedientki, kupujesz (zwykle za niemałe pieniądze, bo o ile jedna kosztuje 15zł np. w sklepie Amazonka (ul. Półwiejska, Poznań - dla kobiet po operacji i nie tylko) o tyle sklepy nierzadko krzyczą sobie 30zł za jedną a najlepiej, żeby kupić od razu parę za 40-60zł !!. A w domu zdziwienie, że niby jest ok, ale nadal krzywo...

 

Tymczasem pani ze sklepu Amazonka wyciągnęła je dla mnie w kilku rozmiarach i mierzyła, jaka wielkość wkładki wyrówna mniejszą pierś z większą. Jako że mam asymetrię - dała mi jedną silikonową wkładkę, kupienie pary było opcjonalne (!). Nie proponowała mi bawełnianych czy gąbkowych, mówiąc, że mając jedną pierś mniejszą mam nierówno rozłożony ciężar ciała - widząc mnie po raz pierwszy wiedziała, że zwykle przechylam się w stronę większej piersi, mam większą stopę od strony prawej, skrzywienie kręgosłupa w tę stronę itp.
Po włożeniu wkładki miałam wrażenie, jakby nagle ktoś mi zdjął jakiś niewygodny plecak.

Zdjęcie wkładki jest zrobione tak, żeby pokazać jej grubość

Porównanie w biustonoszu, z wkładką i bez niej 

Także dobierając wkładkę silikonową KONIECZNIE trzeba ją dobrać pod kątem rozmiaru - jej ciężar wyrównuje barki i odciąża kręgosłup. Nie jest tak widoczna przez biustonosz, jak bawełniana i w pewnym stopniu wyrównuje wielkość piersi. Piszę - w pewnym, bo pośrodku klatki piersiowej nie mam i nie będę mieć nigdy zaznaczonej linii mniejszej piersi, więc "rowki" wyglądające z dekoltu mnie nie będą dotyczyły, chyba że założę specjalny gorset, który podnosi i "przytula" piersi do siebie, pozostawiając je w tym miejscu nieruchomo, bez względu na wszystko. (dopisek: np. gorset na fiszbinach typu underbust, w formie kamizelki, z ramiączkami ( 100krotna)) Ewentualnie, podobnie działa sportowa koszulka, taka z wszytym sztywnym materiałem - też pomaga. Być może są jeszcze inne opcje, ale się z nimi nie spotkałam.

Pozdrawiam !”
Ania

Podsumowując, przy asymetrii po pierwsze trzeba obiektywnie ocenić, z jak dużym problemem mamy do czynienia. Po drugie, wybrać, czy wystarczy umiejętne dobranie stanika, w którym różnica wielkości piersi nie będzie rzucać się w oczy – zdarzają się biustonosze, które wizualnie pomagają ukryć różnicę. Można też na rynku dostać modele z wkładkami dopasowanymi do wielkości miseczki (patrz: linkowany na początku artykuł ze Stanikomanii).
Jeżeli jednak problem jest większy - warto się przełamać i spróbować sobie pomóc, wybierając się do sklepu dla amazonek i kobiet po częściowej mastektomii – tam łatwiej trafimy na sprzedawcę mającego wiedzę i możliwość pomocy.

Swoją drogą – to nowe wyzwanie dla „uświadomionych” sklepów – czy ktoś podejmie temat? :)

Zapraszam do komentowania i bardzo dziękuję Ani, za chęć podzielenia się doświadczeniem i poświęcony na to czas.

Anka - 100krotna

piątek, 08 lipca 2011

O balkonetkach napisano już wiele, choć wciąż mam wrażenie, że to zbyt mało. Krój ten, często spotykany w miękkich stanikach,  nie jest zbyt popularny wśród posiadaczek niedużych biustów. Dlaczego? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie możliwie obszernie ;) 

Miseczka klasycznej balkonetki szyta jest z trzech części. Najczęściej ramiączko wychodzi z dolnego fragmentu materiału, ale nie jest to sztywną regułą – zdarzają się balkonetki, gdzie ramiączko łączone jest z górną częścią. Cechą charakterystyczną balkonetki jest zabudowanie – mamy tu do czynienia z dość wysokim mostkiem. Niektórzy o tym kroju mówią 3/4 cup, bowiem mniej więcej taką część piersi powinna zakrywać balkonetka. Staniki tego typu nie będą się zatem nadawać do głębokich dekoltów (ale do niewielkich – jak najbardziej).

balkonetka1

Dlaczego nam, małobiuściastym, tak ciężko jest znaleźć balkonetkę dla siebie? Zasadniczym problemem jest brak dobrej konstrukcji w miseczkach A-C. Odnoszę niejasne wrażenie, iż producent swoją konstrukcję opracowuje dla miseczek DD-E, natomiast w innych rozmiarach jest ona po prostu bezmyślnie przeskalowana – w związku z czym często uzyskujemy w małych rozmiarach bardzo wąskie fiszbiny i ekstremalnie zabudowane miseczki. „Pożarcie” połowy klatki piersiowej przez stanik może się wydawać problemem jedynie wizualnym – teoretycznie można nosić mniej wydekoltowane bluzki. Zagadnienie ma jednak drugie dno. Po pierwsze, miski są wówczas zbyt wysoko podkrojone pod pachą, przez co często uwierają. Po drugie, często sięgają w zasadzie ponad piersi, przez co nieestetycznie marszczą się, a rozmiar mniejszy nie rozwiązuje problemu.

balkonetka2

Inną problematyczną kwestią jest fakt, iż gro małych biustów to biusty silnie związane z klatką piersiową – czyli stożkowate. Dla tego typu piersi niekorzystna jest zamknięta krawędź balkonetki, skręcająca „do wewnątrz”. Miseczka w teoretycznie dobrym rozmiarze wrzyna się wówczas w pierś, natomiast miska więcej nie rozwiązuje problemu, ponieważ marszczy się i ma zbyt szerokie fiszbiny. Sporo na ten temat można przeczytać na blogu Avy, do którego z przyjemnością odsyłam Czytelniczki.

Na koniec chciałabym wspomnieć o balkonetkach usztywnianych, różnią się bowiem znacząco od tych miękkich, a często są mylone z usztywnianymi half-cupami. Zasadnicza różnica to zabudowanie – half-cup powinien sięgać do około połowy wysokości piersi, a balkonetka – 3/4. Druga różnica – przy tym nieznacznie większym zabudowaniu często krawędź usztywnianej balkonetki zakręca do wewnątrz, zaś w half-cupie jest otwarta. Producenci często korzystają z większych możliwości usztywnianych staników i szyją balkonetki z nieco obniżonym mostkiem, które w zasadzie są krojem pomiędzy half-cupem, a klasyczną balkonetką. Te zdecydowanie częściej podobają się małym biustom, niż balkonetki typowe.

Dla kogo ten krój? Najbardziej pasuje biustom kroplowatym, natomiast zarówno stożki, jak i kule będą miały problem z wrzynaniem się krawędzi, w szczególności w okolicach mostka. Polubią ten krój biusty miękkie, łatwe do ułożenia, natomiast biusty mocno jędrne niekoniecznie będą chciały dostosować się do reguł narzucanych przez balkonetki. Problem mogą mieć też panie z piersiami blisko osadzonymi, u których wysoki mostek balkonetki zwyczajnie może się nie zmieścić.

niedziela, 08 maja 2011

 Kontynuujemy cykl edukacyjny dla nieco mniej doświadczonych koleżanek ;)
Dziś przedstawiam zacny krój stanika, jakim jest plunge. Nietrudno rozpoznać tego typu staniki – charakteryzują się bowiem niskim mostkiem oraz stromą linią miski.

plunge

Plunge najczęściej są usztywniane, choć nie tylko. Zwykle jednak krój ten ma na celu mocne zbliżenie piersi i wyeksponowanie ich w dekolcie, a w takim zastosowaniu miękka siateczka mogłaby okazać się niewystarczająca.

Cięcia miseczki w typie plunge: najczęściej występuje jedno cięcie ukośne oraz jedno cięcie pionowe. Miseczka w okolicach pach może być dość zabudowana, natomiast w okolicach mostka powinna odsłaniać sporą część piersi.

plunge

Jak już wspomniałam, zadaniem biustonoszy typu plunge jest wyeksponowanie dekoltu, dlatego te biustonosze zwykle nie nadają się do biegania ;). Owszem, podtrzymują pierś, lecz przy niewielkim zabudowaniu nie zapewniają „przymurowania” biustu do klatki piersiowej.

Plunge bardzo często pasuje małobiuściastym ze względu na niewielkie zabudowanie. Znaczna część modeli w tym kroju ma dość otwartą górę miski, dzięki której krawędź nie wcina się w biust – nie jest to jednak ogólna zasada, zatem stożki i kule nie każdy model tego typu będą mogły nosić. Łatwiej za to będzie kropelkom, które jednak mogą mieć problem z pustką w górnej części miseczki – niektóre modele w tym kroju są bowiem zbyt zabudowane w okolicach pach.

Zazwyczaj (choć nie zawsze) modele typu plunge nie nadają się na bardzo zniszczone, miękkie, lejące się biusty, które, pozbawione odpowiedniego podtrzymania w okolicach mostka, mogą „wylewać się” do środka.

Przykładowe plunge:

pl

Ewa Michalak Black

 pl

Audelle Fiore

Następna notka może pojawić się z nieznacznym opóźnieniem, nie drżyjcie jednak ze strachu, nie opuszczę Was! :)

 
1 , 2 , 3