Zakupowy raj

piątek, 21 grudnia 2012

Idealnie dopasowane życzenia świąteczne od So Chic zmotywowały mnie do znalezienia chwilowej przerwy od krzątania się w kuchni i ostatnich przygotowań, by wrócić po długim braku aktywności na SmallCup. Ze Świętami nieodłącznie wiąże się temat podarunków. Czasem robimy sobie stanikowe prezenty, jako że najlepiej wiemy czego nam trzeba. Często jednak nasze pragnienia odbiegają od tego co znajdujemy w ofercie licznych już marek (z dobrą rozmiarówką).

Gdybyśmy miały sobie wybrać perfekcyjny biustonosz z okazji Świąt to jaki by był?

Nasze wymagania z pozoru nie są wysokie. Koronkowy lub gładki, miękki lub usztywniany, w ulubionym lub praktycznym kolorze i oczywiście dobrze dobrany. Ale czemu nie życzyć sobie każdego drobnego detalu? ;) Przykład: uwielbiam koronki. Powinnam mieć dość spory wybór. Nie jest to takie proste, kiedy wiele koronek na bieliźnie przypomina wycinki kuchennych firanek. Znalezienie takiej, która mnie zachwyci i sprawi, że zapragnę mieć ją na sobie za każdą cenę zdarza się rzadziej niż zapowiedzi końca świata.

Od jakiego czasu jestem w posiadaniu plunga, który spełnia najwybredniejsze zachcianki mojego biustu. Czarna koronka na cielistym materiale, najniższy mostek jaki "przymierzałam", cudownie otwarte miski i dopełniające detale. Ów ideał nie należy niestety do przystępnych cenowo, ale to mój plunge wymarzony (recenzja w przyszłym miesiącu ;)) Gdybyście jednak miały jedno bieliźniane życzenie to jakie by ono było? Podobne dyskusje toczyły się na Lobby i Balkonetce od dawna, ale nie da się zaprzeczyć, że mamy zdecydowanie większy wybór niż kilka lat temu. Mimo to, bądźmy wybredne przed Świętami i puśćmy wodze fantazji. 

Moje życzenie na dzień dzisiejszy wyglądałoby tak:

Rozmiar: 65D (ścisłe!)

Kolor: czarny

Krój: plunge lub półusztywniany half-cup w wersji longline (!)

Detale: zachwycająca koronka z motywem pióra lub wijącym się motywem roślinnym, bez przepychu, z odpowiednią ilością przezroczystości i gładkiej czerni, by nie odkrywać wszystkiego ;), miseczki zbierające, ale otwarte, na mostku ozdoba w postaci misternie wykonanej miniaturowej zawieszki, ramiączka gładkie satynowe lub koronkowe zdobione.

Majtki: Szorto-stringi, które nie byłyby zbyt przezroczyste i pasowałyby idealnie do biustonosza.

 

A jak wyglądałby Wasz "formularz"? :)

 

Będąc w temacie życzeń nie sposób nie załączyć tych od So Chic...

"Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia

So Chic przesyła idealnie dopasowane życzenia:

by ważne sprawy udało się dopiąć na ostatnią haftkę,

by spełniły się życzenia szeptane z opłatkiem,

by miseczki były pełne świątecznych słodkości,

a święta białe, z wyrazistymi detalami radości"

 

...i nie pokazać świątecznego upominku, który miło mnie zaskoczył.

Czyż nie jest uroczy? :)

Wesołych Świąt! ;)

sobota, 25 sierpnia 2012

ms1

Brafitting w Polsce ma się coraz lepiej – w stolicy mamy do wyboru już kilkanaście sklepów oferujących biustonosze w szerokiej gamie rozmiarów oraz usługę ich doboru. Jak to jednak wygląda w mniejszych miastach?
Wybierzmy się zatem w wirtualną (na razie ;)) podróż do Stalowej Woli – niedużego miasta w województwie podkarpackim. Spoglądając na Stanikową Mapę Świata łatwo można zauważyć, że region ten nie obfituje w sklepy oferujące szeroką rozmiarówkę biustonoszy. Stalowowolanki, chcąc dobrać sobie rozmiar, musiały wybrać się w podróż do Rzeszowa lub Biłgoraja. To się jednak zmieniło pod koniec kwietnia tego roku – w Stalowej Woli powstał sklep Magia Stanika, założony przez Magdę Skrzeszewską. Odwiedziłam ją niejednokrotnie tego lata, a ostatnio przeprowadziłam wywiad, by przybliżyć Wam właścicielkę oraz sklep :)

ms2

Sklep Magia Stanika znajduje się w Domu Rzemiosła w okolicach stalowowolskiego rynku, przy ulicy Okulickiego (wejście od strony targu). Ze względu na mnogość szyldów i reklam trzeba się przyjrzeć, by go nie przeoczyć, chociaż całkowicie schowany też nie jest.
Lokal jest niewielki, lecz zmyślnie urządzony – znalazło się miejsce nie tylko na biustonosze i dwie przymierzalnie, ale także na kącik, gdzie można napić się kawy czy wody oraz poprzeglądać najnowsze katalogi bielizny. Ściany zdobią grafiki, można także dokładnie przyjrzeć się dyplomowi z kursu, który ukończyła właścicielka.
W sklepie obecne są zarówno marki brytyjskie (Panache, Freya, Fantasie, Gossard) jak i polskie (Dalia, Kris Line, Onlyher, Comexim, Agio, Ava). W ofercie, oprócz żelaznej bazówki, są też kolejkcje sezonowe oraz stroje kąpielowe. Magia Stanika oferuje wybór obwodów już od 60, miseczek natomiast od A do K (a nawet do Ł oferowanego przez Dalię).

A co do opowiedzenia o swoim sklepie ma Magda?

ms3Small Cup: Zacznijmy standardowo – skąd w ogóle pomysł na sklep z usługą brafittingu?

Magda Skrzeszewska: Myślę, że w przypadku sklepu o takiej specjalizacji, pomysł często wynika z problemów, jakie same spotykamy na stanikowej drodze. Ja takie problemy miałam, choć wydawałoby się, że nie powinnam. Zawsze sądziłam, że mam biust przeciętnej wielkości i „odzianie” go nie powinno być większym problemem.. a jednak było. Coś zawsze mi przeszkadzało – tu za mało, tam za luźno. W ciągu dnia wielokrotnie poprawiałam miski, bo biust z nich wyskakiwał. Zakup biustonosza polegał na wyborze mniejszego zła. Musiałam skracać obwody, a i tak stanik nigdy nie robił jakiegoś szałowego efektu. Później przyszła ciąża, jedna, druga… Wtedy okazało się, że biust urósł i już zupełnie nic na mnie nie leży. Zaczęłam szukać w Internecie – tak trafiłam na Lobby Biuściastych oraz Balkonetkę. Odkryłam swój prawdziwy rozmiar.
Zastanawiałam się, jak z zakupem bielizny radzą sobie kobiety, które mają większy biust... Bo skoro ja z moim 70E mam takie problemy, to dla nich zakup czegokolwiek pasującego musi graniczyć z cudem. Zaczęłam lobbowanie wśród koleżanek, ostanikowałam mamę, ciotki, siostrę.. Stwierdziłam, że byłby to fajny pomysł na biznes, w Stalowej Woli nie było takiego sklepu. Wtedy był problem z dostaniem czegokolwiek w obwodzie poniżej 70 czy z miskami większymi od D. Gdy zajęłam się wychowaniem dzieci, pomysł czasowo umarł. Dzieci rosły, a ja wiedziałam już, że do wyuczonego zawodu nigdy nie wrócę. W ciągu jednego miesiąca znalazłam lokal i zdecydowałam się na otwarcie sklepu.

ms4S.C.: Nie bałaś się otwierać sklepu w tak małej, niezbyt bogatej miejscowości jak Stalowa Wola?

M.S.: Bałam się, bardzo się bałam. Mój entuzjazm studził mąż, który był sponsorem całego przedsięwzięcia. Próbował analizować rynek pod każdym możliwym względem. W końcu stwierdziliśmy, że jeśli teraz nie zaryzykujemy, to ktoś zrobi to za nas, a ja chciałam być pierwsza. Zaryzykowaliśmy… No i chyba się udało. Powoli sklep się rozkręca. Mieszkanki Stalowej Woli są bardzo zaciekawione, przychodzą, pytają. Jeśli już klientka trafi do przymierzalni, to zazwyczaj wychodzi z zakupem.

S.C.: Co najbardziej lubisz w prowadzeniu sklepu?

M.S.: Może zacznę od tego, czego nie lubię (śmiech). Nie lubię odwieszania staników na miejsce, nie cierpię tego! Lubię natomiast ten moment, kiedy już dobierzemy rozmiar, zakładamy koszulkę, by zobaczyć efekt – klientka się cieszy, mówi, że ma talię albo że ma biust, albo że jest szczupła. Ostatnio miałam klientkę, która po ostanikowaniu tańczyła :) Lubię też, kiedy zostawia swój stary biustonosz w koszu na śmieci, to też jest bardzo fajne.

S.C.: Co masz w swoim sklepie dla małobiuściastych?

M.S.: Mam coraz więcej, bo w dniu otwarcia nie miałam praktycznie nic. Oczywiście są magiczne Onlyherki, mam także Gossardy, Agio – wszystkie bardzo fajnie się sprzedają, zarówno te z wypełnieniami, jak i bez.

ms5S.C.: Dużo małobiuściastych odwiedza Twój sklep?

M.S.: Dużo, zwłaszcza bardzo szczupłych. Zazwyczaj chcą coś w rozmiarze 75A. Później okazuje się, że ich prawidłowy rozmiar jest zupełnie inny. Często są bardzo zaskoczone, szczególnie tym, że ktokolwiek szyje obwody poniżej 70 centymetrów i że taki obwód powinny nosić. Opowiadają, że gdy 75A nie pasuje, często biorą rozmiar 80A – czyli zupełnie nie w tę stronę. Niestety, często dlatego, że taki rozmiar proponuje im ekspedientka. Zwiększają obwód, co jest absurdalne, gdy czasem mają pod biustem 62, 63, 65 centymetrów – a przychodzą do mnie w osiemdziesiątkach.

S.C.: Czego Ci życzyć na przyszłość?

M.S.: Chciałabym mieć więcej staników (śmiech). Więcej, więcej! Więcej marek, no i więcej klientek.

S.C.: W takim razie Small Cup życzy powodzenia. Dzięki za rozmowę ;)

Z okazji ten notki sklep Magia Stanika oferuje Czytelniczkom Small Cup 15% zniżki na wszystkie nieprzecenione biustonosze do końca przyszłego tygodnia (tj. do 1.09. włącznie). Hasło do oferty to jak zwykle „Small Cup”. Godziny otwarcia sklepu: pn-pt. 10-17, sob. 10-14.

Serdecznie zapraszam do przejrzenia galerii zdjęć:

 

22:01, miss-alchemist , Zakupowy raj
Link Komentarze (3) »
sobota, 16 kwietnia 2011

szyfoniera1

"Szyfoniera to wspólny projekt dwóch kobiet: matki i córki połączonych wspólną pasją do idei brafittingu i umiłowaniem pięknej bielizny.  To jedyne miejsce w Łodzi, gdzie kobiety mogą przyjść poplotkować przy kawie czy herbacie i wyjść odmienione w pięknym biustonoszu."

Tak o swoim sklepie na stronie internetowej piszą właścicielki Szyfoniery – Anna Dastych i jej córka, Aleksandra. Odwiedziłam ten uroczy sklep, zostałam poczęstowana przepyszną kawą i jeszcze lepszymi ciastkami oraz przeprowadziłam przesympatyczną rozmowę z właścicielką, Anną Dastych, i zatrudnioną w sklepie brafitterką, Magdaleną Grabarczyk. Co mają do powiedzenia czytelniczkom Small Cup?

Zacznę od pytania, które pewnie niejednokrotnie padało w Waszym kierunku – skąd pomysł na połączenie sklepu z bielizną i kawiarni? To dość niekonwencjonalna idea…

szyfoniera2 Anna Dastych: Pewnie właśnie dlatego, że niekonwencjonalne, to postanowiłyśmy to zrobić. A tak naprawdę, to w tym miejscu mieściła się kawiarnia „Zielone Wzgórze”,  którą prowadziłyśmy wraz z Olą. Ponieważ w realiach łódzkich finansowo się ta kawiarnia niekoniecznie sprawdzała, to postanowiłyśmy coś z tym zrobić. Tak jak większość z nas, przez przypadek weszłam do Internetu - zobaczyłam, że jest coś takiego, jak brafitting, Lobby Biuściastych, Stanikomania. W ten sposób narodził się pomysł, że możnaby założyć sklep z bielizną i usługą brafittingu, jednocześnie nie rezygnując ze strefy dla kobiet. W tej chwili kawiarnia jest typowo kobieca - można w dalszym ciągu napić się kawy, herbaty, zjeść ciastka, a jednocześnie kupić bieliznę dostępną w pełnej rozmiarówce, z usługą brafittingu.

Jakie firmy są dostępne w Szyfonierze? Dlaczego właśnie takie?

A.D.: Firmy mamy w tej chwili głównie polskie, większość łódzkich: Ewa Michalak, Comexim, Kris Line, Dalia, Gaia. Mamy też „brytyjczyki” – Miss Mandalay, Pour Moi?, Bestform. Nasz sklep znajduje się w Łodzi, firmy łódzkie to nasza podstawa, a tak naprawdę nie ma ich w innych lokalnych sklepach – jesteśmy na przykład jedynym sklepem w naszym mieście, który sprzedaje bieliznę Ewy Michalak czy Comeximu, a są to firmy bez wątpienia godne zauważenia.

SmallCup jest blogiem dla małobiuściastych – co polskie firmy mają im do zaoferowania?

szyfoniera3 A.D.: Tak naprawdę w tej chwili dla małych biustów mamy Ewę Michalak. Wbrew pozorom, mały biust wcale nie jest łatwiejszy do ubrania niż duży. Jesteśmy w trakcie poszukiwań firm, które szyją dobre staniki na mniejsze biusty. W ofercie sklepu większość firm jest od miseczki D.

Dużo małobiuściastych przychodzi po dobrze dobrany stanik?

A.D.: Tak, przychodzą dziewczyny, szukają. Często, choć nie zawsze, chcą biust zwiększyć sobie optycznie, większość przychodzi w push-upach i szukają tego typu staników. Obwody mamy od sześćdziesiątek i ścisłych sześćdziesiątek piątek, a większość małobiuściastych jest też szczupła. Największy problem mamy, pewnie jak większość sklepów, z miękkimi stanikami dla małych biustów. Mały biust rządzi się swoimi prawami, są to często piersi bardziej zwięzłe, które się nie poddają tak łatwo ułożeniu w tym staniku. Myślę, że w ramach poszukiwań wejdziemy w biustonosze firm angielskich, polecanych na Lobby Małobiuściastych czy Balkonetce.

Magda, jako brafitterka pracująca w Szyfonierze – może chciałabyś się wypowiedzieć, jak Tobie dobiera się staniki na mały biust?

Magdalena Grabarczyk : Zdecydowanie trudniej, niż na biusty z drugiego końca tabelki, właśnie z takich powodów, jakie wymieniła Ania. Te biusty mają najczęściej własny, określony charakterek, jak ja to nazywam. Są często ściśle związane z klatką piersiową, o własnym, zdecydowanym kształcie – trzeba znaleźć biustonosz, który jest kształtem dopasowanym do nich, bo odwrotnie jest trudno. Problem zatem stanowi najczęściej nie rozmiar, tylko kompatybilność fasonu z biustem.

Niezależnie od rozmiaru, jak reagują panie, które przyszły, dobrały rozmiar i właśnie wychodzą w nowym staniku?

szyfoniera4 A.D.: To jest jedna z przyjemniejszych form pracy, czyli właśnie okrzyki w przymierzalni…
M.G
. „O matko”…
A.D. „O matko”, „Boże”, „Wow!”. (śmiech) Właśnie to jest charakterystyczne, ciekawe – małobiuściasta pani przychodzi i mówi, że „ona to ma taki mały biust” i bardzo by chciała, by był on większy. Zwykle te panie „lądują” w miseczce D, DD. Dla nich jest to takie niezwykłe wrażenie, że to jest ta miseczka D, że ten biust fajnie wygląda.
M.G.: I pytanie: czy tu naprawdę nie ma żadnego push-upa?
A.D.: Do tego nauka wygarniania – panie twierdzą, że miseczka na pewno odstaje i jest zdecydowanie za duża, po czym okazuje się inaczej. I wtedy te okrzyki.

Wiemy już, co jest fajne. A co jest wręcz przeciwnie – nieprzyjemne w tej pracy?

A.D.: Dla mnie? Osobiście niefajne jest jedynie układanie później tych staników, które klientka mierzy. Jednej klientce czasami staramy się pokazać nawet kilkanaście modeli w różnych rozmiarach. Później te staniki trzeba ułożyć z powrotem na wieszaczki, ładnie, w odpowiedniej kolejności. To jest jedyny mankament pracy brafitterki w sklepie z pełną rozmiarówką (śmiech)
M.G.: Chciałam tylko dodać, że świetnie się z Anią uzupełniamy, bo ja dla odmiany lubię porządkować, sortować, więc zdejmuję mojej szefowej z głowy ten największy ciężar (śmiech). Poza tym… ja lubię wszystko.

Czy praca w takim sklepie jest ciekawsza, niż prowadzenie kawiarni?

szyfoniera5 A.D.: Czy ja wiem, czy ciekawsza? Inna. Z jednej strony trudniejsza – wypuszczenie klientki w pierwszym uświadomionym staniku nie jest takie proste. Ten biust może różnie się zachowywać, zmigrować, po jakimś czasie biustonosz może okazać się za mały. Czasami ten pierwszy stanik może na początku klientce sprawiać jakieś niedogodności – trzeba się przyzwyczaić do ściślejszego obwodu, do fiszbin. Trudno to ocenić w przymierzalni. Spoczywa na nas większa odpowiedzialność, niż w kawiarni. Tam zrobiło się tylko kawę, żeby ładnie wyglądała, ciasto, żeby dobrze smakowało. To jest taka różnica - czasami trudno jest dobrać ten biustonosz, by był idealnie dopasowany i wygodny, bo, niestety, okazuje się dopiero po jakimś okresie noszenia tego stanika.

Jak jest z promocją sklepu, czy łatwo się rozreklamować?

A.D.: Jeśli ktoś ma nieograniczoną ilość pieniędzy, to łatwo. Jeżeli jest inaczej, to w sukurs przychodzą różne pomysły, czyli na przykład jeżdżenie z brafittingiem. Ostatnio byłyśmy z Magdą w Bełchatowie, gdzie miał miejsce Festiwal Kobiecości. Tam odbył się cały wykład na temat brafittingu, oraz mierzenie i ubieranie pań. Byłyśmy też z Olą i Magdą na typowo babskiej imprezie Lady Polonia, gdzie miał miejsce pokaz mody bieliźnianej z udziałem nieprofesjonalnych modelek. Były to dziewczyny w różnym wieku, najmłodsza około dwudziestu lat, najstarsza – powyżej czterdziestki, choć nie jestem pewna, bo nie rozmawiałyśmy na ten temat. Impreza bardzo udana, a panie, które prezentowały bieliznę, świetnie się wczuły w rolę modelek, dobrze wyglądały. Byłyśmy też w Starej Szwalni, czyli klubie muzycznym. Tam z okazji ósmego marca była kobieca impreza.

Czy klientki to głównie osoby, które przeczytały coś w Internecie, czy może „z ulicy” albo takich promocji?szyfoniera6

A.D.: Myślę, że to jest taka mieszanka. Dużo jest klientek, które przeczytały o nas w Internecie, także panie, które spotkałyśmy na przykład w Bełchatowie, czy na Lady Polonia. Przychodzą do nas i oczywiście przyciągają następne koleżanki. Miałyśmy fajny artykuł w Gazecie Wyborczej – stamtąd też się pojawiły klientki. Najwięcej jednak klientek to panie, które dowiedziały się o sklepie od koleżanki, mamy, córki, cioci. Widzą ten stanik na innym biuście i przychodzą, bo też chcą tak wyglądać.

Magda, Ty wcześniej byłaś klientką sklepu. Skąd się o nim dowiedziałaś?

M.G.: Z mojego ulubionego forum, czyli Lobby Biuściastych. Stamtąd się wziął mój cały pomysł związania się z brafittingiem zawodowo, a nie tylko hobbystycznie. Anię poznałam już dużo wcześniej, ale nie sądziłam, że się jeszcze kiedyś spotkamy. Kiedy dowiedziałam się o otwarciu nowego sklepu w Łodzi, których jest tu niewiele, to przypędziłam. I tak się pałętałam w okolicy, i zostałam w końcu (śmiech).

W jakich godzinach można odwiedzać Szyfonierę?

A.D.: Szyfoniera mieści się na ulicy Legionów 2, jest to narożna kamienica Placu Wolności. Godziny otwarcia: poniedziałek, środa, czwartek od 10 do 18, a we wtorki i piątki: od 11 do 19 – uwzględniamy panie, które też pracują w handlu tak jak my, by mogły przyjść do nas po pracy. W soboty sklep otwarty jest od 11 do 15.

Dziękuję za rozmowę.

A.D.: I my też dziękujemy.

Dla czytelniczek Small Cup Ania i Magda przygotowały niespodziankę. Do piętnastego maja w Szyfonierze na hasło „Small Cup” będzie można uzyskać 10% rabatu na stanikowe zakupy. Wszystkie panie gorąco zapraszam. Polecam również zapoznanie się ze stroną internetową sklepu: www.szyfoniera.com.pl

magdaprzebieralnia

12:13, miss-alchemist , Zakupowy raj
Link Komentarze (10) »
niedziela, 24 października 2010

Oj tak, pozwoliłyśmy SmallCupowi się bardzo zakurzyć. Aż za bardzo. Przynajmniej częściowo trzeba będzie to nadrobić. Wiadomo - studia, brak czasu etc. 
Wymówki. Osobiście od miesięcy unikałam lobby i blogów stanikowych z braku...

Pieniędzy :]

Tak drogie Panie. Chyba nic bardziej nie kusi do wydatków jak nasze strony. Na Balkonetce pojawiają się piękne Fauve'y w małych rozmiarach, które sprawiają, że ślinię się do monitora, na ebaya staram się nawet nie zaglądać (odwyk od wpisywania 30D i klikania 'Search'). Od dłuższego czasu zabieram się również do porządków w szafie (dawne, rozmiarowo lub fasonowo nietrafione zakupy stanikowe, które jeszcze czekają na nowe właścicielki) i kiedyś trzeba będzie to wszystko ogarnąć. Więc czemu nie teraz? Otóż, otóż. Jak raz się wejdzie do stanikowej sekty, tak nie ma powrotu. One są wszędzie. Znajdą Cię. Zawsze.

Brzmi jak wstawka z horroru albo thrillera.

Mea culpa, z własnych egoistyczno-finansowych pobudek poszłam na odwyk. Biję się w pierś i nie wiem na ile się poprawię, kiedy planuję wyjechać do mało stanikowego miejsca świata.

A jeśli już o prostanikowych miejscach mowa. Cóż. Będąc w Londynie 3 razy w ciągu wakacji nie mogłam nie ulec pokusie. Oparłam się za pierwszym i drugim razem. Byłam dzielna. Za trzecim już nie wyszło.

Na pierwszy ogień poszła brytyjska La Senza na Oxford Street.

Towarzyszyła mi koleżanka, którą zaraziłam stanikomanią w mniej uciążliwej wersji ;) Nasi towarzysze płci męskiej uznali, że zaczekają. Poszli na własne zakupy. Po wejściu do sklepu było jedno wielkie łał i automatyczne porównanie tego co zobaczyłyśmy do tego "byle-czego" co rzucają nam do sklepów w Polszy. W tym miejscu bardzo żałuję, że dostawcą naszej La Senzy jest Kanada, a nie Wielka Brytania. Wino, butelkowa zieleń, zgaszone zimne fiolety, satyna, koronki, buduarowy styl, elegancja, jednym słowem: ahioh! Niestety nadszedł moment rozczarowania, kiedy zaczęłyśmy szukać 30-tek.

Wszystko ahioh od 32. 30tki owszem, jak najbardziej, w bieli, czerni, czymś pastelowym, pstrokatym i innym nie do końca trafiającym do naszych upodobań. Nie każda małobiuściasta musi lubić żarówiasty pomarańcz albo błękicik w żółte kwiatki.

Nie poddajemy się. Walczymy dalej. Łapiemy na próbę cudowne siedemdziesiątki Georgii z odpowiednimi miskami i kierunek: dressroom.

Wyrok: za luźny obwód, który pasował ciut szerszej koleżance.

Rezultat: ja wracam z niczym, M. ma nowy stanik w ciemnej fuksji.

Oczywiście - dobijcie mnie - za połowę ceny.

 

Nic to. Kolejny na liście jest Debenhams. Lądując tam aż nie wiem, gdzie patrzeć. Staniki aż kapią ze ścian.

Dopadamy czerwno-czarnego Ultimo 30D. Nawet nie patrzymy na facetów, ktorzy widząc nasz stanikowy szał, od razu robią w tył zwrot. Lądujemy w przebieralni z Ultimo, Johnem Lewisem, Floozie i kilkoma innymi.

Wyrok: Zły kroj, zła miska, złe cięcie, źle i źle.

Rezultat: Znów wychodzę z niczym, M. z dwoma.

Moje rozgoryczenie sięga zenitu. Na chłopaków zaczynam warczeć i zajadam smutki w Subwayu.

Debenhams na Oxford St.

Floozie by French Frost

Następnego dnia kumpel zabiera mnie do House of Fraser. Co prawda snuje się za mną jakby nie było większej tortury niż wycieczka do działu z bielizną, ale próbuje być twardy :P

Przede mną zaś objawia się kilka ścian Elle MacPherson. Niebo! Raj! Koronki! Łapię czarną Dentelle 32C, niebieskie i czarne Artistry 32C, grejfrutowe Cloud Swing 32C, zielone 30C i fioletowe 30D Johna Lewisa Women Renee Silk Satin Strapless i coś jeszcze.

Straplessy Lewisa robią mi z biustu czteropierś, ale przy Elle prawie mdleję z zachwytu. Cloud Swing tnie mi pierś i jest dość luźnawe, Dentelle za to cud, miód i orzeszki. Czarne Artistry okazuje się za luźne i miski nie do końca zgadzają się z moim biustem. O dziwo niebieskie Artistry jest... IDEALNE. Obwód nie ma zamiaru sunąc mi po plecach, a grzecznie siedzi w miejscu, nic z przodu niczego mie nie obcina, niskie zabudowanie i wymarzone kulki. Biję się z myślami, patrząc na cenę. 35 funtów. Ryzykować i polować na eBayu czy wydać ostatnie oszczędności? Z lekkim sercem decyduję się na to drugie, opanowuję się przy majtkach (20 funtów), a na Dentelle zamierzam polować lub (alleluja) kupić na przecenie. Wychodzę szczęśliwa z dressroomu z bananem na twarzy oznajmiam kumplowi, że "I'm in love." na co on tylko patrzy pobłażliwie i cieszy się że to koniec :P

 

Elle MacPherson Intimates Artistry Blue Dye

Rezultat: Boski, przeboski nacycnik

i pustki w portfelu.

Czy małobiuściastym opłaca się jechać na wyspy po staniki? Cóż o ile potrafią oprzeć się pokusie wydawania pieniędzy na nowe kolekcje lub mają środki na szaleństwo to jak najbardziej. W Polsce nie zobaczymy cukierkowego Floozie by Frost French, takiej La Senzy, kusidełkowej Elle MacPherson czy innych wspaniałości, które odłonią nam swoje walory w UK.

Więc jeśli przed Wami wyjazd do Wielkiej Brytanii, radzę zaopatrzyć się w dodatkowe środki ;)

 

 

___

Zdjęcia biustonoszy pochodzą kolejno ze stron: LaSenza.co.uk, Debenhams.com, Bloomingdales.com